Minionego wieczoru rozegrano w Warszawie na stadionie Polonii rewanżowy mecz ćwierćfinału Pucharu Polski, w którym gospodarze ulegli poznańskiemu Lechowi 1:2 i odpadli z rozgrywek. Oto pomeczowe wypowiedzi obu ławek trenerskich.
Jose Mari Bakero (trener Lecha Poznań):
– Był to dla nas bardzo ważny dwumecz, który wygraliśmy. Mecz był dziwny. Najpierw oni mieli świetną okazję w pierwszych minutach, a potem my przez następne 20 minut dobrze zagraliśmy i kontrolowaliśmy grę. W tym czasie zdobyliśmy dwie bramki. Potem Polonia strzeliła, ale według mnie była to sytuacja do odgwizdania [faulu – przyp. red.]. Wtedy zaczął się mecz. Druga połowa była pełna pasji, a niewiele było dobrej piłki. W ostateczności wygraliśmy zasłużenie.

O radach dla trenera Bosa przed derbami:
– Po pierwsze chciałem życzyć trenerowi wszystkiego najlepszego na tym etapie pracy. Niedawno przyszedł do Polonii. Ja również jestem obcokrajowcem, choć troszkę dłużej przebywam w Polsce. Trener ma na pewno duże doświadczenie, wywodzi się z piłki holenderskiej, która jest jedną z najlepszych na świecie. Nie muszę mu niczego radzić, ani niczego uczyć. Musi sobie zaplanować ten mecz tak, aby zwyciężyć i tego mu życzę.
Theo Bos (trener Polonii Warszawa):
– Myślę, że mecz zaczął się bardzo dziwnie, ponieważ mogliśmy strzelić bramkę w pierwszych minutach, a minutę później przeciwnik otrzymał karnego, więc zapas z Poznania został już zniwelowany. Sądzę, że nie byliśmy dostatecznie agresywni w kilku momentach. Przede wszystkim przy dośrodkowaniu z prawej strony i przegrywaliśmy już 0:2. Wiadomo było, że będzie to trudny mecz, jeśli nie zdobędziemy bramki kontaktowej. Na szczęście udało nam się strzelić i mecz znów był otwarty. W drugiej połowie podjęliśmy pełne ryzyko i mieliśmy według mnie kilka dobrych momentów do strzelenia bramki. Jednak im więcej podejmuje się ryzyka, tym większa jest możliwość kontrataku, by strzelić na 1:3. Ale sądzę, że mieliśmy więcej sytuacji na wyrównanie. Wydaje mi się, że dziś nie wygrała lepsza drużyna, lecz taki jest futbol. Grając w dziesiątkę w ostatnich minutach przycisnęliśmy Lecha na własnej połowie, więc moi piłkarze dali z siebie wszystko, co mogli. Jedyną rzeczą, której zabrakło to gol.
O zajściu pomiędzy Arboledą i asystentem trenera:
– Arboleda przewrócił się tuż przed naszą ławką i mój asystent chciał pomóc mu wstać, a zawodnik wykonał niespodziewany ruch ręką. Arboleda to dobry zawodnik, ale robi na boisku zbyt wiele teatru. To był jeden z tych momentów.












