Liverpool zaledwie zremisował bezbramkowo ze Stoke. Był to już siódmy podział punktów na Anfield dla „The Reds” w tym sezonie, który może kosztować ich utratę szóstego miejsca w tabeli, jeśli jutro Newcastle pokona QPR.
Szczerze mówiąc, trudno jednak się dziwić, gdyż gospodarze na mecz wyszli w bardzo defensywnym ustawieniu 5-4-1 z Dirkiem Kuytem na szpicy, który w tym sezonie nie strzelił jeszcze ani jednego gola. Liverpoolczycy próbowali atakować, tyle że robili to po prostu nieudolnie, co na obronę Stoke nie mogło wystarczyć. Pierwszą okazję na objęcie prowadzenia miejscowi mieli w 11. minucie, ale to, że piłka dotarła do Adama po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zdziwiło chyba nawet jego i zanim Szkot zdołał oddać porządny strzał, futbolówkę wybili obrońcy. W odpowiedzi po indywidualnej akcji niezły strzał oddał Etherington, ale Reina obronił. Z drugiej strony próbował Downing, lecz jego uderzenie okazało się niecelne.
W 33. minucie ładną akcją i strzałem popisał się Johnson, ale Etherington dobrze go zablokował, natomiast po poprawce Gerrarda piłka przeleciała nad poprzeczką. Chwilę potem dobrą interwencją popisał się Sorensen, który zatrzymał Hendersona. Ostatnie minuty upłynęły pod znakiem kolejnych nieudanych ataków gospodarzy, aż w końcu Howard Webb zakończył pierwszą połowę.
120 sekund po zmianie stron Johnson po raz kolejny został zablokowany, tym razem przez Hutha. Następnie udało mu się w końcu uniknąć ciał obrońców, ale piłka po jego uderzeniu uniknęła również bramki. W 58. minucie Andy Carroll zastąpił Downinga. Następnymi, którzy próbowali byli Adam oraz Henderson, ale pierwszemu zabrakło precyzji, a drugi został zablokowany. Od czasu do czasu goście kontrowali, ale strzał Waltersa po przejęciu piłki w środku pola okazał się dość mocno niecelny. W 73. minucie na boisku w miejsce Hendersona zameldował się Bellamy i chwilę później dobrze dograł do Kuyta, którego szczupak okazał się jednak ostatecznie niecelny.
Gospodarze próbowali różnych sposobów na zdobycie gola. Charlie Adam chciał nawet przelobować Sorensena z połowy boiska, ale Duńczyk był na posterunku. W 82. minucie Kuyt, po kolejnym dośrodkowaniu Bellamy’ego, uderzył w boczną siatkę. Walijczyk wrzucił piłkę w pole karne po raz kolejny, tym razem na głowę Skrtela, ale Słowak strzelił za wysoko. Później próbował jeszcze Gerrard, jednak również bezskutecznie i ostatecznie Liverpool nie znalazł sposobu na Sorensena, a Stoke udało się wywieźć z Anfield jeden punkt.










