Juventus Turyn zremisował 2:2 po dogrywce z Milanem i awansował do finału Pucharu Włoch. Bohaterem spotkania był napastnik gospodarzy, Mirko Vucinić, który w dużym stopniu przyczynił się do awansu Juventusu. Jego kapitalna bramka w 96. minucie spotkania uchroniła klub przed nerwową końcówką i koniecznością rozgrywania rzutów karnych.
Po meczu Czarnogórzec, który zbiera ostatnio bardzo dobre oceny za swoją grę, był zadowolony zarówno z awansu do finału Pucharu Włoch, jak i fantastycznej bramki.
– Czasami wchodzą takiego rodzaju strzały. Na szczęście dziś weszło… Grałem dobrze dużo wcześniej, wtedy jednak nie było goli. Teraz strzelam z pewną ciągłością, ale nie jest to najistotniejsze. Najważniejszą rzeczą jest to, że zespół osiąga pozytywne rezultaty. Dzisiejszego wieczoru głównym zadaniem było dotrzeć do finału. Chcieliśmy tego tak samo jak nasi kibice.
W Mediolanie „Bianconeri” wygrali 2:1, w rewanżu u siebie także prowadzili, ale jak przyznał Czarnogórzec, bramka Daniela Mesbaha na początku drugiej połowy dodała Milanowi skrzydeł.
– Szybka reakcja Milanu przysporzyła nam pewnych trudności, zwłaszcza w posiadania piłki. Potrafiliśmy się jednak przeciwstawić energią, determinacją, szybkim bieganiem i poświęceniem. Olbrzymia praca została wykonana zwłaszcza przez napastników i skrzydłowych. Było to widoczne w dogrywce.
Choć po 90 minutach Juventus przegrywał z Milanem, to jednak do annałów przechodzi końcowy wynik, a padł remis. „Stara Dama” zatem nie doznała jeszcze żadnej porażki w tym sezonie. Strzelec pierwszego gola dla „Juve”, Alessandro Del Piero, przyznał, że chciałby wywalczyć dublet.
– Milan i Juventus zawsze grały i zawsze będą grać ze sobą wspaniałe mecze, ponieważ to dwa wielkie kluby. My będziemy walczyć do upadłego na obu frontach i obiecuję, że Milan nie będzie miał łatwego życia z nami do ostatniej kolejki Serie A.
Juventus zmierzy się w finale ze zwycięzcą dwumeczu Siena – Napoli. W pierwszym meczu tych drużyn było 2:1, dziś o 20:45 na San Paolo dojdzie do rewanżu.










