Są na świecie ludzie lubiani i nienawidzeni, znani powszechnie i tylko wąskiemu gronu, podziwiani i pogardzani. Niewielu jest jednak takich, którzy czyniąc tak wiele dobrego dla jednego kraju zdobyliby szacunek tak wielu osób ze wszystkich innych.
Josef Herberger to człowiek, który przez prawie trzydzieści lat był selekcjonerem reprezentacji Niemiec, wprowadził ich do piłkarskiej światowej elity i był inicjatorem powstania profesjonalnej ligi piłkarskiej w tym kraju. Niewielu jest ludzi, którzy zasługami dla niemieckiego futbolu mogliby się równać z Seppem Herbergerem.

Kariera piłkarska Herbergera nie była może szczególnie obfita w sukcesy, ale na pewno ciekawa i specyficzna. Dwukrotnie przerywana, najpierw powołaniem, niestety nie do reprezentacji, a do wojska, w czasie I wojny światowej, a później zawieszeniem za przekręty finansowe. Po powrocie z wojska Sepp przeniósł się ze swojego dotychczasowgo klubu – Valdhofu Mannhaeim do lokalnego rywala – VfR, czym na pewno zdobył sobie kilku wrogów w rodzinnej miejscowości. Herberger trzykrotnie zakładał koszulkę w narodowych barwach w latach 1921-1925. Udało mu się strzelić dla kadry dwie bramki. Obie w swoim debiucie przeciwko Finlandii (3:3). Na koniec kariery piłkarskiej Herberger zawitał do stolicy Niemiec, gdzie występował w Tennisie Borussii Berlin. Po zawieszeniu botów na kołku Josef został trenerem swojego ostatniego klubu, aby dwa lata później objąć funkcję asystenta selekcjonera reprezentacji, co okazało się początkiem pięknej ery w niemieckim futbolu.
Przez cztery lata nasz bohater był asystentem Otto Nerza, pod którego wodzą Niemcy wypadły beznadziejnie na odbywającej się w Berlinie olimpiadzie w 1936 r. W obliczu tak upokarzającej porażki Nerz został zwolniony, a na stanowisku selekcjonera zastąpił go właśnie Herberger. Niedługo później, jak wiemy, wybuchła II wojna światowa, co przeszkodziło Josefowi w budowaniu drużyny. On jednak wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję, aby w tym okresie utrzymywać kontakt ze swoimi zawodnikami, a po wojnie podejmował ogromne wysiłki w kierunku wskrzeszenia reprezentacji Niemiec w piłce nożnej. Udało mu się to ostatecznie w 1950 r., jednak tego roku Niemcy były wykluczone z udziału w mistrzostwach świata. W związku z tym pierwszy mecz po wojnie Niemcy rozegrali dopiero w listopadzie 1950 r. w Stuttgarcie przed stupiętnastotysięczną publicznością. Był to mecz ze Szwajcarią wygrany przez Niemców 1:0.
Herberger przygotował więc reprezentację na kolejne mistrzostwa świata na rok 1954. Turniej rozgrywany był w Szwajcarii a ekipa z Seppem na czele była w nim skazywana na pożarcie. Wtedy ukazał się niezwykły kunszt trenerski Herbergera. Wyliczył on, że do awansu do drugiej rundy potrzebne są dwa zwycięstwa w fazie grupowej, więc po zwycięstwie nad Turkami na otwarcie turnieju selekcjoner reprezentacji Niemiec postanowił odpuścić drugi mecz z faworytami turnieju – Węgrami. Wystawił na to spotkanie niemal w całości rezerwowy skład, będąc w pełni świadomym, że na tamtą chwilę nawet ten najmocniejszy poległby w starciu z takim przeciwnikiem. Nietrudno sobie wyobrazić jak ogromna fala krytyki na niego spadła, gdy jego zespół przegrał z Węgrami w upokarzającym stosunku 3:8. Jednak Sepp wiedział, co robi. Zachował siły najlepszych zawodników na ostatni mecz, który trzeba było wygrać, aby awansować; ponadto utrzymał morale na wysokim poziomie, gdyż zawodnicy mieli świadomość, że z Węgrami przegrał drugi skład a nie ta najsilniejsza jedenastka. Ostatni mecz w pierwszej fazie turnieju Niemcy wygrali w świetnym stylu 7:2 i od zera Herberger urósł do miana bohatera. Nagle zaczęto mówić o jego niezwykłych umiejętnościach trenerskich, zamiast o głupocie. Później Niemcy sprawnie przebrnęli przez ćwierćfinał i półfinał, pokonując najpierw Jugosławię 2:0 a następnie (faworyzowaną w tym meczu) Austrię aż 6:1, dochodząc tym samym do finału, w którym przyszło im się zmierzyć znów z Węgrami.










