W spotkaniu 1/8 Pucharu Polski Arka Gdynia podejmowała na własnym stadionie Koronę Kielce i rozprawiła sie z nimi na ekstraklasowym poziomie. Wynik 5:1 dla gospodarzy mówi wszystko. Strzelcami goli byli Jamróz, Szwoch, Tomasik, dwie Rzuchowski – dla Arki, oraz jedną Janiec dla przyjezdnych.
Od pierwszych minut lepiej radzili sobie piłkarze Arki, którzy długo utrzymywali się przy piłce, natomiast drużyna z Kielc trochę bez energii wyszła na boisko. W 9. minucie do rzutu wolnego podszedł Radzewicz i bardzo ładnie uderzył na bramkę Małeckiego, lecz bramkarz Korony był na posterunku. W 14. minucie znów Radzewicz świetnie wrzucił piłkę w pole karne, a ta spadła na głowę Rzuchowskiego, dzięki czemu Arka zaznaczyła swą przewagę na tablicy wyników.

Po pierwszym golu utrzymywała się przewaga gospodarzy, którzy napędzani byli przede wszystkim przez naładowanego energią Radzewicza. W 23. minucie Trojanowski świetnie uruchomił niepilnowanego Jańca, który pomknął lewą stroną i huknął nie do obrony pod poprzeczkę bramki Kędra. Mimo remisowego wyniku przez cały czas lepiej prezentowali się piłkarze Arki. W 33. minucie Budka cudownie wrzucił piłkę w pole karne i powinno być 2:1 dla gospodarzy, lecz Juraszek z kilku metrów nie trafił w bramkę. W ostatnich minutach pierwszej połowy Korona powinna wyjść na prowadzenie.
Do rzutu wolnego podszedł Janiec, który zdobył wyrównującą bramkę i świetnie uderzył, jednak piłka trafiła w poprzeczkę. Do odbitej futbolówki dopadł jeszcze Korzym, który musiał tylko trafić w światło bramki i Korona schodziłaby do szatni z jednobramkową przewagą. Napastnik z Kielc nie zdołał jednak tego zrobić i zmarnował stuprocentową sytuację. Do szatni drużyny schodziły z wynikiem 1:1, jednak to gospodarze głównie byli przy piłce i najczęściej zagrażali, co ciekawe to jednak Korona powinna schodzić z wynikiem 1:2, ponieważ w końcówce Korzym powinien strzelić drugiego gola i tylko on wie jak tego nie zrobił.
W drugiej połowie tempo spotkania znacznie spadło i po dynamicznej pierwszej połowie kibice częściej gwizdali na poziom gry, niż dopingowali swoje drużyny. Dopiero w 58. minucie Arka przypomniała sobie jak się gra. Budka bardzo dobrze wbił piłkę w pole karne, a tam wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości Jamróz, który jest wypożyczony z…Korony Kielce. W kolejnych fragmentach meczu dużo było walki na boisku oraz niecelnych podań.












