Benfica Lizbona wygrała organizowany przez siebie turniej Eusebio Cup, pokonując na własnym obiekcie wielki Real Madryt. Mimo to z pewnością nie to najbardziej cieszy fanów portugalskiej ekipy, ale wynik, którym zakończyło się spotkanie. Gospodarze rozgromili bowiem wcale nie tak wielki dziś Real 5:2!

Real Madryt po pogromie 5:1 w starciu z Realem Oviedo pojawił się dzisiaj na Estadio da Luz w Lizbonie, by zmierzyć się z tamtejszą Benficą w ramach Eusebio Cup. Rywal był zdecydowanie trudniejszy, stąd i mocniejszą jedenastkę postanowił wystawić Jose Mourinho. Szczególnie w ofensywie można było zauważyć samych zawodników pierwszej drużyny, na czele z powracającym do Lizbony Di Marią, a także Kaką i Higuainem.
Przed meczem uhonorowany został nie kto inny jak Eusebio. Później jednak tak miło nie było, szczególnie dla gości. Co prawda Real zaczął od mocnego akcentu w ofensywie, w której pokazał się Di Maria, ale to Benfica w 4. minucie spotkania objęła prowadzenie! Nie od dziś wiadomo, że jak już „Królewscy” tracą gola, to po stałym fragmencie gry, nie inaczej było i tym razem. A do bramki Adana trafił były zawodnik madryckiej ekipy, Javi Garcia. „Los Blancos” od razu chcieli odrobić straty, ale w zespole Mourinho widoczny był brak Xabiego Alonso, a więc i brak dokładności w rozegraniu. Jednak już w 18. minucie spotkania było 1:1. Po raz kolejny na lewej flance zabłysnął Di Maria, który zgrał w pole karne, tam świetnie nabiegł na piłkę Callejon, pakując ją do siatki. Nie minęły dwie minuty, a już było 2:1 dla Realu Madryt! Higuain znakomicie wypuścił Callejona, a wychowanek „Królewskich” w pojedynku sam na sam nie dał szans bramkarzowi rywali. A dwie minuty później… 2:2! Kolejny rzut wolny dla Benfiki i kolejna bramka stracona przez Real. Tym razem katem podopiecznych Mourinho okazał się Axel Witsel, a znów dogrywał Martins, notując drugą asystę. W 31. minucie powinno być już 3:2 dla gospodarzy. Wręcz wypieszczoną piłkę pięć metrów od bramki dostał Cardozo, ale spudłował z tak łatwej pozycji. Cztery minuty później Di Maria próbował z dystansu, lecz bramkarz gospodarzy obronił jego uderzenie bez problemu. Jeszcze na koniec pierwszej połowy gospodarze próbowali znów zagrozić po rzucie wolnym, ale tym razem poradził sobie Adan.












