W ostatnim niedzielnym spotkaniu 9. kolejki Primera Division, Athletic Bilbao pokonał Getafe 3:0 i dogonił rywala w ligowej tabeli. Mecz miał bardzo jednostronny przebieg i przez cały mecz zwycięstwo Basków nie było zagrożone.
Wygraną z Getafe zespół z Kraju Basków chciał odbudować zaufanie kibiców po przegranej 3:4 z Sevillą. Pomimo niekorzystnego wyniku, Athletic zaprezentował się bardzo dobrze w tamtym spotkaniu i to głównie dzięki osobie arbitra nie udało się mu zdobyć choćby punktu. Zespół spod Madrytu to jednak rywal o klasę słabszy od Andaluzyjczyków i pokazały to już pierwsze minuty, kiedy Baskowie zdominowali przebieg meczu, a potwierdzili to golem zdobytym już w 6. minucie – piłka wybita przez jednego z obrońców spadła pod nogi Iraoli, a ten pięknym strzałem zza pola karnego pokonał Codinę.

Baskowie bardzo szybko poszli za ciosem i w 12. minucie prowadzili już dwiema bramkami – bardzo kontrowersyjny rzut karny wykorzystał San Jose, który zmylił bramkarza gości i uderzył w przeciwny róg do tego, gdzie rzucił się Codina. Podopieczni Joaquina Caparrosa prezentowali się zdecydowanie lepiej i wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu.
Mecz na San Memes odbywał się w strugach deszczu, który z upływem kolejnych minut coraz bardziej wpływał na grę obydwu drużyn – piłka dostawała przyspieszeń na mokrej nawierzchni, a w grę wkradł się element przypadku. Najlepszą sytuację do strzelenia kontaktowej bramki miał w 34. minucie Colunga, ale świetną interwencją popisał się Gorka Iraizoz i w sytuacji sam na sam wyciągnął piłkę spod nóg napastnika gości. Przewagę Basków w pierwszej połowie najlepiej obrazuje fakt, że zespół Getafe nie zdołał oddać choćby jednego cennego strzału.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ większej zmianie – stroną atakującą był ciągle Athletic, a Getafe ograniczało się do sporadycznych, niegroźnych ataków. Najlepszy strzelec Basków, Fernando Llorente, w tym meczu popisywał się przede wszystkim fatalną skutecznością – po strzałach jak ten w 54. i 75. minucie gospodarze powinni byli podwyższyć prowadzenie, jednak piłka po uderzeniach głową za każdym razem mijała słupek bramki strzeżonej przez Codinę o centymetry.
W 83. minucie Baskom w końcu udało się zdobyć kolejnego gola – po szybkiej kontrze, David Lopez odegrał do nadbiegającego lewą stroną Gabilondo, a ten pięknym uderzeniem zza pola karnego pokonał bramkarza Getafe. Strzelec gola popisał się prawdziwym „wejściem smoka”, gdyż pojawił się na boisku cztery minuty wcześniej.
Tuż przed końcem meczu idealną sytuację na honorową bramkę miał inny rezerwowy, Miku, ale jego strzał otarł się o zewnętrzną stronę słupka. W ostatniej akcji meczu drugiego gola mógł zdobyć też Iraola, ale jego niecelne dośrodkowanie zatrzymało się na poprzeczce.










