Wielkimi krokami zbliża się 43. edycja Copa America. Mimo że turniej ten jeszcze się nie rozpoczął, to dzięki redaktorom iGola mogliście już sporo się o nim dowiedzieć. Przedstawiliśmy Wam sylwetki uczestników, historię Copa America oraz zawodników, na których należy zwrócić szczególną uwagę. Poznaliście również opinie eksperta, Mariusza Piekarskiego. Jak nadchodzący turniej widzą redaktorzy iGola? Pora na nasze prognozy.
Faworyci
Nie da się ukryć, że przed każdą kolejną edycją Copa America jest dwóch głównych faworytów: Brazylia oraz Argentyna. Tym razem mało kto stawia jednak na drużynę z kraju kawy. Zwycięzcę turnieju upatrujemy w zespole „Albicelestes”. Podopieczni Sergio Batisty nie wygrali Copa od osiemnastu lat, a to zdecydowanie za długo, jak na tak utytułowaną piłkarską nację. Za Argentyną przemawia również fakt, iż to na boiskach tego kraju odbędzie się nadchodzący turniej. Wielkim entuzjastą tej drużyny jest Jakub Białek, który w „Albicelestes” widzi faworyta turnieju, a w Leo Messim jego największą gwiazdę. – Można dyskutować, czy wielkich piłkarzy czynią umiejętności czy trofea. Ja wierzę, że to pierwsze. Krytykanci silnie bronią drugiego argumentu, mówiąc, że Leo Messi nie jest już tym samym zawodnikiem, kiedy przywdzieje biało-błękitny trykot. Leo (mam nadzieję, że mnie czytasz!) zamknij usta wszystkim niedowiarkom! Udowodnij, że jesteś najlepszy! Tym bardziej, że Copa rozgrywane jest w Twoich rodzinnych stronach. Wiem, że wierzysz w sukces. I ja też! Wygra Argentyna.

Gospodarzom kibicować będzie również Michał Borowy. Jednak jego zdaniem szyki Argentyńczykom są w stanie pokrzyżować reprezentanci Brazylii oraz Urugwaju. – Nie będę ukrywał, że sercem będę z Argentyną i to jej będę kibicował podczas turnieju. Ofensywa zawodników tego kraju ma siłę dziesięciu rakiet atomowych, ale dość słaba defensywa może kibiców „Albicelestes” bardzo niepokoić. Tuż obok gospodarzy turnieju szans nie odbieram również Brazylii. Z kolei jej piętą achillesową jest „europejski styl gry”, którego po prostu w wykonaniu „Kanarkowych” nie chce się oglądać. Ostatnim moim faworytem jest Urugwaj, ale tylko i wyłącznie dlatego, że większość jego graczy to fundament budowany przez Tabareza od kilku lat, który na razie nie zawodzi w kluczowych momentach.
Na Argentynę stawia także Robert Fila. Według niego siłą „Albicelestes” może być zgranie, ponieważ w obecnym składzie reprezentacja ta występuje od dłuższego czasu. Gospodarzy zgubić może fakt, iż posiadają w zespole zbyt wiele indywidualności. –













