Jedną z nielicznych jasnych postaci meczu polskiej reprezentacji ze Słowakami był Artur Boruc, który ratował drużynę w trudnych momentach, za co zresztą nagrodzili go kibice. Po starciu był zdania, że po takim spotkaniu może być już tylko lepiej.
Kolejny przegrany mecz reprezentacji. To nie tak miało być, chciałoby się powiedzieć.
No to jest jasne. Musimy w końcu odbić się od dna, trzymać głowę w górze i starać się myśleć o pozytywach. Konieczne będzie również wyciągnięcie wniosków z błędów, które popełnialiśmy.
Jak z perspektywy boiska ocenisz sytuację, kiedy po stracie bramki jakby odcięli Wam prąd?
Tak czasem bywa, że mając okazje do strzelenia gola, nie potrafimy ich wykorzystać. Słowacy zrobili wszystko tak, jak należy. Mam nadzieje, że w kolejnych spotkaniach może być już tylko lepiej.
Kolejne spotkanie to mecz z Irlandią w Poznaniu już w środę. To dobrze, że gracie tak szybko?
Wydaje mi się, że tak. Będzie okazja do rehabilitacji i mam nadzieję, że każdy, kto dostanie szansę w tym meczu, da z siebie maksymalnie dużo.
Byłeś w kadrze kilku poprzednich selekcjonerów. Jak uważasz, ta reprezentacja może mieć swój charakter, swój styl?

Jestem przekonany, że tak. Uważam, że cele, które wyznaczył nam trener, będą w końcu przez nas osiągane, bo jednak nie są to jakieś wielkie piłkarskie sztuczki. Jest to kwestia dopracowywania szczegółów.
Czy uważasz, że któryś defensor reprezentacji z eliminacji do mistrzostw świata byłby lepszą opcją w meczu ze Słowacją?
Nigdy nie chciałem oceniać poszczególnych zawodników i wydaje mi się, że również nigdy nie będę tego robił. Razem jesteśmy odpowiedzialni za całą defensywę i nie potrafiliśmy sobie w tym meczu poradzić, a ocena konkretnych graczy należy do trenera.
Na stadionie we Wrocławiu skandowano tylko jedno nazwisko: Boruc.
Nie wiem, czy powinienem być wyróżniony po tym meczu. Na pewno w tych najważniejszych momentach cała reprezentacja potrzebowała dopingu i uważam, ze kibice powinni się na tym skupiać.
Z Wrocławia – Tomasz Weryński











