Po dawnym Milanie, który wygrywał Serie A i Ligę Mistrzów, nie zostało absolutnie nic. Piłkarze są starzy, trener słaby, a transfery można skwitować jednym słowem – dno.
Co się stało? Sprawa jest prosta. Milan nadal w dużej, zdecydowanie za dużej, mierze opiera się na wypalonych weteranach. Zambrotta, Pirlo, Gattuso, Seedorf, Nesta i Inzaghi. Co ich łączy? To, że mają dobrze po trzydziestce, a w przypadku Inzaghiego to „dobrze” oznacza sześć lat. Nie zapomnieli, jak się gra, ale nie potrafią już bardzo często zagrać dwóch, trzech meczów na równym, wysokim poziomie. Jeden mecz im wyjdzie, drugi nie. Są starzy, wygrali w futbolu już wszystko, co było do wygrania, i za mało biegają – to ich największe wady. I może mi ktoś mówić, że drugiego tak walecznego gracza jak Gattuso nie znajdę. Że doświadczanie Nesty jest bezcenne i że Maldini grał do czterdziestki, więc on też może. Że Pirlo jest geniuszem w dogrywaniu piłek. Tak czy owak, w te wszystkie brednie nie uwierzę.
Ale to nie jedyny problem włoskiego eksgiganta. Drużyna musi dokonać transferów, co w zasadzie latem w ogóle pominięto! Ale jak kupować, skoro Berlusconi przestał pompować w Milan grubą kasę? Sprowadzono niechcianego w Realu Huntelaara i to był w zasadzie jedyny poważny, choć na razie chybiony, transfer. Największym grzechem mediolańczyków było sprzedanie Kaki, bo na jego miejsce nie przyszedł nikt. Ronaldinho, na którym miała opierać się gra Milanu, to cień tamtego piłkarza, który przez pierwsze trzy sezony w Barcelonie zachwycał cały świat. Imprezy i zbyt duża ilość kampanii reklamowych zniszczyły świetnego Brazylijczyka. Dawny Ronaldinho już nie wróci.
Trzecim grzechem głównym Milanu jest trener. Rozstano się z wielkim Carlo Ancelottim, to starta porównywalna ze sprzedażą Kaki. Leonardo chyba nie jest we Włoszech tym, kim w Hiszpanii Pep Guardiola. To, co ich łączy, to to, że są młodzi i zaczynali pracę trenerską w wielkim klubie. Styl, umiejętności i wyniki różnią ich już jednak całkowicie. Niestety, Milan jest cieniem samego siebie. Milan potrzebuje rewolucji w postaci nowego trenera z prawdziwego zdarzenia i nowych piłkarzy. Z takim składem i w tej formie oceniam Milan na miejsca od piątego do siódmego w Serie A i maksymalnie daję mu 1/8 finału Ligi Mistrzów. A apetyty w Mediolanie są znacznie większe.










