Wielkimi krokami zbliża się 43. edycja Copa America. Mimo że turniej ten jeszcze się nie rozpoczął, to dzięki redaktorom iGola mogliście już sporo się o nim dowiedzieć. Przedstawiliśmy Wam sylwetki uczestników, historię Copa America oraz zawodników, na których należy zwrócić szczególną uwagę. Poznaliście również opinie eksperta, Mariusza Piekarskiego. Jak nadchodzący turniej widzą redaktorzy iGola? Pora na nasze prognozy.
Faworyci
Nie da się ukryć, że przed każdą kolejną edycją Copa America jest dwóch głównych faworytów: Brazylia oraz Argentyna. Tym razem mało kto stawia jednak na drużynę z kraju kawy. Zwycięzcę turnieju upatrujemy w zespole „Albicelestes”. Podopieczni Sergio Batisty nie wygrali Copa od osiemnastu lat, a to zdecydowanie za długo, jak na tak utytułowaną piłkarską nację. Za Argentyną przemawia również fakt, iż to na boiskach tego kraju odbędzie się nadchodzący turniej. Wielkim entuzjastą tej drużyny jest Jakub Białek, który w „Albicelestes” widzi faworyta turnieju, a w Leo Messim jego największą gwiazdę. – Można dyskutować, czy wielkich piłkarzy czynią umiejętności czy trofea. Ja wierzę, że to pierwsze. Krytykanci silnie bronią drugiego argumentu, mówiąc, że Leo Messi nie jest już tym samym zawodnikiem, kiedy przywdzieje biało-błękitny trykot. Leo (mam nadzieję, że mnie czytasz!) zamknij usta wszystkim niedowiarkom! Udowodnij, że jesteś najlepszy! Tym bardziej, że Copa rozgrywane jest w Twoich rodzinnych stronach. Wiem, że wierzysz w sukces. I ja też! Wygra Argentyna.
Argentyna uznawana jest za faworyta zbliżającego się Copa America (fot. Skysports.com)
Gospodarzom kibicować będzie również Michał Borowy. Jednak jego zdaniem szyki Argentyńczykom są w stanie pokrzyżować reprezentanci Brazylii oraz Urugwaju. – Nie będę ukrywał, że sercem będę z Argentyną i to jej będę kibicował podczas turnieju. Ofensywa zawodników tego kraju ma siłę dziesięciu rakiet atomowych, ale dość słaba defensywa może kibiców „Albicelestes” bardzo niepokoić. Tuż obok gospodarzy turnieju szans nie odbieram również Brazylii. Z kolei jej piętą achillesową jest„europejski styl gry”, którego po prostu w wykonaniu „Kanarkowych” nie chce się oglądać. Ostatnim moim faworytem jest Urugwaj, ale tylko i wyłącznie dlatego, że większość jego graczy to fundament budowany przez Tabareza od kilku lat, który na razie nie zawodzi w kluczowych momentach.
Na Argentynę stawia także Robert Fila. Według niego siłą „Albicelestes” może być zgranie, ponieważ w obecnym składzie reprezentacja ta występuje od dłuższego czasu. Gospodarzy zgubić może fakt, iż posiadają w zespole zbyt wiele indywidualności. –
Reprezentacja Argentyny od dłuższego czasu ma skład, który powinien zagwarantować jej minimum finał mistrzostw świata. Niestety, do tej pory piłkarze występujący w drużynie narodowej skupieni byli głównie na sobie, zapominając o kolektywie, który jest kluczem do sukcesu. Podczas Copa America zobaczymy drużynę złożoną z zawodników, którzy od dłuższego czasu grają ze sobą w podstawowym składzie, a więc powinni być ze sobą zgrani. Stawiam na Argentynę, bo z pewnością Messi, Tevez i spółka są w stanie zwyciężyć w turnieju rozgrywanym na własnym podwórku, a jeśli tego nie zrobią, to znów posypią się głowy.
Nieco bardziej ostrożny w swoich typach wydaje się Artur Kocurek, który twierdzi, że równorzędnym rywalem dla Argentyny jest Brazylia. Z kolei Grzegorz Barylak, podobnie jak większość redaktorów iGola, w roli faworyta stawia podopiecznych Sergio Batisty. Twierdzi on, że spory wpływ na postawę „Albicelestes” może mieć presja, jaka towarzyszyć będzie gospodarzom turnieju. Jego zdaniem Argentyńczycy poradzą sobie z nią i pokażą wolę walki oraz grę zespołową, której brakowało im w ostatnich latach. – Faworytem numer jeden wydaje się Argentyna. Podopieczni Sergio Batisty muszą ten turniej wygrać, gdyż ciążąca na nich presja społeczna jest ogromna. Kibice „Albicelestes” czekają na sukces swojej drużyny osiemnaście lat i ich cierpliwość wisi na włosku. Lionel Messi tym turniejem będzie mógł udowodnić, iż w drużynie narodowej jest tak samo cennym graczem jak w Barcelonie.
Zdaniem Piotra Dygi przewagą Argentyny jest przede wszystkim… słabość Brazylii, której selekcjoner nie zdecydował się wysłać powołania gwiazdorowi Realu, Marcelo, a daje szansę zawodnikom ze zdecydowanie mniejszym bagażem doświadczeń. – W roli faworyta turnieju widzę dwie reprezentacje. Argentynę z racji oczywistych zalet bycia gospodarzem i Brazylię z racji bycia Brazylią. Za „Albicelestes” przemawia też mocarna linia ofensywna z Messim na czele. Szanse na tytułdla „Kanarkowych” ukrócił trochę Mano Menezes, powołując bardzo dziwną kadrę, w której zabrakło miejsca chociażby dla Marcelo. Wydaje mi się, że w przypadku Brazylii sprawa jest zerojedynkowa. Albo wygrają, albo zawiodą na całej linii – uważa Piotr.
Kto zostanie czarnym koniem?
Każdy turniej przynosi ze sobą niespodzianki. Któż bowiem spodziewał się, że tak daleko podczas ostatniego mundialu zajdzie Urugwaj? Kto podczas mistrzostw świata w 2002 roku stawiał na Turcję oraz Koreę Południową? Warto zadać sobie pytanie, jaka drużyna może zostać czarnym koniem tegorocznego Copa America.
Alexis Sanchez jest obecnie największą gwiazdą reprezentacji Chile (fot. Soccerprose.com)
Na mundialu w RPA z bardzo dobrej strony pokazali się Chilijczycy. Grali otwartą i radosną dla oka piłkę, co przysporzyło im sporo kibiców na całym świecie. Jednak tylko Michał Borowy twierdzi, że reprezentacja ta może powalczyć z najlepszymi. – Za czarnego konia uważam Chile, które jako jedyne moim zdaniem ma najprzyjemniejszą w futbolu „otwartość gry”, co może zwiastować wysokim poziomem meczów z ich udziałem – mówi Michał.
Czarnego konia redaktorzy iGola upatrują w reprezentacji Kolumbii, której niekwestionowaną gwiazdą jest zawodnik FC Porto, Falcao. – Czarnym koniem turnieju może być Kolumbia. Obronę tej drużyny stanowią solidni piłkarze Serie A, lecz jej prawdziwą gwiazdą jest bez wątpienia Falcao. Jeśli ten supersnajper udźwignie ciężar odpowiedzialności, to może swoją drużynę poprowadzić bardzo daleko.
Czyja gwiazda rozbłyśnie najmocniej?
Nie od dziś wiadomo, że wielkie turnieje kreują wielkie gwiazdy i na odwrót. W nadchodzącym Copa America kibice na całym świecie będą mieli przyjemność przyglądać się grze takich piłkarzy jak Messi, Tevez, Falcao, Forlan czy Sanchez. Podczas rozgrywek w Argentynie pojawić się mogą jednak również nowi, dotychczas mniej znani zawodnicy.
Artur Kocurek twierdzi, że swoje wielkie umiejętności podczas Copa pokażą przede wszystkim Javier Pastore oraz Alexis Sanchez. Zarówno Argentyńczykiem jak i Chilijczykiem interesują się największe kluby w Europie, co z pewnością zwróci uwagę wielu osób właśnie na tych zawodników. Oczy kibiców skierowane będą przede wszystkim na przymierzanego do Barcelony Chilijczyka. W Udinese oraz w reprezentacji spisywał się dotychczas bardzo dobrze, lecz to najbliższy turniej może zaważyć o jego przyszłości, o czym z pewnością zdaje sobie sprawę. – Myślę, że Copa America mogą zdominować Javier Pastore i Alexis Sanchez, którzy skautom z kilku czołowych klubów europejskich będą chcieli pokazać, że są warci potężnych pieniędzy – przyznał Artur.
Wielką gwiazdą zapewne będzie Leo Messi. Reprezentant Argentyny będzie musiał jednak udowodnić krytykom, że w koszulce drużyny narodowej potrafi grać równie dobrze jak w Barcelonie. Odkryć nadchodzącego turnieju Michał Borowy szuka w kadrze Brazylii, w której czołowymi postaciami mogą być tacy zawodnicy jak Neymar, Lucas czy „Ganso”. – Gwiazdę turnieju widzę w osobie Messiego. Choć Neymar czy Falcao to piłkarze, którzy mogą zgasić gwiazdę „Pchełki”. Objawieniem Copa America może się za to stać młody Lucas, który w Sao Paulo wypłynął znienacka ze swoim talentem. Jednak jego szanse na grę są uzależnione głównie od postawy „Ganso” i wybrednego trenera Menezesa.
Urugwaj jest w stanie pokrzyżować szyki faworytom (fot. Skysports.com)
Podobnego zdania co Michał jest Maciej Pietrasik. – Szkoda, że w barwach Peru prawdopodobnie zabraknie Jeffersona Farfana, znacznie osłabi to bowiem siłę ofensywną tego zespołu. Gwiazdą może być Falcao, swoją klasę udowodnić będzie chciał młody Neymar, a być może swój kunszt w reprezentacji pokaże wreszcie Leo Messi, pod którego Sergio Batista zapewne ustawi resztę swojego zespołu. Odkrycia turnieju? Dwójka brazylijskich młodych wilków, czyli Neymar i „Ganso”. Dwójka z Santosu udowodni, że razem może namieszać. Cały turniej zapowiada się naprawdę niezwykle ciekawie.
Czekamy na piękny turniej
Ameryka Południowa i piłka nożna na tym kontynencie kojarzą się przede wszystkim z pięknymi akcjami, sztuczkami technicznymi oraz radosnym, ofensywnym futbolem. Właśnie takiego turnieju, podczas którego rządzić będzie przede wszystkim piękna piłka, spodziewają się redaktorzy iGola. – Jak każdy spodziewam się fenomenalnego turnieju, jednak dopiero pierwsze mecze pokażą, na co można liczyć. Mam nadzieję, że zobaczymy wiele dobrego, amerykańskiego futbolu, obfitującego w piękne, techniczne akcje z jeszcze wspanialszymi bramkami – mówi Robert Fila.
– Turniej zapowiada się bardzo ciekawie. Kibice powinni spodziewać się finezyjnych akcji i dużej liczby bramek. Na końcu i tak dojdzie do pojedynku Argentyna – Brazylia. Wygrają „Albicelestes” w myśl zasady: do trzech razy sztuka – twierdzi z kolei Grzegorz Barylak.
Zdanie kolegów potwierdza Artur Kocurek. – Jak przystało na południowoamerykańskie drużyny, możemy spodziewać się bardzo wysokiego poziomu rozgrywek, szybkich akcji, bajecznych sztuczek technicznych oraz mnóstwa pięknych goli.
Jak więc widać wszyscy z niecierpliwością oczekujemy pierwszego gwizdka podczas Copa America. Oczekiwania wobec zbliżającego się turnieju są wielkie. Miejmy nadzieję, że żadna z drużyn nas nie zawiedzie i dzięki wspaniałej grze, pięknych akcjach i bramkach oraz niesamowitej woli walki do ostatnich minut argentyńskie Copa zostanie w naszej pamięci na wiele lat.
Wielkimi krokami zbliża się 43. edycja Copa America. Mimo że turniej ten jeszcze się nie rozpoczął, to dzięki redaktorom iGola mogliście już sporo się o nim dowiedzieć. Przedstawiliśmy Wam sylwetki uczestników, historię Copa America oraz zawodników, na których należy zwrócić szczególną uwagę. Poznaliście również opinie eksperta, Mariusza Piekarskiego. Jak nadchodzący turniej widzą redaktorzy iGola? Pora na nasze prognozy.
Faworyci
Nie da się ukryć, że przed każdą kolejną edycją Copa America jest dwóch głównych faworytów: Brazylia oraz Argentyna. Tym razem mało kto stawia jednak na drużynę z kraju kawy. Zwycięzcę turnieju upatrujemy w zespole „Albicelestes”. Podopieczni Sergio Batisty nie wygrali Copa od osiemnastu lat, a to zdecydowanie za długo, jak na tak utytułowaną piłkarską nację. Za Argentyną przemawia również fakt, iż to na boiskach tego kraju odbędzie się nadchodzący turniej. Wielkim entuzjastą tej drużyny jest Jakub Białek, który w „Albicelestes” widzi faworyta turnieju, a w Leo Messim jego największą gwiazdę. – Można dyskutować, czy wielkich piłkarzy czynią umiejętności czy trofea. Ja wierzę, że to pierwsze. Krytykanci silnie bronią drugiego argumentu, mówiąc, że Leo Messi nie jest już tym samym zawodnikiem, kiedy przywdzieje biało-błękitny trykot. Leo (mam nadzieję, że mnie czytasz!) zamknij usta wszystkim niedowiarkom! Udowodnij, że jesteś najlepszy! Tym bardziej, że Copa rozgrywane jest w Twoich rodzinnych stronach. Wiem, że wierzysz w sukces. I ja też! Wygra Argentyna.
Argentyna uznawana jest za faworyta zbliżającego się Copa America (fot. Skysports.com)
Gospodarzom kibicować będzie również Michał Borowy. Jednak jego zdaniem szyki Argentyńczykom są w stanie pokrzyżować reprezentanci Brazylii oraz Urugwaju. – Nie będę ukrywał, że sercem będę z Argentyną i to jej będę kibicował podczas turnieju. Ofensywa zawodników tego kraju ma siłę dziesięciu rakiet atomowych, ale dość słaba defensywa może kibiców „Albicelestes” bardzo niepokoić. Tuż obok gospodarzy turnieju szans nie odbieram również Brazylii. Z kolei jej piętą achillesową jest„europejski styl gry”, którego po prostu w wykonaniu „Kanarkowych” nie chce się oglądać. Ostatnim moim faworytem jest Urugwaj, ale tylko i wyłącznie dlatego, że większość jego graczy to fundament budowany przez Tabareza od kilku lat, który na razie nie zawodzi w kluczowych momentach.
Na Argentynę stawia także Robert Fila. Według niego siłą „Albicelestes” może być zgranie, ponieważ w obecnym składzie reprezentacja ta występuje od dłuższego czasu. Gospodarzy zgubić może fakt, iż posiadają w zespole zbyt wiele indywidualności. –
Reprezentacja Argentyny od dłuższego czasu ma skład, który powinien zagwarantować jej minimum finał mistrzostw świata. Niestety, do tej pory piłkarze występujący w drużynie narodowej skupieni byli głównie na sobie, zapominając o kolektywie, który jest kluczem do sukcesu. Podczas Copa America zobaczymy drużynę złożoną z zawodników, którzy od dłuższego czasu grają ze sobą w podstawowym składzie, a więc powinni być ze sobą zgrani. Stawiam na Argentynę, bo z pewnością Messi, Tevez i spółka są w stanie zwyciężyć w turnieju rozgrywanym na własnym podwórku, a jeśli tego nie zrobią, to znów posypią się głowy.
Nieco bardziej ostrożny w swoich typach wydaje się Artur Kocurek, który twierdzi, że równorzędnym rywalem dla Argentyny jest Brazylia. Z kolei Grzegorz Barylak, podobnie jak większość redaktorów iGola, w roli faworyta stawia podopiecznych Sergio Batisty. Twierdzi on, że spory wpływ na postawę „Albicelestes” może mieć presja, jaka towarzyszyć będzie gospodarzom turnieju. Jego zdaniem Argentyńczycy poradzą sobie z nią i pokażą wolę walki oraz grę zespołową, której brakowało im w ostatnich latach. – Faworytem numer jeden wydaje się Argentyna. Podopieczni Sergio Batisty muszą ten turniej wygrać, gdyż ciążąca na nich presja społeczna jest ogromna. Kibice „Albicelestes” czekają na sukces swojej drużyny osiemnaście lat i ich cierpliwość wisi na włosku. Lionel Messi tym turniejem będzie mógł udowodnić, iż w drużynie narodowej jest tak samo cennym graczem jak w Barcelonie.
Zdaniem Piotra Dygi przewagą Argentyny jest przede wszystkim… słabość Brazylii, której selekcjoner nie zdecydował się wysłać powołania gwiazdorowi Realu, Marcelo, a daje szansę zawodnikom ze zdecydowanie mniejszym bagażem doświadczeń. – W roli faworyta turnieju widzę dwie reprezentacje. Argentynę z racji oczywistych zalet bycia gospodarzem i Brazylię z racji bycia Brazylią. Za „Albicelestes” przemawia też mocarna linia ofensywna z Messim na czele. Szanse na tytułdla „Kanarkowych” ukrócił trochę Mano Menezes, powołując bardzo dziwną kadrę, w której zabrakło miejsca chociażby dla Marcelo. Wydaje mi się, że w przypadku Brazylii sprawa jest zerojedynkowa. Albo wygrają, albo zawiodą na całej linii – uważa Piotr.
Kto zostanie czarnym koniem?
Każdy turniej przynosi ze sobą niespodzianki. Któż bowiem spodziewał się, że tak daleko podczas ostatniego mundialu zajdzie Urugwaj? Kto podczas mistrzostw świata w 2002 roku stawiał na Turcję oraz Koreę Południową? Warto zadać sobie pytanie, jaka drużyna może zostać czarnym koniem tegorocznego Copa America.
Alexis Sanchez jest obecnie największą gwiazdą reprezentacji Chile (fot. Soccerprose.com)
Na mundialu w RPA z bardzo dobrej strony pokazali się Chilijczycy. Grali otwartą i radosną dla oka piłkę, co przysporzyło im sporo kibiców na całym świecie. Jednak tylko Michał Borowy twierdzi, że reprezentacja ta może powalczyć z najlepszymi. – Za czarnego konia uważam Chile, które jako jedyne moim zdaniem ma najprzyjemniejszą w futbolu „otwartość gry”, co może zwiastować wysokim poziomem meczów z ich udziałem – mówi Michał.
Czarnego konia redaktorzy iGola upatrują w reprezentacji Kolumbii, której niekwestionowaną gwiazdą jest zawodnik FC Porto, Falcao. – Czarnym koniem turnieju może być Kolumbia. Obronę tej drużyny stanowią solidni piłkarze Serie A, lecz jej prawdziwą gwiazdą jest bez wątpienia Falcao. Jeśli ten supersnajper udźwignie ciężar odpowiedzialności, to może swoją drużynę poprowadzić bardzo daleko.
Czyja gwiazda rozbłyśnie najmocniej?
Nie od dziś wiadomo, że wielkie turnieje kreują wielkie gwiazdy i na odwrót. W nadchodzącym Copa America kibice na całym świecie będą mieli przyjemność przyglądać się grze takich piłkarzy jak Messi, Tevez, Falcao, Forlan czy Sanchez. Podczas rozgrywek w Argentynie pojawić się mogą jednak również nowi, dotychczas mniej znani zawodnicy.
Artur Kocurek twierdzi, że swoje wielkie umiejętności podczas Copa pokażą przede wszystkim Javier Pastore oraz Alexis Sanchez. Zarówno Argentyńczykiem jak i Chilijczykiem interesują się największe kluby w Europie, co z pewnością zwróci uwagę wielu osób właśnie na tych zawodników. Oczy kibiców skierowane będą przede wszystkim na przymierzanego do Barcelony Chilijczyka. W Udinese oraz w reprezentacji spisywał się dotychczas bardzo dobrze, lecz to najbliższy turniej może zaważyć o jego przyszłości, o czym z pewnością zdaje sobie sprawę. – Myślę, że Copa America mogą zdominować Javier Pastore i Alexis Sanchez, którzy skautom z kilku czołowych klubów europejskich będą chcieli pokazać, że są warci potężnych pieniędzy – przyznał Artur.
Wielką gwiazdą zapewne będzie Leo Messi. Reprezentant Argentyny będzie musiał jednak udowodnić krytykom, że w koszulce drużyny narodowej potrafi grać równie dobrze jak w Barcelonie. Odkryć nadchodzącego turnieju Michał Borowy szuka w kadrze Brazylii, w której czołowymi postaciami mogą być tacy zawodnicy jak Neymar, Lucas czy „Ganso”. – Gwiazdę turnieju widzę w osobie Messiego. Choć Neymar czy Falcao to piłkarze, którzy mogą zgasić gwiazdę „Pchełki”. Objawieniem Copa America może się za to stać młody Lucas, który w Sao Paulo wypłynął znienacka ze swoim talentem. Jednak jego szanse na grę są uzależnione głównie od postawy „Ganso” i wybrednego trenera Menezesa.
Urugwaj jest w stanie pokrzyżować szyki faworytom (fot. Skysports.com)
Podobnego zdania co Michał jest Maciej Pietrasik. – Szkoda, że w barwach Peru prawdopodobnie zabraknie Jeffersona Farfana, znacznie osłabi to bowiem siłę ofensywną tego zespołu. Gwiazdą może być Falcao, swoją klasę udowodnić będzie chciał młody Neymar, a być może swój kunszt w reprezentacji pokaże wreszcie Leo Messi, pod którego Sergio Batista zapewne ustawi resztę swojego zespołu. Odkrycia turnieju? Dwójka brazylijskich młodych wilków, czyli Neymar i „Ganso”. Dwójka z Santosu udowodni, że razem może namieszać. Cały turniej zapowiada się naprawdę niezwykle ciekawie.
Czekamy na piękny turniej
Ameryka Południowa i piłka nożna na tym kontynencie kojarzą się przede wszystkim z pięknymi akcjami, sztuczkami technicznymi oraz radosnym, ofensywnym futbolem. Właśnie takiego turnieju, podczas którego rządzić będzie przede wszystkim piękna piłka, spodziewają się redaktorzy iGola. – Jak każdy spodziewam się fenomenalnego turnieju, jednak dopiero pierwsze mecze pokażą, na co można liczyć. Mam nadzieję, że zobaczymy wiele dobrego, amerykańskiego futbolu, obfitującego w piękne, techniczne akcje z jeszcze wspanialszymi bramkami – mówi Robert Fila.
– Turniej zapowiada się bardzo ciekawie. Kibice powinni spodziewać się finezyjnych akcji i dużej liczby bramek. Na końcu i tak dojdzie do pojedynku Argentyna – Brazylia. Wygrają „Albicelestes” w myśl zasady: do trzech razy sztuka – twierdzi z kolei Grzegorz Barylak.
Zdanie kolegów potwierdza Artur Kocurek. – Jak przystało na południowoamerykańskie drużyny, możemy spodziewać się bardzo wysokiego poziomu rozgrywek, szybkich akcji, bajecznych sztuczek technicznych oraz mnóstwa pięknych goli.
Jak więc widać wszyscy z niecierpliwością oczekujemy pierwszego gwizdka podczas Copa America. Oczekiwania wobec zbliżającego się turnieju są wielkie. Miejmy nadzieję, że żadna z drużyn nas nie zawiedzie i dzięki wspaniałej grze, pięknych akcjach i bramkach oraz niesamowitej woli walki do ostatnich minut argentyńskie Copa zostanie w naszej pamięci na wiele lat.
Komentarze6
1
16558
Głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa Ameryki
Południowej jest gospodarz będący po nieudanym
Mundialu 2010, a właściwie to już od Copa America
2007 bardzo głodny sukcesu, czyli Argentyna.
Nareszcie znalazł się rozsądny trener, który
powołał w miarę rzetelną kadrę na turniej. W
końcu znalazł się Javier Zanetti, jest Esteban
Cambiasso. Cieszy mnie także obecność Ezeqiuela
Lavezziego i powrót Gabriela Milito. Nie omieszkam
powiedzieć, że na południowoafrykańskim Mundialu
nie czułem ducha Argentyny przez nierozważnego
trenera o którym nie warto wspominać. Byłoby
dobrze gdyby Argentyna nie oparła się tylko na
Messim, bo to nie doprowadzi Albicelestes do niczego
dobrego. Argentyna powinna grać tak jak podczas
ostatniej akcji meczu z dnia 17 listopada 2010
Argentyna-Brazylia. Piękna duetowa akcja
Messi-Lavezzi, wymiana piłki między nimi, a na
koniec strzał Lionela ze skraju pola karnego dający
zwycięstwo 1:0. To było coś czym mozna było się
zychwycać, być dumnym z drużyny. W poczynaniach
Brazylii ostatnio nie widzę w ogóle latynoskiego
ducha, tylko tak jak ktoś wspomniał sztywne,
taktyczne rozwiązania rodem z Europy. Na koniec w
gronie faworytów umieszczę dwóch nieustępliwych
wojów z południa: Urugwaj i Chile. Urugwaj w
porównaniu do Copa America 2007 uczynił ogromny
progres. Jak tylko wspomnę, że podczas fazy
grupowej wenezuelskiego turnieju zdobyli zaledwie
jednego gola (Vicente Sanchez w meczu z Boliwią) to
aż oczy z orbit wychodzą. W kwestii Chile po
pierwsze nie zgodzę się, że Alexis Sanchez jest
zdecydowaną gwiazdą kadry. Tu nie ma
pierwszorzędnych gwiazd, wszyscy na boisku są sobie
równi, co było doskonale widać na Mundialu.
Wystarczy zobaczyć jak piekielnie skuteczny w
Mexicana Primera Division jest Humberto Suazo z
Monterrey. W kadrze także strzelił najwięcej
bramek spośród powołanych piłkarzy, lecz jego ego
było widoczne na równi z pozostałymi
Chilijczykami. „El Chupete”(po polsku pacyfikator)
wcale nie musi odpowiadać za strzelanie bramek w
drużynie Chile. Jeszcze chrząknę o „Cichej wodzie”
czyli Paragwaju. Brakuje Oscara Cardozo, który
podobno zatracił strzelecki instynkt i musi
ustąpić miejsca Lucasowi Barriosowi. W Guarani
także dominuje duża rywalizacja wśród
napastników, ale zaznaczę, że na Mundialu 2010
żaden z nich nie zdobył gola z gry. Strzelali tylko
podczas serii rzutów karnych z Japonią. Dwoma
słowami-Wielka niewiadoma.
~
~Ed28
Ciąg dalszy komentarza:
Ekwador z Christianem Benitezem na czele (liderem
drużyny nie musi być koniecznie Valencia z
Manchesteru United, chociaż większość zapewne go
by wymieniła) nie przekonywuje mnie do siebie.
Pewnie dlatego, że obok Wenezueli jako jedyni nie
zdobyli nigdy medalu na Copa America. Meksyk całe
siły przeznaczył na Gold Cup CONCACAF, dlatego Copa
America będzie tylko okazją aby jakiś młodzian
pokazał się z dobrej strony. Na Mundialu broniłem
Meksyku przed amatorami futbolu, stanowczo
podkreślając, że El Tri są mocniejsi od Francji
(jak się okazało miałem rację). Tym razem ich
kadra może co najwyżej wystarczyć na
ćwierćfinał, ale nie widzę przeciwskazań aby
inaczej zakończyli.
~
~Americana
oj pominąłeś Kolumbię są trochę zapomniani
ostatnio brakowało tam sukcesów na miarę
potencjału tego 45 milionowego kraju jednak Falcao i
spółka są w stanie nawet wygrać ten turniej w
zasadzie nie ma tam słabych punktów do tego mimo
wszystko presja na nich będzie mniejsza niż na tych
wielkich ja Kolumbię widzę przynajmniej w
półfinale
1
16558
Pominąłem los Cafeteros, ponieważ nie widzę dla
nich miejsca dalej niż w ćwierćfinale. Zabraknie
tam kontuzjowanego Giovanniego Moreno z Racingu Club.
Jeżeli zajmą w tabeli drugie miejsce to trafią na
drugą ekipę grupy C, czyli prawodopodobnie Urugwaj
lub Chile i tutaj ich potencjał może zostać
poskromiony. Mecze towarzyskie kadry mogłyby napawac
optymizmem, skład mają naprawdę mocny, ale na
podstawie ich gry w ostatnich latach dochodzę do
wniosku, że mogą równie szybko zostać zrównani z
ziemią.
~
~Marcin77
Również uważam,że Argentyna jest
faworytem-dodam,ze NIESTETY nim jest ponieważ ja
trzymam kciuki za URUGWAJ na tej imprezie;P Ale
Argentyna choćby dlatego,że gra w swoim kraju więc
zapewne zrobią wszystko,aby wygrać cały turniej ;/
~
~BocaJuniorsPL
Paragwaj jak zwykle lekceważony, a to przecież
Guarani podczas Mundialu byli najbliżej pokonania
Hiszpanii. Jestem pewien, że gdyby Óscar Cardozo
strzelił karnego i Paragwaj prowadził, to
Hiszpania by już nie wyrównała. No i Larissa
Riquelme pokazałby swoje klejnoty :D