Zapraszamy do zapoznania się z kolejnym raportem dotyczącym gry polskich zawodników w ligach zagranicznych. Tym razem przedstawiamy jeszcze więcej danych, oprócz weekendowych meczów w wielu krajach grano bowiem także w środku tygodnia. W minionym tygodniu siedem bramek strzelili zawodnicy z Polski, a więc o dwie więcej niż przed tygodniem.

Nieodmiennie jak co tydzień najciekawiej było w Niemczech. Tam błyszczeli nasi muszkieterowie z Borussii. W pierwszym hicie rozegranym w środku tygodnia z Bayernem man of the match bezdyskusyjnie został Lewandowski, który popisał się świetną bramką z piętki. Zapewnił dzięki temu swej drużynie prestiżowe zwycięstwo. W kolejnym równie ważnym spotkaniu, bo w derbach Zagłębia Ruhry, bohaterem okazał się Piszczek. Obrońca BVB znakomitym uderzeniem doprowadził do wyrównania, a później poprzez dobrą grę pomógł drużynie odnieść zwycięstwo, które wobec remisu Bayernu praktycznie dało mistrzostwo dortmundczykom. W połowie tygodnia wyróżnił się także Boenisch, ale nie do końca w sposób pozytywny. Obrońca Werderu dostał w końcu szansę od pierwszej minuty, ale na boisku spędził tylko 27 minut, dlatego że dostał czerwoną kartę za faul, co wyklucza go z gry na dwa kolejne mecze. W weekend zaś całą drugą połowę w barwach Hannoveru rozegrał Sobiech, ale nie pokazał niestety nic szczególnego. Bramkę za to zdobył Polanski, pewnie wykorzystując rzut karny dla Mainz.
Wybór był bardzo trudny, ostatecznie stwierdziliśmy, że to „Lewy” popisał się najlepszym trafieniem:
W Holandii coraz lepiej radzi sobie Smolarek. Były reprezentant Polski w środku tygodnia rozegrał niemal całe spotkanie, ale co najważniejsze, wpisał się w nim na listę strzelców. W niedzielę zaliczył zaś pełne 90 minut, ale tym razem bez bramki. Pozytywne wieści płyną również z Eindhoven, bo tam dwa mecze z rzędu dostępu do bramki miejscowego PSV bronił Tytoń. W Rosji i we Włoszech bez zmian. Kolejne 90 minut w swych klubach rozgrywali w Fiorentinie Boruc oraz w Tereku Rybus i Polczak, któremu w końcu chyba zaufał trener. Na tureckich boiskach z jednej strony wieje nudą, ale z drugiej płonie promyk nadziei na lepsze jutro. A wszystko za sprawą Grosickiego, który zaliczył kolejny świetny występ w barwach Sivassporu. Skrzydłowy z Polski w ciągu 80 minut zdołał najpierw strzelić bramkę, a potem asystować przy trafieniu Rajnocha. Bez zmian zaś w Trabzonsporze. Tam do kadry nie załapał się Brożek, tylko na ławce mecz przesiedział Głowacki, a 21 minut otrzymał Mierzejewski, niewiele…











