T-Mobile Ekstraklasa za nami, zatem podsumowań ciąg dalszy. Wielu zawodników laury za grę w minionym sezonie już zebrało, dziś ogłaszamy jedenastkę niewypałów sezonu 2011/2012.
Bramkarz:
Siergiej Pareiko (Wisła Kraków) – w sezonie 2010/2011 był niemal najlepszym bramkarzem w lidze. Wyżej od niego znajdował się jedynie Marian Kelemen ze Śląska Wrocław, który wrocławianom wybronił wówczas wicemistrzostwo. W zakończonym sezonie Pareiko był w kiepskiej formie. Dobre i średnie mecze przeplatał wręcz fatalnymi, przez co Wisła traciła bardzo wiele punktów.
Obrońcy:

Marcin Kowalczyk (Zagłębie Lubin) – do Lubina przechodził jako jedna z byłych gwiazd polskiej ekstraklasy, która po nieudanych wojażach na Wschodzie wraca, by wyprostować swoją karierę. Niestety w Zagłębiu mu się to nie udało. Choć za kadencji Jana Urbana łapał się do składu, to od momentu przejęcia drużyny przez Pavla Hapala Kowalczyk przepadł, a pod koniec sezonu przegrywał rywalizację nawet z Bartoszem Rymaniakiem.
Kew Jaliens (Wisła Kraków) – „ściągnij rodaków, postaw na młodych Polaków” – tak śpiewali kibice Wisły do holenderskiego trenera Roberta Maaskanta, gdy Jaliens i Lamey kopali się po głowach, zapominając przy tym, jak gra się w piłkę nożną. Zdecydowanie z czołowego holenderskiego obrońcy stał się ligowym średniakiem, a w zasadzie cieniasem. Nie wiem, czy jakiś poważny zespół zainteresuje się Jaliensem po jego wyczynach w Polsce.
Dariusz Pietrasiak (Śląsk Wrocław) – „Darek!” – „Co?!” – „Piwko!”. Tak z kolei śpiewali kibice Śląska Wrocław, gdy przyjechali na wyprawę do Bielska-Białej. Zawodnik nie wykazał się niczym pozytywnym w minionym sezonie. Był niepewny, zawalił kilka bardzo ważnych spotkań, co oddaliło wrocławian od mistrzowskiej korony.
Patrik Mraz (Śląsk Wrocław) – kolejny „hit” transferowy Śląska Wrocław. Do Voskampa i Stevanovicia doliczamy kolejnego „asa”. Były piłkarz MSK Żylina grał bardzo mało, a jak już grał, to popełniał strasznie dużo szkolnych błędów. Zastanawia nas, kto odpowie w Śląsku za ten transfer, bo siłą rzeczy Mraz kosztował klub dużo pieniędzy i nerwów.
Pomocnicy:
Patryk Małecki (Wisła Kraków) – choć runda jesienna w jego wykonaniu nie była aż tak dramatyczna jakby się mogło wydawać, to zupełnie nic nie wniósł do zespołu od momentu powrotu po sławnej aferze z Kazimierzem Moskalem. Ostatnie mecze sezonu były wyjątkowo kiepskie pod względem piłkarskim, zero gry zespołowej. Porzekadło mówi: „Prawdziwych facetów poznaje się nie po tym, jak zaczynają, ale jak kończą” – Patryk chyba o tym nie wie i z Wisłą (jeśli ta chce cokolwiek na nim zarobić) pożegna się w dużej niesławie.












