Reprezentacja Polski po przegranym meczu z Włochami zrekompensowała się w spotkaniu z Węgrami, pokonując ich na Stadionie Miejskim w Poznaniu 2:1. Autorem jednego z goli był napastnik tureckiego Trabzonu, Paweł Brożek, który po meczu przyznał, że jest zadowolony ze swojego występu.
Piłka spadła Panu praktycznie idealnie.
No tak. To było bardzo dobre uderzenie. Znalazłem się w bardzo dobrym miejscu w odpowiednim czasie.
Można powiedzieć, że do trzech razy sztuka, bo wcześniej ta piłka odskoczyła lub obrońcy w porę interweniowali.

W pierwszej sytuacji za wcześnie oddałem strzał. Mogłem jeszcze poprowadzić piłkę, mogłem też uderzyć z lewej nogi. Natomiast przy drugiej okazji bramkowej miała miejsce bardzo dobra asekuracja drugiego obrońcy. Tam nie miałem czasu, aby oddać strzał na bramkę, ponieważ jednego obrońcę „nawinąłem”, a drugi wyrósł z kolei jak spod ziemi.
Mówiło się, że to będzie mecz dublerów. Czy jest Pan usatysfakcjonowany ze swojego występu?
Jestem zadowolony. Nie gram za dużo w klubie i moja forma jest wielką niewiadomą. Natomiast mecz z Węgrami potwierdził, że drzemie we mnie troszeczkę potencjału i myślę, że jeśli będę grał i to regularnie, to będę w lepszej dyspozycji.
A jak to w ogóle wygląda? Rozmawiał Pan z trenerem klubowym? Czy on interesuje się w ogóle Pana występami w reprezentacji?
Wydaje mi się, że ogląda. Szczególnie jego asystenci przyglądają się moim występom.
W rozmowie uczestniczył Adrian Nowak










