Po nieco rozczarowującej walce w grupach czas na fazę pucharową. Miejmy nadzieję, że faworyci ustabilizowali chwiejną formę i nie będą nas więcej męczyli marnymi widowiskami.
Kolumbia – Peru
W pierwszym ćwierćfinale spotka się zwycięzca grupy A z trzecią drużyną grupy C. Tym zwycięzcą miała być Argentyna, ale z jakiegoś powodu postanowiła grać źle. Kolumbia takich postanowień nie miała, odniosła dwa zwycięstwa oraz remis i wywalczyła uprzywilejowaną pozycję w 1/4 finału. Peru w teoretycznie najłatwiejszej z grup uzbierało cztery oczka, między innymi urywając punkty faworyzowanemu Urugwajowi.

Mówiąc o reprezentacji Kolumbii, myśli się o Radamelu Falcao, zdecydowanie najlepszym i najbardziej znanym graczu ekipy Hernana Gomeza. As FC Porto ma na swoim koncie dwa trafienia, oba z meczu z Boliwią, i plasuje się w czubie klasyfikacji najlepszych strzelców. Jednak Kolumbia to nie drużyna jednego zawodnika – praktycznie cała wyjściowa jedenastka „Los Cafeteros” złożona jest z kopaczy z wyrobioną marką i rozpoznawalnymi nazwiskami. Ci dżentelmeni powoli z roli czarnego konia zmieniają się w zwykłego, pozbawionego kolorowego epitetu, faworyta. Słabość Argentyny i Brazylii stawia ich w korzystnej sytuacji. Nikogo nie zdziwi triumf grającej skuteczny i jednocześnie bezpieczny (jak dotąd zero straconych bramek) futbol Kolumbijczyków.
Wszystkich zdziwi za to ewentualny triumf Peru, które obecnie jest drużyną jednego gracza, na którym opiera się wszystko. Paolo Guerrero strzelił wszystkie/obie bramki dla swojej drużyny, do niego skierowana jest większość podań i to na jego barkach spoczywają losy „Inków”. Gdy Peruwiańczykom nie szło w ofensywie, winni byli nieudolni koledzy, nie „Depredador”. Jestem daleki od jakiejkolwiek krytyki napastnika Hamburgera. Po prostu takie jednoosobowe drużyny, o ile tą jednoosobowością nie jest Garrincha, Eusebio czy inny Leo Messi, źle kończą. Cała nadzieja w powrocie do gry Juana Manuela Vargasa, może on doda drużynie nieco kolorytu.
Wynik tego meczu może być tylko jeden. Kolumbia wygra bez większych problemów i strat. Jeśli stanie się inaczej… Nie, nie stanie się inaczej. Peru brakuje wspomnianych kolorów, są cali w kolorze guerrerowym. Kolumbia jest jak tęcza. I wcale nie mam tu na myśli plotek na temat homoseksualizmu piłkarzy Gomeza. Żadnych plotek nie ma. Żadnych.
Przewidywane składy:
Kolumbia: Martinez; Zuniga, Yepes, Perea, Armero; Sanchez, Guarin, Aguilar, Moreno, Ramos; Falcao.
Peru: Libman, Acasiete, Vilchez, Carmona, Rodriguez; Vargas, Cruzado, Labonton, Balbin; Guerrero, Advincula.
Argentyna – Urugwaj
Apokalipsa, Wojna Światów, Armageddon… [tu następuje długa lista nazw amerykańskich filmów katastroficzno-patriotycznych], czyli mecz dwóch z trzech wielkich faworytów, którzy zawiedli w fazie grupowej i teraz próbują odkupić winy.












