Dzisiaj futsalowcy sprezentowali kibicom prawdziwy show. W pierwszym meczu Paragwaj niespodziewanie uległ Kostaryce 3:6, a gospodarze przegrali z Ukrainą 3:5. W grupie C Brazylia zwyciężyła Libię 13:0, a Japonia po morderczej gonitwie zremisowała z Portugalią 5:5.
Paragwaj – Kostaryka
Po remisie z Ukrainą Paragwajczycy byli faworytami w spotkaniu z drużyną z Ameryki Północnej, tym bardziej że Kostarykanie w ostatnim starciu ulegli Tajlandii. Mecz rozpoczął się zgodnie z przedmeczowymi opiniami. Już w 2. minucie futbolówkę do swojej bramki wpakował Jairo Toruno. W 11. minucie Fabio Alcaraz podwyższył na 2:0 i nikt nie miał żadnych wątpliwości, że Paragwaj spokojnie dociągnie zwycięstwo do końca. Ale wszyscy zapomnieli o jednym – jak nieprzewidywalną dyscypliną jest futsal. Zaledwie siedem minut wystarczyło Kostaryce, aby mogła wyjść na prowadzenie. Strzelali kolejno: Diego Zuniga, dwukrotnie Luis Navarrete i Edwin Cubillo. Po stracie bramki na 4:2 trener Paragwaju, Fernando Leite, zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem, tzw. libero. Niestety, na nic się to nie zdało, bo po stracie piłki Edwin Cubillo strzelił bramkę z własnej połowy. Mimo że gola na trzy minuty przed końcem zdobył Walter Villalba, to i tak mistrzowie Ameryki Północnej skrzętnie wykorzystywali błędy rywali i dorzucili trafienie na 6:3.
Tajlandia – Ukraina
W drugim meczu grupy A gospodarze mierzyli się z Ukrainą. Reprezentanci Starego Kontynentu musieli wygrać to spotkanie, ponieważ w pierwszym pojedynku zdołali jedynie zremisować z Paragwajem. Natomiast organizatorzy mistrzostw wierzyli w sprawienie niemiłej niespodzianki i ewentualne trzy zdobyte punkty mogłyby przybliżyć ich do wyjścia z grupy. Mecz rozpoczął się od szybkiego uderzenia Ukraińców. Już w 3. minucie bramkę na 1:0 strzelił Denys Ovsiannikov. Kolejne gole dorzucili Sergiy Cheporniuk, Ievgen Rogachov i Maksym Pavlenko. Po pierwszych 20 minutach mieliśmy aż 5:0. W drugiej połowie gospodarze wzięli się za siebie. Szybko bramkę zdobył Kritsada Wongkaeo i gol był jednocześnie zapowiedzią próby dogonienia Europejczyków. Mimo wielu prób, bo Tajlandczycy uderzali na bramkę aż 47 razy, piłka do siatki wpadła dopiero w 35. minucie. Wtedy gola z rzutu karnego zdobył Suphawut Thueanklang. Na dwie minuty przed końcem Jirawat Sornwichian strzelił bramkę na 3:5, ale na więcej emocji nie starczyło czasu.
Portugalia – Japonia
Faworytem w tym meczu była Portugalia i po pierwszej połowie można powiedzieć, że Europejczycy mieli wszystko pod kontrolą. Szybko, bo w 49. sekundzie, worek z bramkami otworzył Joao Matos. Minutę później na 2:0 podwyższył Ricardinho. Do siatki „Samurajów” trafił również Cardinal. Na przebój w wykonaniu Portugalczyków zdołał odpowiedzieć bramką nieziemskiej urody Kaoru Morioka. Nie wyprowadziło to z równowagi Europejczyków, którzy dorzucili przed przerwą dwa gole. Japończycy byli dopingowani przez cały czas okrzykami świetnych fanów i w pierwszej połowie zdołali strzelić jeszcze jednego gola. Na tablicy po pierwszych 20 minutach widniał wynik 5:2. Prawdziwe cuda zaczęły dziać się w drugiej części. Grający z lotnym bramkarze Japończycy w 32. minucie zdobyli bramkę na 5:3. Wszyscy po tym trafieniu ożyli, tym bardziej że chwilę potem Kaoru Morioka zmniejszył stan rywalizacji na 5:4. Jak przystało na „Samurajów”, dopięli oni swego i strzelili wyrównującego gola. Piłkę meczową miał jeszcze strzelec dwóch goli dla Azjatów, ale jego strzał nie znalazł drogi do bramki i ostatecznie Portugalczycy zremisowali z Japonią 5:5.










