Wielkimi krokami zbliża się chwilowy powrót Davida Beckhama do Europy. Rąbka tajemnicy o zdrowiu piłkarza uchylili cudotwórcy z AC Milanu, gdzie popularny „Becks” zagra od stycznia.
Gdy David Beckham opuszczał Real Madryt na rzecz amerykańskiego LA Galaxy wszyscy byli zgodni, że to koniec jego piłkarskiej kariery. Za Oceanem miał się Anglik bardziej skupić na biznesie niż na wielkiej piłce. On jednak temu zaprzecza i zamiast korzystać z przerwy w rozgrywkach MLS, zamierza utrzymać formę w Mediolanie.
Beckhamowi zależy bowiem na grze w reprezentacji Anglii. Fabio Capello wątpi w poziom rozgrywek w Ameryce, dlatego zawodnik zamierza mu udowodnić, w jakiej naprawdę jest formie. Nękany problemami AC Milan to wciąż ekipa z europejskiej czołówki, dlatego ten kilkutygodniowy pobyt będzie znakomitym testem dla pomocnika.
Przed parafowaniem umowy Beckham przeszedł testy medyczne w słynnym na cały świat MilanLabie. Tamtejsi inżynierowi znani są z czynienia istnych cudów. Przykłady grających na wysokim poziomie Costacurty czy Maldiniego tylko tę teorię potwierdzają. Obaj przecież grali mimo 40. na karku.
Zdaniem włoskich speców Beckham również ma szansę pograć jeszcze 5-6 lat na wysokim poziomie. Jego organizm jest w stanie to osiągnąć. Szczególnie, gdyby Anglik pozostał pod opieką MilanLabu. Ale szanse na transfer definitywny są znikome.
Z powodu przerwy w rozgrywkach MLS od pewnego czasu David nie miał pełnego kontaktu z piłką. Specjaliści z Mediolanu przewidują, że poradzą sobie z tym w ciągu dwóch tygodni.










