Codziennie na portalach sportowych pojawia się masa newsów dotycząca Cristiano Ronaldo i jego transferu do Realu Madryt. Cała ta sytuacja przypomina filmowy scenariusz, lecz ja już osobiście mam tego dość. Ilość artykułów jakie przeczytałem odnośnie przeprowadzki Portugalczyka może równać się z ilościom odcinków „Mody na sukces”. Nie będę przybliżał o co tu chodzi, bo za pewne większość się orientuje w tym szaleństwie. Tym, którzy nie słyszeli o perypetiach gwiazdy Manchesteru United podpowiem, że jak nie wiadomo o co, to chodzi o pieniądze.
Ronaldo uważany jest na chwilę obecną za najlepszego piłkarza na świecie. Piłkarz ma za sobą znakomity sezon, w którym udowodnił swój wielki potencjał. Nie ma trenera, który nie chciałby mieć go w swym zespole, więc nic dziwnego, że z tak wielką determinacją walczy o niego Real Madryt. „Królewscy” w swych działaniach nie znają hamulców. Deklarują ogromny kontrakt dla Ronaldo i wydanie wielkich pieniędzy na zakup skrzydłowego. Ja się zastanawiam, po co?
Mistrzowie Hiszpanii mają w swoim zespole znakomitych zawodników takich jak Wesley Sneijder, Arjen Robben czy Robinho. Nie będę wymieniał tych będących w cieniu wspomnianej trójki, a również odgrywających ważną rolę w drużynie. Wychodzi na to, że Cris wcale tam potrzebny nie jest. Ronaldo trafi na Santiago Bernabeu i będzie kolejnym elementem gwiazdozbioru, będzie „trzepał” wielkie pieniądze i nie wykluczone, że zapomni po co tak naprawdę gra się w piłkę nożną. Śmiem twierdzić, że Portugalczyk już dawno o tym nie pamięta. Nie zdziwi mnie nawet to, że „R7” nie będzie błyszczał tak jak to miało miejsce podczas ostatniego sezonu Premier League. Władze Realu zacierają ręce i czekają na sfinalizowanie transferu oraz znakomitą grę Ronaldo. Oj panowie, żebyście się nie przeliczyli…
Sam Cristiano w Manchesterze ma wszystko czego tylko dusza zapragnie (no może poza tym nowym kontraktem, którego wściekle żąda). W tym sezonie zdobył kolejne mistrzostwo kraju, tytuł króla strzelców i ponadto Ligę Mistrzów. Na Old Trafford jest kochany i powoli staje się legendą klubu. Ale z pewnością nią nie będzie, gdy podpisze kontrakt z Realem. Spotka go podobna kara jak to miało miejsce z Davidem Beckhamem, kiedy to kibice po jego odejściu wywieszali transparenty z napisem „David? What David?”. To, że Ronaldo nie sprzeda „Czerwonych Diabłów” graniczy z cudem. Możemy się więc spodziewać, że już niebawem będziemy mogli gdzieniegdzie przeczytać popularne ostatnio hasło „Ronaldo why?”. Odpowiedź na to pytanie jest prosta: „For money!”










