Dla biorącej udział w Pucharze Konfederacji ekipy z Ameryki Południowej był to ostatni test przed turniejem. W spotkaniu, w którym nie brakowało walki i pięknych akcji, ekipa „Canarinhos” wygrała 3:0, strzelając wszystkie gole w drugiej połowie.
Po trzech meczach z rzędu, w których Brazylia nie potrafiła wbić Francji bramki, teraz dokonała tego aż trzykrotnie. Wynik ten można łatwo odnieść do porażki, którą Brazylijczycy ponieśli 15 lat temu na Saint Denis, kiedy to Francuzi w identycznym stosunku bramkowym okazali się lepsi w finale mistrzostw świata.

Przez niemalże całe spotkanie Brazylijczycy przeważali, co pokazały końcowe statystyki tego meczu. Na osiem oddanych przez Francję strzałów Brazylia odpowiedziała 17. Strzelanie zaczął dopiero w 54. minucie meczu Oscar, który po asyście Freda oddał spokojny strzał na bramkę. W 81. minucie meczu na boisku pojawił się Hernanes, który już po czterech minutach wpisał się na listę strzelców. Cała akcja pokazała kunszt „Canarinhos”, a oddany przez pomocnika strzał był poprzedzony ładnym odegraniem przez Neymara. W 93. minucie wynik meczu ustalił Lucas Moura, pokonując Hugo Llorisa strzałem z rzutu karnego po faulu na Marcelo.
Mecz miał charakter towarzyski, więc trenerzy mieli okazję do przeprowadzenia wielu zmian. Luiz Felipe Scolari dokonał ich aż sześciu, podczas gdy Didier Deschamps ograniczył się wprowadzenia czterech zmienników. Wynik po spotkaniu szkoleniowiec „Les Blues” skomentował krótko, mówiąc, że ekipa Brazylii należy do najlepszych na świecie.
– Jesteśmy szczęśliwi po tej wygranej. Stajemy się lepsi z każdą grą. Wciąż pragniemy się rozwijać, a to zwycięstwo dodało nam dużo pewności siebie przed zbliżającym się Pucharem Konfederacji – skomentował wynik meczu Neymar.
Chwilę potem napastnik dodał: – Pracujemy z pokorą i poświęceniem. Uwierzcie mi, że Scolari ponownie odniesie sukces. Budujemy silną grupę. Wiele rzeczy wykonujemy bardzo dobrze. Musimy być cierpliwi i spokojni, ponieważ dopiero wtedy na końcu zostaniemy za to nagrodzeni.











