Nie było niespodzianki na inauguracji 9. kolejki Premier League. Arsenal zgodnie z planem pokonał Crystal Palace 2:0 i październik zakończy w fotelu lidera rozgrywek.

Goście zaczęli grę bardzo mocno, jakby chcąc od razu podciąć rywalom skrzydła. Już w 4. minucie Sagna dośrodkował prosto na głowę Girouda, ale napastnik minimalnie przestrzelił. Chwilę później z powodu kontuzji z boiska musiał zejść Mathieu Flamini, a w jego miejsce pojawił się Serge Gnarby. Arsenal dominował w posiadaniu piłki, a gospodarze za nią biegali, nie mogli jej odzyskać, ale nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Tuż przed końcem drugiego kwadransa swoją okazję po dośrodkowaniu z rzutu wolnego miał Chamakh, ale lepszy okazał się jego były kolega z zespołu, Wojciech Szczęsny. Sekundę później Marokańczyk dobrze podał do Guedioura, jednak polski bramkarz znowu obronił.
Okolice 30. minuty to był dobry okres dla gospodarzy, bo po kolejnym rzucie wolnym obrona Arsenalu znowu zareagowała nerwowo. Tym razem, gdyby Bannan miał nieco lepiej ustawiony celownik, byłoby 1:0. W odpowiedzi w końcu przyjezdni wyprowadzili szybką kontrę – Arteta zagrał do Cazorli, lecz Hiszpan także nie potrafił wykończył akcji. Następnie Julian Speroni musiał już interweniować po strzale Ramseya i zrobił to skutecznie. Po drugiej stronie natomiast dokładności zabrakło Jedinakowi, który niecelnie dośrodkował do niepilnowanego w polu karnym Chamakha, i kolejna szansa została zmarnowana. Ostatecznie do przerwy goli nie oglądaliśmy.

Druga połowa zaczęła się świetnie dla Arsenalu. Nie minęły dwie minuty, a Guedioura sfaulował w polu karnym Gnarby’ego i Chris Foy nie miał innego wyjścia, jak podyktować rzut karny. Do piłki podszedł Mikel Arteta i choć bramkarz rzucił się w dobrą stronę, to strzał był na tyle precyzyjny, że piłka wpadła do siatki. W 55. minucie powinno być 2:0, gdyby tylko Giroud, stojąc trzy metry przed bramką, trafił piłkę czysto głową. Tymczasem po kolejnych 10 minutach pojawiło się światełko w tunelu dla gości. Po długim podaniu Marouane Chamakh przejął piłkę i już pędził, by wyjść sam na sam ze Szczęsnym. Nie dobiegł, ponieważ zderzył się z nim Arteta, a ponieważ był on wtedy ostatnim obrońcą gości, sędzia wyrzucił go z boiska.
Wenger zareagował, wpuszczając na boisko Wilshere’a w miejsce Gnarby’ego oraz Monreala za Cazorlę. No i w 75. minucie gospodarze mieli swoją szansę. A nawet dwie. Najpierw piłka po strzale Warda zatrzymała się na poprzeczce, a następnie wolej Jedinaka w świetnym stylu zatrzymał Szczęsny. Goście wzmocnili szyki obronne, a gospodarze próbowali nieudanie się przez nie przebić. W 87. minucie stało się jasne, jaki będzie rezultat. Aaron Ramsey znowu zakręcił obrońcami na lewej stronie, zatrzymał piłkę i dośrodkował miękko wprost na głowę wbiegającego Giroud. Tym razem Francuz się nie pomylił i zdobył swojego ósmego gola w tym sezonie, ustalając wynik spotkania.











