Dobiegło końca pierwsze starcie 11. kolejki eliminacji Euro 2012. Spełniły się w niej nadzieje kibiców z Armenii. Reprezentacja tego kraju zachowała szansę na awans do mistrzostw, ogrywając Macedonią 4:1.
Początek spotkania należał nieoczekiwanie do Macedończyków. Udało im się nawet oddać strzał na bramkę, ale Muarem został zablokowany. Gospodarze otrząsnęli się z tego w okolicach 9. minuty i przystąpili do ataków. Sygnał do lepszej gry niecelnym uderzeniem dał Jura Mowsisjan. W miarę upływu czasu goście mieli coraz mniej do powiedzenia. Za to na ich bramkę sunęły kolejne akcje owładniętych chęcią wywalczenia awansu na Euro Ormian. Próbował Yedrigaryan, próbował Mhitarjan, spudłował także Yuspashyan. Jednak w 28. minucie miejscowi dopięli swego. Wtedy to futbolówkę w siatce Bogatinowa umieścił Pizzelli. 360 sekund później kolejną niecelną próbę zanotował Mhitarjan. Jednak w następnej akcji zawodnik Szachtara Donieck uszczęśliwił zgromadzonych na stadionie kibiców i podwyższył na 2:0. Tuż po straceniu drugiego gola uaktywnili się Macedończycy. Dwie szanse na pokonanie Berezowskiego miał Trickovski. Tuż przed przerwą miejscowi mogli ostatecznie rozwiązać kwestię wygranej, gdyby dwukrotnie nie pomylił się Mowisjan.
Już na początku drugiej połowy gospodarze dali do zrozumienia swoim przeciwnikom, że jeszcze z nimi nie skończyli. Na jeden strzał Filipa Ivanovskiego odpowiedzieli: dwukrotnie Mhitarjan, Pizzelli i Ghazarajn. W 53. minucie grę swojej drużynie utrudnił Velice Szumulikoski, który obejrzał czerwoną kartkę. Zaraz po tym ponownie pomylił się Mhitarjan. Przyjezdni w osłabieniu przestali przejawiać jakąkolwiek ochotę na atakowanie. Skoncentrowali się na obronie i jak najskuteczniejszym rozbijaniu akcji rywali. Ci mieli spore trudności z oddaniem celnego strzału. Jednak, kiedy już udało się to w 76. minucie Ghazaryanowi, ten umieścił ją w siatce. Ormianie znowu poczuli wiatr w żaglach i usilnie dążyli do zdobycia czwartego gola. Szczególnie aktywny w ich szeregach był Mowsisjan. W próbach zaskoczenia Bogatinowa wspomagali go Mhitarjan, Sarkisow i Ghazaryan. Grający w dziesiątkę rywale na 180 sekund przed końcem uzyskali honorowe trafienie za sprawą Sikova. Na tym jednak strzelanie się nie skończyło. W doliczonym czasie gry Macedończyków dobił Sarkisov, ustalając wynik na 4:1.









