Bournemouth, odkąd w 2016 roku awansowało do Premier League, jest jednym z bardziej pozytywnych zjawisk w tej lidze. Przyjemna dla oka gra i utrzymywanie się w bezpiecznych rejonach tabeli sprawiały, że „Wisienki” były bardzo chwalone przez ekspertów w Anglii. Ten sezon zaczął się jednak dla nich nie najlepiej. Pomimo że w końcówce udało się wypracować bezpieczną przewagę nad strefą spadkową i spokojnie utrzymać w lidze, to pozostał niedosyt związany z tym, że można było osiągnąć więcej. Finisz na 14. miejscu z pewnością nie jest tym, czego oczekiwali kibice, i wyraźnie pokazuje, że drużyna zaliczyła w tym sezonie regres formy.
Kilku zawodników klubu z południa Anglii może czuć się wygranymi zakończonej kampanii. Tacy piłkarze jak Callum Wilson czy Ryan Fraser zaliczyli świetne rozgrywki i być może zapracowali na transfer do lepszego zespołu. Wilson już zimą flirtował z Chelsea, ale ostatecznie do przenosin nie doszło. Fraser z kolei sam wspomina o odejściu, a chcący załatać dziurę po odejściu Aarona Ramseya do Juventusu Arsenal prawdopodobnie zarzuci na Szkota sieci już w letnim okienku.
To właśnie Fraser oraz wspomniany Wilson stanowili trzon ofensywy Bournemouth w minionym sezonie. Szkocki pomocnik zanotował aż 14 asyst, co było najlepszym wynikiem w całej lidze. Wilson zdobył za to 14 bramek i zaliczył 9 asyst, co jest bardzo dobrym rezultatem i dowodzi tylko, jak świetnie współpracują ze sobą ofensywni zawodnicy „Wisienek”. Wspomnianą dwójkę wydatnie wspomaga też Joshua King, który z 12 golami i 3 asystami zalicza kolejny udany sezon. Przez pewien czas objawieniem był też młody pomocnik David Brooks, który choć może nie tak efektywny jak Fraser, również może być nadzieją na przyszłość.
W ataku świetnie, w obronie słabo
Niestety dla Eddiego Howe’a wszystko, co dobre w ataku, zostało zniweczone przez marną defensywę. Drużyna straciła aż 70 goli, co jest trzecim najsłabszym rezultatem w Premier League. Przebieg ostatniego w sezonie meczu z Crystal Palace zakończonego wynikiem 3:5 jest idealnym podsumowaniem całych rozgrywek, w których skutecznej gry w ofensywie nie udaje się przekładać na zdobywane punkty.
Niepoukładana gra w obronie w dużej mierze spowodowana jest słabsza formą wykupionego przed rokiem z Chelsea Nathana Ake oraz problemów z bramkarzami. Wydawało się, że przyjście Asmira Begovicia dało stabilizację w bramce na długie lata. Bośniak zaliczył jednak słaby sezon, a w drugiej jego części został posadzony na ławce rezerwowych i zastąpiony Arturem Borucem. Trudno jednak przypuszczać, że z Polakiem wiązane będą długofalowe plany. Już mówi się o ściągnięciu ze Stoke Jacka Butlanda, a w rozliczeniu oddanie właśnie Begovicia, dla którego byłby to powrót na stare śmieci.
Problemów Bournemouth z traceniem zbyt wielu goli nie rozwiązało też wypożyczenie z Liverpoolu prawego obrońcy Nathaniela Clyne’a. Nie był to zresztą jedyny średnio udany transfer z tego klubu. Sprowadzony zimą za blisko 20 milionów funtów napastnik Dominic Solanke również nie spełnił oczekiwań, zdobywając jak dotąd tylko jednego gola.











