Okienko transferowe trwa. Wydaje się, że wraz z upływającym czasem kluby coraz chętniej sprowadzają nowych zawodników. Zimowe zakupy do tej pory raczej nie były domeną polskich drużyn. Wydaje się jednak, że w tym sezonie coś drgnęło, ponieważ podczas trwającego okienka mogliśmy zaobserwować kilka ciekawych ruchów.
Król zimowego polowania

Królem transferów jest chyba Lech Poznań. Mówię chyba, ponieważ już niejednokrotnie oglądaliśmy na naszych boiskach wielu „utalentowanych” zawodników, którzy w rzeczywistości okazywali się niewypałami. Jednym z tych, z którymi w Poznaniu wiążą spore nadzieje, jest serbski napastnik Vojo Ubiparip ściągnięty za 600 tysięcy euro ze Spartaka Subotica. Zawodnik ten zdobył już bramkę dla drużyny mistrza Polski w sparingu z rumuńską Timisoarą. Prawdziwą wartość Ubiparipa poznamy jednak w meczach Ekstraklasy oraz Ligi Europejskiej. W tych drugich rozgrywkach zagrać nie będzie mógł Rafał Murawski, który jest kolejnym wzmocnieniem „Kolejorza”. Reprezentant Polski grał już w europejskich pucharach w barwach Rubinu Kazań i swoje umiejętności pokazać będzie mógł kibicom jedynie w meczach ligowych oraz w spotkaniach Pucharu Polski. Oprócz tego do Lecha przeszedł również Jakub Kapsa, utalentowany 19- latek z KSZO Ostrowiec.
Co słychać w Krakowie?
Jeśli chodzi o Wisłę Kraków, to w ostatnim czasie klub ten wzmocnił Maor Melikson. Izraelczyk opuścił Hapoel Beer- Sheva w nadziei, że zdoła wywalczyć sobie miejsce w linii pomocy „Białej Gwiazdy”. Obronę zasilił z kolei występujący ostatnio w holenderskim AZ Alkmaar, Kew Jaliens. Media spekulują, że w ciągu kilku najbliższych dni krakowski klub podpisze kontrakt z bułgarskim napastnikiem Cwetanem Genkowem. Nie próżnuje również rywal zza miedzy, Cracovia. Profesor Filipiak, chcąc pomóc trenerowi w utrzymaniu zespołu w lidze, zafundował mu kilku niezłych graczy. Wśród nich są Krzysztof Król (ostatnio Chicago Fire, wcześniej Jagiellonia i drugi zespół Realu Madryt), Piotr Giza (dawniej gwiazdor Cracovii) oraz Łukasz Nawotczyński (ma na koncie występy m.in. w Wiśle). Drużynę „Pasów” opuścił jednak kolejny po Ślusarskim napastnik, Matusiak. Wracający po nieudanych zagranicznych wojażach zawodnik miał nadzieję, że w klubie z ulicy Kałuży odbije się, ale niestety się przeliczył. Po rozczarowującej rundzie Matusiak opuścił Kraków i udał się na podbój Grecji, wybierając zespół Asteras Tripolis.
Lider nie szaleje













