Po zaskakującym remisie z reprezentacją Anglii, Amerykanie już przygotowują formę na kolejnego, teoretycznie mniej wymagającego, przeciwnika.
Wszyscy zawodnicy odpoczywają w swoim ośrodku w miejscowości Roodepoort. Emocje, jakie wywołał pierwszy mecz na mundialu, cały czas tkwią w reprezentantach Stanów Zjednoczonych.
– Po stracie gola w czwartej minucie powiedziałem sobie: ok, wróćmy do gry, to się zdarza, teraz my coś pokażmy. I tak się stało. Sądzę, że byliśmy w stanie ich pokonać. Zabrakło dokładności w ataku i spokoju w rozgrywaniu akcji – przyznał Landon Donovan.
– Kiedy wychodziłem na boisko, emocji było mnóstwo. Na ten moment czekałem z wytęsknieniem od miesięcy. Kiedy straciliśmy bramkę, czas jakby przyspieszył – powiedział bramkarz kadry, Tim Howard.
18 czerwca Amerykanów czeka kolejny ważny test. Zmierzą się z obecnym liderem grupy C, Słowenią.
– Byłem dwa razy na mistrzostwach świata, kiedy w pierwszym meczu szło nam bardzo dobrze, a w drugim osłabliśmy. Dlatego będę mobilizował moich kolegów, aby ta sytuacja się nie powtórzyła. Prawda jest taka, że jeśli podejmujesz Anglię, zdajesz sobie sprawę, że zamierzają zdominować mecz. Słowenia i Algieria mogą oddać nam inicjatywę, ale to wciąż niezwykle groźne zespoły – wyznał Donovan.










