Słowacki bramkarz to znana postać w polskiej piłce. W rozmowie z iGolem mówi o udanym sezonie w Portugalii, początkach w Rumunii oraz szansach na wyjazd do RPA.
Nadal nieco otoczony mgiełką niesławnej afery korupcyjnej w Świcie Nowy Dwór, Boris Peškovič ambitnie pchał swoją karierę do przodu, zdobywając przy okazji uznanie fanów drużyn, których barw bronił. Po sześciu latach w Polsce, przed sezonem 2008/09 skorzystał z możliwości transferu do Académici Coimbra, gdzie zaliczył wiele świetnych występów. I kiedy wielu spodziewało się, że w Lidze Sagres na dłużej zagrzeje miejsce, Słowak przeniósł się latem 2009 do CFR 1907 Cluj, ubiegłorocznej sensacji fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Robert Błaszczak: Wielu przyjęło Twój transfer do Rumunii z zaskoczeniem.

Boris Peškovič: Rozumiem to, ponieważ w Portugalii miałem bardzo udany sezon. Ale oferta z Cluj była bardzo dobra i konkretna. Nie miałem podpisanego kontraktu, a oni od razu położyli na stół umowę, którą z menadżerem zaakceptowaliśmy. Jestem zadowolony z nowego klubu.
Jak Ci szło w Lidze Sagres?
Wiesz, byłem w gronie czterech-pięciu najlepszych bramkarzy ligi! Grało mi się bardzo dobrze, ale i pod względem rodzinnym życie nam się układało w Portugalii – najbliżsi byli tam szczęśliwi. Także prasa pozytywnie opisywała moje występy.
Po roku gry dla Académice klub opuścił też Madej. Jemu już tak dobrze tam niestety nie szło.
Jestem cały czas w kontakcie z Łukaszem. On w Portugalii był w takiej samej sytuacji, jak ja w Rumunii – trener postawił na kogoś innego. Łukasz nie dostał wystarczająco szans gry, a kiedy wskoczył na chwilę i zaliczył dobry występ – i tak lądował na ławce. To było dla niego męczące, by cały czas siedzieć na ławce lub trybunie. Zostało mu jeszcze kilka lat kariery piłkarza, ambicje ma, dlatego wrócił do Polski, by regularnie grać. Ma na koncie bodajże 150 meczów w samej pierwszej lidze, a to także o czymś świadczy.
À propos Twojej sytuacji: w Academice grałeś w pierwszym składzie, a teraz grzejesz ławę – co się stało?
Na początku złapałem kontuzję, która wyeliminowała mnie z gry na miesiąc. Trener wówczas postawił na Portugalczyka [Nuno Claro – przyp. rb], który grał już tak bez przerwy, dopóki nie dostał czerwonej kartki. Udało mi się wówczas wskoczyć do składu i zagrałem w dwóch meczach – jeden wygraliśmy i jeden przegraliśmy. Zobaczymy, co się teraz wydarzy, ponieważ w klubie pojawił się nowy trener.
W meczu z Universitatea Craiova [wyjazdowy mecz w Pucharze Rumunii, 1:0 dla Cluj – przyp. rb] byłeś bohaterem spotkania. Kilka takich meczów i może dostrzeże Cię selekcjoner?










