Ludovic Obraniak i Sebastian Boenisch to piłkarze, którzy wspólnie z resztą swoich kolegów z reprezentacji mają zagwarantować nam przyzwoity występ w finałach mistrzostw Europy. Jednak niewykluczone, że grono piłkarzy, którzy musieli przedstawić dokumenty na swoją polskość, powiększy się.
Gdy selekcjonerem reprezentacji Polski był Leo Beenhakker, wielokrotnie mówiono o tym, że nieważne, gdzie się kto urodził, ale ważne, dla jakiej reprezentacji chce grać. Dlatego Maciej Chorążyk, osoba odpowiedzialna za poszukiwanie Polaków na obczyźnie i nakłanianie ich do gry dla „Biało-czerwonych”, robił wszystko, by jakość naszej drużyny nieustannie wzrastała.
Skok jakościowy zagwarantować miał nam były piłkarz Interu Mediolan, a obecnie zawodnik Cagliari, Robert Acquafresca. Włoch przez wiele miesięcy był bacznie monitorowany nie tylko przez polskie media, ale przede wszystkim przez sztab szkoleniowy reprezentacji. Mimo olbrzymiego zainteresowania z naszej strony, Robert po rozmowie z trenerem Dariuszem Dziekanowskim nie wyraził chęci reprezentowania naszych barw. Wszystko dlatego, że we włoskich mediach spekulowano na temat jego powołania do reprezentacji Włoch.
Minęło kilka lat, temat gry we włoskiej drużynie narodowej upadł, a sam Robert Acquafresca nie prezentuje się już takiej formy jak dawniej. Jednak mimo to temat gry Włocha z polskimi korzeniami dla naszej reprezentacji powrócił.
– Ostatni sezon Robert miał słaby, więc najpierw musi odnaleźć siebie, a potem podjąć decyzję co do wyboru kadry. W każdym razie nikt ze sztabu szkoleniowego polskiej reprezentacji ostatnio do nas nie dzwonił. Syn za dwa dni będzie obchodził 23. urodziny, więc będzie okazja, aby porozmawiać i na ten temat – powiedziała mama piłkarza, Ewa Murkowska.
Jednak od razu nasuwa się pytanie, czy Robert Acquafresca jest nam potrzebny? Czy Lewandowski, Smolarek, Jeleń, Nowak czy Sobiech nie gwarantują nam skuteczności w ataku?
Więcej informacji na http://bialoczerwoni.com.pl










