Udane eliminacje do Euro 2020 znów rozbudziły apetyty i poczucie wyższości Anglików. Eksperci na Wyspach prześcigają się w prognozowaniu zestawienia wyjściowej jedenastki „Sons of Albion”, która rozpocznie udział w turnieju. Turnieju oczywiście zakończonym triumfem, bo latem nadejdzie czas weryfikacji pracy Garetha Southgate’a. Balonik oczekiwań w przeciągu kilku dni nabrał już potężnych rozmiarów. Czy po raz kolejny Anglia zawiedzie i znów skończy się huczną eksplozją? Przed każdym wielkim turniejem jest tak samo. Anglia znajduje się w gronie faworytów do końcowego triumfu. Jednak najczęściej nie ze względu na jakość sportową przewyższającą resztę stawki. Nie, najczęściej jedynie z zasady. Ot, taka tradycja i chyba już obowiązek wrzucać „Ojczyznę futbolu” do grona reprezentacji z teoretycznie największymi szansami na końcowy triumf. W dużej mierze to także zasługa samych Anglików – przedstawicieli mediów, ekspertów oraz kibiców. Wszyscy razem tworzą atmosferę oczekiwania na sukces, że to już za chwilę, że to tym razem Anglia pokaże, iż jest najlepsza. Wynik sportowy w końcu potwierdzi to co sympatycy „Sons of Albion” wiedzą od zawsze…
Triumf od 1966 roku jednak nie chce nadejść. Myślenie życzeniowe, czy bardziej swojsko brzmiące, chciejstwo, nie pomaga. Anglicy dopiero w trakcie poprzednich mistrzostw świata wysłali sygnał, że mogą realnie liczyć się w walce o trofea na wielkich turniejach. Zaskakujący wynik, czwarte miejsce na rosyjskim Mundialu, poszedł w świat. Niewielu już pamięta, że Anglia do strefy medalowej przedarła się jednak bardziej korzystną stroną drabinki. Nie pamiętają również sympatycy „Sons of Albion”. Po otarciu się o medal oczekiwania tylko wzrosły. Tym bardziej, że eliminacje do przyszłorocznego Euro dla Anglików przypominały istny plac zabaw.
Anglia ma wygrać Euro, bo jeśli nie…
To tylko utwierdziło Anglików w przekonaniu, że są mocni. Są, ale czy mocniejsi od reszty stawki? Na tyle by wygrać turniej? To istotne pytania, którymi mało kto na Wyspach zawraca sobie głowę. Euforia trwa w najlepsze a selekcjoner Gareth Southgate jest przedstawiany jako główny przedstawiciel nowej angielskiej myśli szkoleniowej. Czegoś, co jak wydawało się jeszcze niedawno temu, umarło.
Poparcie dla Anglika nie jest bezpodstawne. Jakby nie patrzeć wyniki póki co stoją po stronie selekcjonera „Sons of Albion”. Brak medalu w Rosji bolał Anglików, ale bardziej cieszyło, w końcu, awansowanie do strefy medalowej. Gareth Southgate został namaszczony przez obecnie praktycznie wszystkich, jako ten, który przywróci świetność kadrze „Ojczyzny futbolu”. I to już następnego lata, z naciskiem na słowo następnego.










