Rooney i reszta podobnych temperamentem piłkarzy musi mieć się na baczności. Sędziowie mistrzostw świata poznają angielskie wulgaryzmy.
Napastnik „Czerwonych Diabłów” ma niekiedy tendencję do agresywnego zachowania. Świadczą o tym m.in. liczne wulgaryzmy. Niedawno wyszło na jaw, że w meczu kontrolnym z Platinum Stars Anglik znieważył sędziego spotkania. Cała sytuacja nie pozostała bez echa, o czym opowiadali asystenci rozjemcy nadchodzącego meczu Anglia – USA.

Pierwszy mecz synów Albionu będzie sędziował Brazylijczyk Carlos Eugenio Simon. Podobnie jak reszta sędziów, otrzymał on listę z angielskimi przekleństwami, by móc w jeszcze pełniejszej mierze kontrolować etyczny przebieg gry. – Nie poradzimy sobie z jedenastoma językami, ale musimy znać przynajmniej angielskie wulgaryzmy – powiedział Roberto Braatz, jeden z asystentów Simona. – Musimy się nauczyć, jakich słów używają piłkarze. Wszyscy zawodnicy przeklinają i dobrze wiemy, że kilka razy usłyszymy „ty sk…” – dodał inny asystent, Altemir Hausmann.
Angielskie dzienniki rozpisują się na temat „możliwości” Rooneya i na każdym kroku podkreślają, że musi on zważać na swoje postępowanie. Od jakiegoś czasu powtarza się także, że Capello ma przeprowadzić ze swoim podopiecznym rozmowę mającą na celu wykluczenie haniebnego postępowania. Wygląda więc na to, że niemal wszyscy obwiniają „Roo”, z wyjątkiem jego kolegów z reprezentacji. Słowa poparcia wyrazili już między innymi Heskey, Ferdinand oraz Terry.










