Jeżeli mielibyśmy wybierać pozycję, na której Polska ma zawodników na najwyższym światowym poziomie, to bez wątpienia mówilibyśmy o bramkarzach. Można się spierać, czy istnieje polska szkoła bramkarska czy też najzwyczajniej w świecie mamy utalentowaną młodzież. Najważniejsze jednak, że nasza reprezentacja zawsze ma solidnego golkipera. Czy wśród najlepszych polskich bramkarzy jest miejsce dla Artura Boruca?
Jeszcze kilka lat temu takie pytanie rozśmieszyłoby chyba każdego z nas. Boruc, kiedy grał w Celticu, był niekwestionowaną gwiazdą ligi szkockiej oraz, nie zawaham się tego powiedzieć, Ligi Mistrzów. Jego genialne interwencje oglądał cały świat, a do klubu z Glasgow raz po raz napływały zapytania w sprawie Polaka.

Szkockim kibicom Boruc dał się poznać z „najlepszej” strony. Nigdy nie ukrywał, że jest katolikiem, szczególnie gdy Celtic grał z „Rangersami”. Z tego powodu przylgnęła do niego łatka niegrzecznego chłopca, którą zawodnik niespecjalnie chciał odciąć. Artur był bohaterem wielu skandali, ale musicie przyznać, w gruncie rzeczy to spoko gość. Gość, który nie boi się mieć własnego zdania i wyrażać go publicznie. Gość, który nie chce podporządkowywać się ogólnie panującym normom. Szalony, ale z klasą. Może właśnie dlatego nie ma go dziś w kadrze?
Jakiś czas temu napisałem artykuł o Michale Żewłakowie, w którym uzasadniałem słuszność jego powołania do kadry. Dziś czas na Boruca, bez którego kadra na Euro 2012 będzie dużo uboższa.
Boruc do kadry po raz pierwszy!
Problemy Artura w reprezentacji rozpoczęły się podczas eliminacji do mistrzostw świata w RPA. Fatalne występy w Bratysławie oraz Belfaście przelały czarę goryczy. Opinia publiczna wrzała. Na jej szczycie byli oczywiście dziennikarze. Domagano się, by Leo Beenhakker zrezygnował z usług Boruca, któremu również w lidze często przytrafiały się błędy. Z czego one wynikały? Boruc miał problemy rodzinne, czego nawet nie próbował ukryć. Zamiast skupiać się na grze, był cały czas rozkojarzony, żył jakby poza światem realnym.
Po transferze do Fiorentiny w polskiego bramkarza wstąpił nowy duch. Problemy osobiste przestały wpływać na formę Boruca. Nasz jeszcze reprezentacyjny bramkarz wrócił do dobrej dyspozycji i walczył o miejsce w składzie z Sebastianem Freyem. W wyniku kontuzji rywala Polak stanął w bramce i tego miejsca już nie oddał. Ostatecznie Frey był niejako zmuszony do odejścia.
Boruc z całą pewnością wyróżnia się na tle kolegów z drużyny. W tym sezonie Fiorentina zajmuje dopiero 14. lokatę w ligowej tabeli. Polak zagrał we wszystkich 16 meczach Serie A, w których aż osiem razy zachował czyste konto. A musicie przyznać, że liga włoska do najsłabszych nie należy. Franciszek Smuda ma jednak inne zdanie, konsekwentnie pomijając przy powołaniach nie tylko fantastycznie broniącego Boruca, ale również nie gorszego niż Glik Błażeja Augustyna.












