Napastnik Chelsea Londyn i reprezentacji Francji – Nicolas Anelka – został w trybie natychmiastowym wyrzucony z kadry. Jest to kara za obelgi, którymi Anelka obrzucił szkoleniowca „Trójkolorowych”.

31-latek już w ten weekend opuści kolegów, którzy przygotowują się do meczu z Republiką Południowej Afryki. Cała afera wybuchła tuż po przegranym meczu „Les Blues” z Meksykiem (0:2). Wtedy to na jaw wyszła sytuacja, która miała miejsce we francuskiej szatni w przerwie spotkania. Czarnoskóry napastnik miał powiedzieć do Raymonda Domenecha: – P… się ty s…. W odpowiedzi były szkoleniowiec Olympique Lyon zmienił niepokornego zawodnika. W jego miejsce na murawie pojawił się Andre-Pierre Gignac, który notabene wiele nie zdziałał.
– To już przesądzone, Anelka wraca do domu – powiedział wiceprezydent francuskiej federacji Noel Le Graet.
– Wszyscy Francuzi czekają, aż Domenech opuści kadrę. Żaden kibic go nie lubi i nie może się doczekać, kiedy Laurent Blanc obejmie reprezentację. Zachowania Nicolasa nie da się jednak wytłumaczyć. Zdecydowanie przesadził – mówią zgodnie dziennikarze AFP, Yann Bernal i Emmanuel Barranguet.
„Trójkolorowi” po remisie z Urugwajem i porażką z Meksykiem mają już tylko matematyczne szanse na awans do dalszej fazy imprezy rozgrywanej na Czarnym Lądzie.











