Anglicy znakomicie zdają sobie sprawę, że mogli trafić do trudniejszej grupy eliminacji MŚ, dlatego po wczorajszym losowaniu w typowy dla siebie sposób z umiarkowanym optymizmem oceniają swoje szanse.
Korespondencja z Anglii
„Obrigado, Ronaldo” – pisze dla „The Telegraph” Henry Winter i podkreśla, że legendarny brazylijski snajper uświadczył Anglii przysługę, unikając starcia z Francją bądź innymi brytyjskimi reprezentacjami. Wedle tej relacji, droga na turniej w Brazylii jest prosta, kiedy rywalami są reprezentacje Czarnogóry, Mołdawii, Polski, Ukrainy oraz San Marino.

„Pierwsza przeszkoda pokonana” – pisze o uniknięciu Francji „The Sun”. Bulwarowiec nie poświęca Polsce dużo miejsca, ale cieszy się z faktu, że „angielska” grupa według rankingu FIFA jest najsłabszą w Europie.
„The Observer” przypomina oczywiście heroiczną grę Jana Tomaszewskiego na Wembley, która zatrzymała mistrzów świata z 1966 roku przed awansem do niemieckiego Weltmeisterschaftu w 1974 roku, ale zarazem zaznacza, że jedynie ówczesna ekipa sir Alfa Ramseya oraz George’a Taylora dwadzieścia lat później nie wyszły z grupy eliminacyjnej, w której przyszło się mierzyć z Polską.
Andy Brassell, brytyjski dziennikarz zajmujący się europejską piłką, mówi w rozmowie z iGol.pl, że losowanie było łatwe, ponieważ większość zespołów w grupie jest dobrze znana na Wyspach. Sęk w tym, że nie wiadomo, jak będzie wyglądała kadra Anglii za dwa lata. – Wiele zależy od tego, jak będą się starzeć piłkarze tacy jak Terry oraz Gerrard, którzy często po tzrydziestce są na równi pochyłej – mówi Brassell. Tom Adams z brytyjskiego Eurosportu dodaje, że pomimo doświadczenia oraz sławy poszczególnych nazwisk, do ostatniego momentu ciężko ocenić siłę kadry jako monolitu. – Wiele zależy od tego, kto będzie odpowiadał za zespół narodowy w eliminacjach do MŚ w Brazylii – podkreśla Adams.
Uwaga angielskich mediów nie skupia się jedynie na losach „Dumy Albionu”. W znacznie trudniejszej od Anglii sytuacji są pozostałem home nations: Szkocja, Walia oraz Irlandia Północna. Relatywnie dużo miejsca poświęcono też samej ceremonii w Rio de Janeiro. Tradycyjnie już w brytyjskiej prasie oberwało się FIFA oraz brazylijskiej komisji organizacyjnej, na czele z kontrowersyjnym prezesem lokalnej federacji Ricardo Teixeirą. Gazety piszą o wewnętrznobrazylijskich zgrzytach z próbą marginalizacji Pelego, w których musiała ingerować sama prezydent kraju Dilma Rousseff.
Ciekawostką jest, że angielska federacja już przygląda się potencjalnym bazom treningowym na mundial w 2014 roku. Anglicy wstępnie zainteresowani są ośrodkami w Rio, Belo Horizonte oraz Sao Paulo. Większą niewiadomą pozostaje jednak, kto będzie wówczas prowadził angielską kadrę, z którą po Euro 2012 żegna się Fabio Capello. Sven-Göran Eriksson, były selekcjoner Anglii, zasugerował osobę Jose Mourinho, ale wynikało to także z kurtuazji przed towarzyskim spotkaniem prowadzonych przez nich Leicester City i Realu Madryt. Wśród angielskich dziennikarzy faworytem nadal pozostaje Harry Redknapp, ale wszystko jeszcze się rozstrzygnie w ciągu następnych dwunastu miesięcy.











