Sprzyjający piłkarskiej nudzie okres wakacyjny w tym roku na szczęście nie pozwolił nam często ziewać. Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy był transfer Antoine’a Griezmanna do Barcelony. Gdy plotki zostały zweryfikowane i Francuz przywdział nowe szaty, zaczęto zastanawiać się, w której części boiska będzie urzędował.
Przepełniona formacja ofensywna Barcelony była częstym obiektem dyskusji w rozmowach kibiców. Teoretycznie miejsca w ataku są trzy, lecz pamiętając o dożywotnim etacie dla Leo Messiego oraz o niemającym konkurenta Luisie Suarezie, dostępny zostaje zaledwie jeden stołek. Z pomocą przyszedł zarząd „Dumy Katalonii”, który pozbył się Malcoma, a do Monachium wysłał paczkę ze schowanym w środku Philippe Coutinho.
Perfekcyjne przywitanie
Taki ciąg zdarzeń sprawił, że Griezmann w miniony weekend mógł przywitać się z publiką na Camp Nou. Jego debiut przed własną publicznością był pewnie bardziej stresujący, niż piłkarz mógł się spodziewać. Przez kontuzje: Messiego, Dembele i Suareza nowy nabytek Barcelony został ustawiony na pozycji wysuniętego napastnika i wszystkie oczy głodnych goli kibiców zostały skierowane na niego.
Griezmann zdobył dwie bramki, do których dorzucił jeszcze asystę przy trafieniu Arturo Vidala. Dzięki temu proces rozkochiwania w sobie katalońskich kibiców powinien od tej pory przebiegać znacznie spokojniej. Były to również najszybciej strzelone przez Francuza gole dla nowego klubu. W 2009 roku jako gracz Realu Sociedad musiał czekać pięć spotkań, by wpisać się na listę strzelców. Dokonał tego w meczu, w którym po raz pierwszy wyszedł w pierwszym składzie.
Trochę mniej czasu zabrało mu zdobycie premierowego trafienia dla Atletico. Co prawda na bramkę w lidze musiał czekać aż do listopada, lecz wcześniej dorzucił swoją cegiełkę do wysokiej wygranej nad Malmo w Lidze Mistrzów. Było to jego czwarte oficjalne spotkanie pod wodzą Diego Simeone. Debiutancki gol dla Barcelony nadszedł w drugim w ogóle, a pierwszym rozgrywanym na własnym boisku meczu.
Nieoczekiwany konkurent?
Strzelając dwie bramki Betisowi, Griezmann dał sygnał, że może występować jako wysunięty napastnik. Wszechstronność nowego zawodnika może okazać się nieoceniona dla Ernesto Valverde. Luis Suarez, który od 2014 roku gra w ataku Barcelony pierwsze skrzypce, od wielu miesięcy jest krytykowany za swoją postawę. Poprzedni sezon to praktycznie w całości praca Leo Messiego, który często nie mógł liczyć na wsparcie podstawowego napastnika Barcelony. Dodatkowo w kadrze „Blaugrany” nie ma realnego konkurenta dla Urugwajczyka, co sprawiało, że w najważniejszym momencie sezonu często brakowało mu sił.











