Dość nieoczekiwanie dla wielu z rozgrywkami Pucharu Polski pożegnała się drużyna Polonii Bytom. Podopieczni Piotra Pierścionka po serii rzutów karnych okazali się słabsi od zawodników Okocimski Brzesko.
Spotkanie od samego początku musiało się podobać skromnej widowni zasiadającej na stadionie w Brzesku. W 5. minucie prowadzenie swojemu zespołowi mógł dać James Sinclair, jednak po błyskotliwie rozegranym rzucie wolnym defensywa gospodarzy zdołała udanie interweniować. Cztery minuty później fani zobaczyli odpowiedź zespołu Krzysztofa Łętochy. Golkipera bytomian próbował zaskoczyć Paweł Pyciak, lecz futbolówka przeleciała nad bramką.

Po niespełna dwudziestu minutach gry wynik meczu otworzył Piotr Darmochwał, który popisał się wyśmienitym uderzeniem, po czym piłka wylądowała w samym okienku bramki strzeżonej przez Mateusza Mikę. „Czerwono-niebiescy” byli mocno zaskoczeni takim obrotem boiskowych wydarzeń, jednak w żadnym wypadku nie chcieli składać broni. W 35. minucie do wyrównania powinien doprowadzić Michał Płókarz. Pomocnik „Królowej Śląska” znalazł się w niezwykle klarownej sytuacji pod bramką Okocimskiego, lecz nie potrafił z mniej więcej sześciu metrów umieścić piłki w siatce swoich rywali.
W drugiej części tempo gry znacznie spadło. Gospodarze skupili się na obronie korzystnego rezultatu, natomiast Polonia wciąż biła głową w mur. Wszystko trwało jednak do czasu. Gdy wydawało się, że do kolejnej rundy bezproblemowo awansuje Okocimski, to rzutem na taśmę gola na 1:1 strzelił Daniel Pietrycha i nadzieja na awans bytomian ponownie wtargnęła w serca wszystkich związanych emocjonalnie z klubem z Olimpijskiej. Ostatecznie po 90 minutach był remis i sędzia musiał zarządzić dogrywkę.
W dodatkowym czasie gry bramki co prawda nie padły, jednak sytuacje w tej fazie meczu miały obie drużyny. Najpierw gola na 2:1 dla Ślązaków mógł zdobyć Przemysław Szkatuła, ale w ostatniej chwili skutecznie interweniował Aleksander Kozioł, który zapobiegł nieszczęściu gospodarzy. W 120. minucie spotkania Polonia Bytom zdobyła upragnionego gola, lecz jak na prawdziwy thriller przystało, sędzia bramki nie uznał, ponieważ zasygnalizował pozycję spaloną zawodnika biorącego udział w akcji ofensywnej bytomian. Zwycięzcę starcia musiał zatem wyłonić konkurs rzutów karnych. „Jedenastki” lepiej egzekwowali piłkarze Okocimskiego, którzy pokonali w tym elemencie Polonię 4:2.











