W meczu otwierającym 12. kolejkę Barclays Premier League Arsenal pokonał na wyjeździe Norwich 2:1. Bohaterem londyńczyków był niezawodny Robin van Persie, który zdobył obydwie bramki.

Mecz lepiej rozpoczęli piłkarze Arsenalu. Już w 1. minucie dobrą okazję po rajdzie prawą stroną i podaniu Walcotta miał właśnie van Persie, ale fatalnie przestrzelił. Pięć minut później Holender stanął przed kolejną szansą na gola. Tym razem świetnym podaniem „uruchomił” go Andre Santos, jednak najlepszy strzelec „Kanonierów” znowu trafił obok słupka. W 11. minucie bramkę mógł zdobyć Walcott, który bez problemu ograł w polu karnym jednego z obrońców Norwich i uderzył obok Ruddy’ego, ale zmierzającą do siatki piłkę niesamowitym wślizgiem wybił z linii Russel Martin.
Minął nieco ponad kwadrans i niespodziewanie zepchnięte od początku do defensywy „Kanarki” objęły prowadzenie. Długim podaniem za linię obrony popisał się Terney, a fatalny błąd we własnym polu karnym popełnił Mertesacker, który źle obliczył tor lotu odbijającej się od murawy piłki i łatwo dał się przepchnąć Morrisonowi. Walijczyk wyszedł sam na sam ze Szczęsnym i płaskim strzałem nie dał mu żadnych szans na skuteczną interwencję.
Przyjezdni od razu wzięli się do odrabiania strat. Mikel Arteta strzelał w kierunku bramki, ale jego próba została zablokowana. Futbolówka spadła pod nogi van Persiego, ale ten z kilku metrów po raz kolejny przestrzelił. Kilka minut później, w odstępie kilkudziesięciu sekund, dwa razy piłkę z linii bramkowej wybijał Russell. Najpierw po uderzeniu głową van Persiego, a później po strzale Gervinho, który zmarnował sytuację sam na sam. W 26. minucie Arsenal w końcu wyrównał. Świetnym rajdem prawą stroną popisał się Walcott i dośrodkował po ziemi w pole bramkowe. Co prawda, próbujący uderzać piętą Gervinho minął się z piłką, ale za jego plecami był Robin van Persie, który tylko dopełnił formalności. To 30. gol Holendra w jego 29. meczu Premier League w tym roku.
Po tej bramce tempo gry i liczba sytuacji podbramkowych nieco spadły. Dopiero w 37. minucie niezłą okazję miał Gervihno, ale jego strzał został zablokowany. „Kanarki” skontrowały 60 sekund później. Morison chciał przelobować Szczęsnego, jednak uderzył za mocno i piłka poszybowała nad poprzeczką. Była to tak naprawdę ostatnia godna uwagi sytuacja w pierwszej części gry. Niedługo później Phil Dowd zaprosił oba zespoły na przerwę.
Na drugą połowę gospodarze wyszli w trochę zmienionym składzie – Bennett zastąpił na boisku Foksa. Obraz gry jednak niewiele się zmienił – znowu to goście przejęli inicjatywę i częściej atakowali.
Pierwszą okazję na zmianę rezultatu miał Gervinho. Dobrym dośrodkowaniem popisał się Vermaelen, ale reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej główkował wprost w bramkarza. Z drugiej strony odpowiedzieć próbowali miejscowi. Z wolnego strzelał Pilkington, Szczęsny bez problemu obronił.











