W meczu towarzyskim pomiędzy Legią Warszawa i Borussią Dortmund lepsi okazali się Niemcy, którzy zwyciężyli po bramce Roberta Lewandowskiego 1:0. Samo widowisko jednak nie zachwyciło.
To spotkanie towarzyskie i drużyny umówiły się na dowolną liczbę zmian. Wyjściowe jedenastki były mocne, więc kibice mogli oczekiwać dobrego widowiska. Zwłaszcza że w sparingach można sobie pofolgować, zagrać bardziej ofensywnie, zapominając o obronie. Podobnie było, gdy do Warszawy zawitał Arsenal Londyn. Mecz zakończył się wynikiem 6:5 dla „Kanonierów”.

Początek był niemrawy. Liczba zgromadzonych kibiców była zdecydowanie poniżej oczekiwań, panowała tak zwana atmosfera piknikowa. Bo rzadko zdarza się widok siedzącej Żylety. Jednak pierwszy gol padł bardzo szybko i totalnie zaskoczył obserwatorów. Fatalny błąd popełnił Suler, któremu zabrakło zdecydowania w polu karnym, jego gapiostwo wykorzystał Lewandowski i bez problemów posłał piłkę obok interweniującego Kuciaka. 1:0 dla Borussii.
To nie był ostatni błąd nowego defensora Legii. Suler z zadziwiającą regularnością popełniał proste błędy i wyglądał na najsłabszy punkt drużyny. Po jednym z jego kiksów w dobrej sytuacji znalazł się Grosskreutz. Skrzydłowy dortmundczyków nie wykorzystał jednak dobrego dośrodkowania Błaszczykowskiego. Co zabawne, z trybun dało się słyszeć pojedyncze krzyki: „Kuba, gdzie Twoje bilety?!”
Różnica klas była aż nadto widoczna. Borussia, może nie w jakimś powalającym tempie, ale płynnie rozgrywała piłkę, podczas gdy gra Legii była szarpana, momentami bez pomysłu. Podopiecznym Urbana zdarzało się stać w miejscu i czekać,aż akcja sama się zrobi.
W 21. minucie w świetnej sytuacji po zagraniu Lewandowskiego znalazł się Reus. Reprezentant Niemiec miał czystą pozycję na 18. metrze, a mimo tego nie potrafił pokonać Kuciaka. Golkiper w dobrym stylu wybronił strzał byłego piłkarza Borussii M’Gladbach. Pięć minut później bardzo zasłużone brawa zebrała dwójka Kosecki – Gol. Najpierw Kosecki ładnie zszedł z piłką do środka, później świetnie dograł do Gola, a ten aż trzy razy strzelał na bramkę, ale dwukrotnie zatrzymał go Weidenfeller, a raz piłkę z linii bramkowej wybił Santana. Była to, jak do tej pory, najciekawsza akcja legionistów.
Minęło pół godziny gry, a wynik wciąż nie ulegał zmianie. W 36. minucie koronkowo zagrali goście. Reus dograł do Lewego, Robert do Grosskreutza, a ten znalazł się sam na sam z Kuciakiem. Lepszy okazał się bramkarz Legii. W końcówce pierwszej połowy indywidualną akcją popisał się jeszcze Saganowski, ale jego strzał poleciał wysoko nad bramką. Do przerwy Borussia prowadziła przy Łazienkowskiej 1:0.












