Odkąd Ruch zatrudnił Jana Kociana, gra uległa znaczącej metamorfozie. Kibice nie kryją zachwytu, bo wreszcie mogą patrzeć na swoją drużynę z dużą przyjemnością. Słowak zbiera pochwały za swoją pracę i umiejętność skorzystania z obecnych zawodników.
Wielu myślało, że Ruch zmierza ku upadkowi. Najpierw utrzymanie się w lidze ze względu na degradację Polonii Warszawa, a później słaby start w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. Krytykowano wszystkich – działaczy, trenera, a przede wszystkim piłkarzy, którzy zawodzili na całej linii. Apogeum była porażka z Jagiellonią Białystok aż 0:6. Absolutnie nikt nie widział potencjału w tym zespole oraz nadziei na lepszą przyszłość. Za całą sytuacje odpowiedział szkoleniowiec Jacek Zieliński, z którym się pożegnano i podziękowano mu za współpracę. Pod jego wodzą zawodnicy grali tragiczny futbol. Postawiono na doświadczonego Jana Kociana. Nikt nie myślał, że odkąd Słowak będzie prowadził „Niebieskich”, to ich gra ulegnie znacznej poprawie. Nie ma już większych błędów, jest konsekwentna gra, a przede wszystkim jest pomysł na grę. Udowodniło to, że piłkarze Ruchu nie są słabi, tylko wystarczyło ich mądrze poukładać, a także zintegrować ze sobą na boisku. Ci, którzy byli mocno krytykowani i wyszydzani udowodnili, że potrafią grać w piłkę. Zapomniano o słabych występach i nastąpił podziw zespołem, który prezentuje zupełnie inny futbol. Kibice doczekali się drużyny, którą z przyjemnością oglądają i nie muszą się wstydzić.

Już w debiucie Kociana zespół grał lepiej. Na tle Śląska prezentował się o wiele inaczej. Poukładał Ruch po swojemu, lecz musiał pewnych rzeczy szybko doświadczyć, aby przyniosło to korzyści. Zorientował się, że Maciej Jankowski nie jest w szczytowej formie i obecnie nie ma szans zawojować krajowego podwórka. Decyzją, która wyszła na korzyść było postawienie w bramce na Michała Buchalika, a zrezygnowanie z Krzysztofa Kamińskiego, który nie spisywał się najlepiej. Te roszady pozwoliły wywalczyć jeden punkt ze Śląskiem. Później na Widzew wyjściowy skład był troszeczkę inny od poprzedniego meczu, lecz tym razem Ruch pokonał Widzew. Z upływem czasu „Niebiescy” seryjnie urywali punkty rywalom. Nawet doszło do serii ośmiu meczów bez porażki.
Słowacki szkoleniowiec momentalnie odblokował Łukasza Janoszkę. Pod adresem pomocnika drużyny z Górnego Śląska nie szczędzono słów krytyki. Jego postawa nie mogła zachwycać, gdyż wielokrotnie zawodził i nie wywiązywał się ze swoich zadań. Odkąd stery po Jacku Zielińskim przejął Jan Kocian, to od razu były widoczne małe przebłyski formy. Zawodnik pokazał się z dobrej strony przeciwko Piastowi Gliwice, któremu zdobył gola na początku spotkania. Prawdziwy animusz zaprezentował przeciwko Koronie Kielce, której strzelił trzy gole. W wielu meczach był przydatny dla drużyny i wreszcie grał tak, jak od niego oczekiwano. Do tego regularne postępy widać w poczynaniach Filipa Starzyńskiego, który za czasów starego trenera nie prezentował się tak, jak w chwili obecnej. Na swoim koncie ma już trzy trafienia, pokazując się z dobrej strony na polskim podwórku. Kocian dobrze potrafi skorzystać z doświadczonego Łukasza Surmy w środkowej części boiska. Dużo biega, stara się, walczy, a w kluczowych momentach potrafi uratować zespół z tarapatów. Wcześniej bywało różnie, lecz teraz wszystko odzwierciedla się zgodnie z założeniami. Trudno uwierzyć, że wystarczyło zaledwie parę meczów, by wszystko odwróciło się o 360 stopni na korzyść danego zespołu. Czegoś takiego dawno nie było w polskiej ekstraklasie.












