Prezes Legii Warszawa, Bogusław Leśnodorski, robi co w jego mocy, żeby zmienić decyzję UEFA o zamknięciu „Żylety” na mecz ze Steauą Bukareszt. O pomoc w tej sprawie zgłosił się do prezesa PZPN-u, Zbigniewa Bońka.

– Rozmawiałem ze Zbigniewem Bońkiem o naszym odwołaniu, które chcemy złożyć do UEFA w sprawie zamknięcia „Żylety” na mecz ze Steauą Bukareszt. Jest duża szansa, że szef PZPN-u w tych staraniach nam pomoże. Bez wsparcia szefa PZPN-u nie mamy żadnych szans na zmianę decyzji – powiedział prezes „Wojskowych”. W ramach przypomnienia – zamknięcie „Żylety”, trybuny fanatycznych kibiców Legii, ma związek z rasistowskimi hasłami, które kibice mistrza Polski mieli według UEFA na swoich transparentach w trakcie spotkania z The New Saints. Według Leśnodorskiego taka kara jest absurdalna. – To jakaś paranoja. Zapewniam, że kibice nie zdawali sobie sprawy, że te napisy mogą być tak zinterpretowane – dodał.
Próba zaangażowania w sprawę Zbigniewa Bońka pokazuje, że dla Legii otwarcie trybuny to sprawa priorytetowa. Nie bez powodu spotkanie z Rumunami jest nazywane starciem sezonu – przed mistrzem Polski otwiera się szansa na pierwszy od prawie 20 lat awans do Ligi Mistrzów. Atmosfera przy Łazienkowskiej bez zapełnionej „Żylety” nie będzie jednak przypominała piłkarskiego święta. – Mecz mistrzów Polski ze Steauą przy zamkniętej „Żylecie” będzie wyglądał fatalnie. To już nie będzie ta atmosfera, nie te emocje. Dlatego gorąco wierzę w pomoc prezesa Bońka i jego ludzi w złożeniu skutecznego odwołania – zakończył swoją wypowiedź prezes warszawskiego klubu.
Pozostaje mieć nadzieję, że Zbigniew Boniek pomoże legionistom swoim wstawiennictwem. W końcu w tym przypadku ponad interes pojedynczego klubu postawić można interes całej polskiej piłki.











