Już jutro rusza kolejna edycja Pucharu Narodów Afryki. Jak zwykle w gronie faworytów mniej więcej te same ekipy, ale czas odkurzyć informacje i przypomnieć sobie, kto rządzi na Czarnym Lądzie. Po emocjach na Starym Kontynencie czas na trochę inny futbol. Inny oczywiście nie znaczy gorszy. Kto w tym roku może więc zgarnąć mistrzostwo Afryki?
ALGIERIA
Podopieczni Christiana Gourcuffa jeszcze przeszło pół roku temu wydawaliby się murowanym faworytem do wygrania mistrzostw Afryki. Po odejściu Vahida Halilhodzica troszeczkę pozmieniało się w barwach „Lisów Pustyni”. Nowy selekcjoner musiał zbudować drużynę od początku, a prawdziwy sprawdzian czeka ją dopiero teraz.
Choć na brazylijskim mundialu Algierczycy zrobili niezwykły szał, awansując do 1/8 finału, gdzie napsuli sporo krwi późniejszym mistrzom, Niemcom, nie wiadomo, jak poradzą sobie bez swojego bośniackiego mentora.
Gourcuff ma jednak kim straszyć, jeśli chodzi o personalia. Tacy zawodnicy, jak: Yacine Brahimi, Islam Slimani czy Sofiane Feghouli mogą zadecydować o dobrym miejscu reprezentacji swojego kraju. Szkoda jednak losowania grup Pucharu Narodów Afryki, ponieważ istnieją dwie prawdziwe grupy śmierci i właśnie przynależność do jednej z nich przypadła zwycięzcom z 1990 roku. Mając jednak taki skład, nie powinno być najgorzej.
BURKINA FASO
Choć nie jest to zdecydowanie afrykańska potęga, dwa lata temu była sprawcą ogromnej sensacji, docierając do finału, gdzie poległa z Nigerią. Belgijski trener, Paul Put, ma jeszcze poprawić wynik z tamtego roku, lecz to tylko marzenia. Zbliżenie się do finału nie musi być jednak wcale tak trudne, bo „Ogierom” trafiła się dość łatwa grupa. Choć z pewnością nie mogą czuć się pewni, mają szansę na to, by drugi raz z rzędu zostać czarnym koniem.
Z całą pewnością skład nie powala jak w przypadku innych faworytów, a znów wszystko powinno kręcić się wokół Jonathana Pitriopy. Zawodnik klubu Al-Jazira od lat odpowiada za swoją kadrę, a do dyspozycji ma takich zawodników, jak: Alain Traore, Charles Kabore czy Bakary Kone. Zaawansowanym kibicom te nazwiska zapewne nie są obce, lecz każdy powinien już kojarzyć byłego gwiazdora Lechii Gdańsk, Abdou Razacka Traore, oraz Prejuce’a Nakoulmę, który jeszcze niedawno występował w Górniku Zabrze. Ci zawodnicy jednak powinni z reguły obserwować wszystko z ławki, co pokazuje spory potencjał reprezentacji Burkina Faso.
GHANA
Podobnie jak Algierczycy, tak i reprezentacja Ghany błysnęła podczas brazylijskich mistrzostw. Teraz „Czarne Gwiazdy” powinny być jeszcze mocniejsze, gdyż objął ich znany z prowadzenia Chelsea Londyn Avram Grant. Choć nie miał jeszcze do końca okazji poznać się dobrze ze swoimi podopiecznymi, samo nazwisko powinno wzbudzać strach w obozach rywali. Zakontraktowanie Izraelczyka pod koniec listopada może okazać się kluczowe.
A Ghańczycy to przecież czterokrotni mistrzowie Afryki, jednak ostatni tytuł zdobyli w 1982 roku, więc ambicje sięgają już zenitu. A młodsi piłkarze, jak Christian Atsu czy bracia Ayew, powinni zaprowadzić swoją kadrę dość daleko. Na ile daleko, czas pokaże. Za wszystko, podobnie jak przez kilka ostatnich lat, będzie odpowiadać człowiek legenda tamtejszej piłki — Asamoah Gyan.











