Nie mogłem się nadziwić, kiedy w środę wieczorem znane europejskie firmy, jakimi są Glasgow Rangers, Barcelona i Inter, traciły gole, punkty i pewność siebie w meczach z drużynami z krajów, w których jeszcze kilka bądź kilkanaście lat temu dzielił i rządził komunizm. Dynamo Kijów, Rubin Kazań i Unirea Urziceni były niemalże skazywane na porażki, ale pokazały, że piłka w krajach Europy Wschodniej stoi na coraz wyższym poziomie.
Gdy Zlatan Ibrahimović strzelił gola na 1:1, pomyślałem, że wszystko wróciło do normy, że bramka dla Rubina była dziełem przypadku. Ale po kilkudziesięciu minutach znów goście zaskoczyli Barcelonę i prowadzili. Na dodatek dowieźli korzystny wynik do końca, a całe Camp Nou, podobnie jak ja, nie mogło uwierzyć w to, co widzi. Rosjanie zagrali dobrze, odważnie i skutecznie. Nie przestraszyli się ogromu rywala. Po obejrzeniu tego mecz sprawdziłem wyniki z innych stadionów. Ku mojemu zaskoczeniu i radości, nie tylko Rubin, spośród drużyn ze wschodniej Europy, pokazał klasę. Wielki Inter z jeszcze większym Mourinho na ławce tylko zremisował u siebie z Dynamem Kijów. A do przerwy przecież przegrywał, więc tym bardziej Ukraińcom należą się wyrazy szacunku. No i na deser została rumuńska Unirea Urziceni, która rozbiła na wyjeździe Glasgow Rangers. To najlepszy przykład tego, że futbol jest najpiękniejszy, bo jest nieprzewidywalny. Blisko dołączania do grupy drużyn, które ukradły punkty wielkim i możnym europejskiej piłki, było CSKA Moskwa, które do 86. minuty dzielnie stawiało opór Manchesterowi.
Jaki wniosek płynie z tych meczów? Taki, że na wschodzie dzieje się coraz lepiej. O sile ukraińskiej i rosyjskiej piłki wiadomo nie od dziś, ale mimo to, pokonanie Barcelony na Camp Nou i remis z Interem na San Siro mogą zaskakiwać. Największą niespodzianką było jednak zwycięstwo Unirei, a przede wszystkim jego rozmiar.
I na koniec podzielę się dwiema sprawami. Jedna mnie cieszy, a druga boli i od niej zacznę. Boli i to bardzo to, że o takie niespodzianki nie pokuszą się na razie polskie drużyny, bo w pucharach już dawno nie grają. Naprawdę szkoda, że mała Unirea potrafi swoim kibicom sprawiać taką radość i szokować ekspertów swoją dobrą grą. My nie mamy nawet namiastki tego, co dostali kibice w Rumunii, Rosji, Czechach (nie w tym roku) czy na Ukrainie. Co mnie cieszy odnośnie środowych meczów? To, że nie skusiła mnie oferta zakładów bukmacherskich, bo jestem pewien, że niektórych wyników trafnie na pewno bym nie wytypował.










