Urugwaj po ciekawym spotkaniu zremisował z Chile 1:1. Podopieczni Oscara Tabareza wyszli na prowadzenie za sprawą Alvaro Pereiry. Wyrównał Alexis Sanchez.
Spotkanie to zapowiadało się bardzo ciekawie. Oba zespoły prezentują zazwyczaj ładny dla oka i ofensywny futbol. W pojedynku z Peru Urugwaj jednak zawiódł, jedynie remisując. Chilijczycy zdobyli natomiast trzy punkty w spotkaniu z Meksykiem i już w tym meczu mogli zapewnić sobie awans do czołowej ósemki turnieju.

Pierwszą dobrą okazję do zdobycia bramki piłkarze „Celestes” mieli niespełna cztery minuty po pierwszym gwizdku arbitra. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Diego Forlan, a w „szesnastce” zapanowało spore zamieszanie, które zdołali w końcu wyjaśnić chilijscy obrońcy. Kilka chwil później groźnie mogło zrobić się pod drugą z bramek, lecz niebezpieczeństwo dobrym wybiciem piłki poza boisko zdołał zażegnać Martin Caceres. W 19. minucie spotkania Urugwajczycy mieli ogromną szansę na pierwszego gola. Znakomite podanie od Edisona Cavaniego otrzymał Luis Suarez, który znalazł się sam przed bramką Claudio Bravo. Piłka po strzale napastnika Liverpoolu otarła się jednak o poprzeczkę i wyszła poza boisko. Trzy minuty później z dystansu próbował Arturo Vidal, uderzył jednak zbyt wysoko i futbolówka przeleciała nad poprzeczką urugwajskiej bramki.
Pod koniec drugiego kwadransa gry podopieczni Oscara Tabereza stanęli przed kolejną szansą. Błąd chilijskiej defensywy i wyjście z bramki Bravo próbował wykorzystać Suarez, który dośrodkował w pole karne na głowę Forlana, ale po strzale kapitana Urugwaju piłkę z linii bramkowej zdołał wybić jeden z obrońców. Tymczasem gra znacznie się zaostrzyła, a kolejne decyzje sędziego zaogniały sytuację, przez co dochodziło do spięć między piłkarzami obu zespołów, w których szczególnie aktywny był między innymi Suarez. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy groźnie zrobiło się pod bramką Fernando Muslery. Diego Lugano, chcąc wybić futbolówkę z własnego pola karnego, trafił w Mauricio Islę i tylko poprzeczka uratowała urugwajskiego golkipera przed kapitulacją. Chwilę później podopieczni Claudio Borghiego znów o mało co nie trafili do siatki. Tym razem akcję przeprowadzili już sami, a wykończył ją Jean Beausejour, który nie trafił jednak w światło bramki. W pierwszej połowie nie obejrzeliśmy więc żadnego gola.












