20 czerwca 2006 roku, podczas mistrzostw świata w Niemczech, w ostatnim meczu fazy grupowej, w meczu o nic, reprezentacja Kostaryki przegrywa z Polską 1:2. Równo osiem lat później drużyna z Ameryki Łacińskiej ogrywa Włochów i zapewnia sobie awans do fazy pucharowej mistrzostw świata, a nasi kadrowicze oglądają to wszystko w telewizorze.
Nie trzeba nikomu mówić, że Kostaryka to największa niespodzianka tych mistrzostw. Drużyna po efektownej wygranej nad Urugwajem zwyciężyła Włochów i pewnie zmierza po pierwsze miejsce w swojej grupie. Podopiecznych Jorge Pinto czeka jeszcze mecz z Anglikami. Jednak porównując grę i wyniki obu drużyn, można dojść do wniosku, że dzisiejsze spotkanie może być dla Kostaryki spacerkiem.
Zarówno nas, jak i Kostaryki w RPA nie było. Teraz naszej kadry ponownie nie ma na mundialu. Piłkarze z Kostaryki postanowili wrócić na mistrzostwa właśnie w roku 2014. Mieli być najsłabszą drużyną w swojej grupie, mieli rozegrać i przegrać trzy mecze, mieli wrócić do domu już po fazie grupowej. Tymczasem w swoich domach szybciej zawitają mistrzowie świata i Europy niż Kostarykanie. Dlaczego tak jest?
Nie oszukujmy się, Kostaryka jak na razie rozgrywa turniej życia. Piłkarze grają ponad stan i zapewne w najbliższym czasie takich rezultatów nie powtórzą. Jednak tych dwóch zwycięstw, dwóch wygranych nad zdecydowanymi faworytami, nikt zawodnikom z Ameryki Środkowej już nie odbierze. W piłce każdy kocha niespodzianki, więc niech przygoda Kostarykańczyków trwa jak najdłużej.
Kostaryka gra na mundialu dopiero po raz czwarty. Największy sukces osiągnęli oni podczas swojego pierwszego startu w 1990 roku. Wtedy, tak jak dziś, również zdołali wyjść, a w pokonanym polu zostawili Szwecję i Szkocję. Rywal w 1/8 okazał się zbyt silny. Czechosłowacja wygrała wówczas 2:1. Mistrzostwa w roku 2002 i 2006 nie były zbyt udane. W sześciu spotkaniach fazy grupowej Kostarykanie wygrali tylko raz, i to z bardzo słabą reprezentacją Chin.
Tegoroczny fenomen drużyny trudno przyrównać do innych z przeszłości. Na poprzednich mistrzostwach nie było drużyny, która typowana była na najsłabszą, a następnie pokonuje dwóch faworytów. Być może taką drużyną była Korea Południowa w 2002 roku, jednak pamiętamy wszyscy, że wówczas w składzie gospodarzy byli również sędziowie.
Więc jak daleko zajdzie w tym turnieju Kostaryka? Trudno znaleźć odpowiedź na te pytanie. Może ona awansować np. do ćwierćfinału, a równie dobrze od meczu z Anglią może zacząć się bardzo ostre pikowanie w dół.










