Oczekiwaliśmy tej chwili bardzo długo, i oto jest, Lewandowski – „Bawarczykiem”. Szczerze mówiąc, już czekam na ujawnienie jakichś „smaczków” z kulisów rozmów między klubami. Nie tylko z Bayernem, a może właśnie zwłaszcza z takimi klubami, jak Real czy Chelsea. Na razie możemy jednak zaobserwować jakieś dziwne pretensje do Roberta. Jakie?
Kasa, kasa, kasa…
Każdy pracujący człowiek oczekuje, że za swoją dobrze wykonaną pracę otrzyma godziwą zapłatę. Wszyscy mamy prawo tego się spodziewać, tylko nie… Lewandowski. Polski napastnik bez wątpienia przeszedł do Bayernu, aby zarobić fortunę. Nie ma, co do tego wątpliwości. I bardzo dobrze! Piłkarz jeżeli ma swoje pięć minut, to musi je wykorzystać, bo z dnia na dzień może się okazać, że głupi faul, kontuzja, koniec kariery… i co? No właśnie. Każdy, powiadam każdy z tych chłopaków, którzy kopią w piłkę profesjonalnie marzą o kilku dobrych latach, w ciągu których będą mogli uzbroić się finansowo, aby nie martwić się o swój przyszły byt.
Co jakiś czas słyszę, że Lewandowski jest kiepskim piłkarzem i nie zasługuje na takie sumy, jakie zaproponowano mu w stolicy Bawarii. Macie rację… 115 występów i 65 goli to słabizna. Każdy z anonimowych komentatorów zapewne poradziłby sobie lepiej i Lewandowskiemu byłoby wstyd. Panie i panowie, podważanie poziomu tego napastnika jest niepoważne.
Swoją drogą, zastanawiam się, czy gdyby za czasów kariery piłkarskiej Bońka był Internet, to też nazwaliby prezesa PZPN zdrajcą, bo przeszedł z Juventusu do Romy? Myślę, że przekleństwem dla Lewandowskiego jest siła, jaką dysponują internauci, gdzie każdy 12-latek może opluć kogo tylko chce, i co najważniejsze anonimowo.
Da radę w Bayernie?
Druga część rozważań jest nieco bardziej na miejscu, bo nie wiemy tak naprawdę, jak poradzi sobie Robert w nowym zespole, czy będzie tam dostawał regularnie szanse i wreszcie, czy będzie w stanie wygryźć z pierwszego składu Mandżukicia. No pewnie, że nie wiemy. Nikt tego nie wie i właśnie w tym rzecz, żeby się dowiedzieć. Czy jeśli ktoś dostaje propozycję awansu (bo transfer do Bayernu to jednak awans w hierarchii drużyn piłkarskich), to wychodzi z założenia, że lepiej siedzieć na tym pewnym stołku, na którym siedzi, bo może się nie udać? W dużej części ludzie tak postępują, ale uważam, że taka postawa jest zdecydowanie tchórzowska.
Oczywiście, że „Lewy” miałby pewne miejsce w składzie BVB przez następnych kilka lat, ale jak mówi stare powiedzenie: „Kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Robert w Borussii doszedł już do takiego poziomu, że chyba wyżej się nie da. Uważam, że wybrał idealny moment na zmianę klubu (choć jeszcze pół roku pomieszka w Dortmundzie).
Czy sobie poradzi? Kiedy nadeszła straszna chwila dla poznańskich kibiców i Robert odszedł do Borussii, wszyscy byli przekonani, że nie będzie miał żadnych szans z Bariossem, który był wtedy gwiazdą zespołu. Jak się ta historia skończyła, wszyscy wiemy. Dlaczego historia nie miałaby się powtórzyć? Teraz Lewandowski to gwiazda Bundesligi, w pełni ukształtowany napastnik o uznanej marce. Jeśli w Dortmundzie dał radę, to w Bawarii też nie powinno być źle.










