Po tragicznym pierwszym spotkaniu, „Canarinhos” po prostu muszą zagrać o niebo lepiej. Paragwaj również powinien zagrać o niebo lepiej. Wenezuela i Ekwador podobnie. Trzymajmy kciuki.
Po ostatnim meczu „Canarinhos” w serwisie Youtube pojawił się krótki filmik przedstawiający najciekawszą akcję spotkanie – ostatni gwizdek sędziego. Ta ciekawostka doskonale obrazuje dramatyczną bezbarwność Brazylijczyków i z powodzeniem może zastąpić tysiąc słów. Obrońcy tytułu w meczu z Wenezuelą zagrali tak źle, że aż oczy bolały. To jedyny pozytyw, bo gorzej się już grać po prostu nie da. W gruncie rzeczy nie ma się czemu dziwić, skoro liderami ekipy Mano Menezesa są dzieciaki pokroju Ganso czy Neymara. Nie mam zamiaru ich krytykować, są jeszcze bardzo młodzi, ale z zadaniem napędzania reprezentacji zupełnie sobie nie radzą.

Nie ulega wątpliwości, że trener mógł powołać lepszą, znacznie, znacznie lepszą kadrą. Brak Marcelo jest tak absurdalny, że pewnie nawet Andre Santos, który zajmuje graczowi Realu miejsce w składzie, ma przeczucie, iż na takie wyróżnienie nie zasługuje.
Paragwaj w pierwszym meczu również nie zachwycił, a rywala miał chyba nawet słabszego. Reprezentacja „Guarani” bezbramkowo zremisowała z Ekwadorem, prezentując podręcznikowy przykład koszmarnie brzydkiego futbolu. Paragwaj ma bardzo silną kadrę, nazwisk czołowych graczy podawał nie będę, bo: 1. każdy je zna, 2. nie chce mi się, ale jakoś gra im się nie kleiła. Chyba tak samo jak w Brazylii zabrakło lidera.
Obie reprezentacje ostatni raz grały ze sobą w kwalifikacjach do afrykańskiego mundialu, a mecz zakończył się wynikiem 2:1. Spośród ostatnich dziesięciu meczów „Guarani” wygrali aż pięć, trzykrotnie remisowali i dwa razy schodzili z murawy pokonani.
Przewidywane składy:
Brazylia: Julio Cesar; Daniel Alves, Lucio, Thiago Silva, Andre Santos; Lucas Leiva, Ramires, Ganso; Robinho, Neymar oraz Alexandre Pato
Paragwaj: Villar; Piris, Da Silva, Veron, Torres; Barreto, Ortigoza, Riveros, Estigarribia; Santa Cruz, Barrios
Wenezuela – Ekwador












