Bayern Monachium przeżywa obecnie okres największej świetności, o czym świadczyć może choćby zdobyta w ubiegłym sezonie potrójna korona. Nie jest to jednak pierwsza taka sytuacja w historii klubu ze stolicy Bawarii. Z podobną dominacją monachijczyków mieliśmy już do czynienia niespełna pół wieku temu.
Początek lat 70. ubiegłego wieku nie był dla „Bawarczyków” wymarzony. Na piłkarskiej mapie Niemiec pojawiła się bowiem wówczas poważna konkurencja w postaci Borussii Moenchengladbach, o której więcej przeczytać możecie tutaj. To właśnie popularne „Źrebaki” w sezonie 1969/1970 odebrały Bayernowi mistrzowską paterę, w końcowym rozrachunku wyprzedzając ówczesnego wicemistrza Niemiec o cztery punkty. Jak się później okazało, ten sukces Borussii tylko podrażnił zawodników z Monachium. Przyszły sezon, choć na ligowym polu znów wygrany przez piłkarzy z Moenchengladbach, dawał już Bayernowi dużo więcej powodów do zadowolenia, do stolicy Bawarii powędrował bowiem krajowy puchar.
Przełomowym dla wszystkich ludzi związanych z Bayernem był rok 1972. Wówczas ukończone zostały prace nad główną areną igrzysk olimpijskich rozgrywanych w tym samym roku – monachijskim Olympiastadion, którego gospodarzem po zakończeniu olimpiady został właśnie ówczesny wicemistrz kraju. Za zmianą otoczenia wkrótce przyszły również inne zmiany na lepsze, których koronę stanowiły odzyskany po dwóch latach posuchy tytuł mistrza Niemiec i obronione trofeum za zdobycie krajowego pucharu. Sezon 1971/1972 był również wyjątkowy z innego powodu. To właśnie w tamtej ligowej kampanii Gerd Müller dokonał niewyobrażalnej wręcz dziś rzeczy, zdobywając 40 bramek i ustanawiając w ten sposób niepobity do dziś rekord wszech czasów w Bundeslidze. Do wszystkich tych sukcesów „Bawarczyków” poprowadził z kolei wybitny trener, Udo Lattek, który naszym zdaniem zasłużył na osobny wpis. O potędze prowadzonej przez niego wówczas drużyny świadczyć może, oprócz wymienionych już trofeów, również fakt, iż dwa pierwsze miejsca na podium rankingu najlepszych zawodników na świecie prestiżowego francuskiego tygodnika „France Football” zajęli dwaj zawodnicy Bayernu – kolejno Franz Beckenbauer i Gerd Müller.
Przez dwa kolejne sezony ligowe trofeum nie musiało zmieniać miejsca zamieszkania, ponieważ w kraju naszych zachodnich sąsiadów w najlepsze trwała dominacja Bayernu. Trzeci z rzędu sezon na szczycie ligowej tabeli połączył się za to również z innym, jeszcze większym sukcesem. W sezonie 1973/1974 „Bawarczycy” przerwali holenderską dominację w Europie i, jako pierwsi w historii niemieckiego futbolu, sięgnęli po Puchar Europy. W finale tych najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek stanęli oni w szranki z Atletico Madryt, z którym stoczyli bardzo wyrównany i zacięty bój. W pierwszym meczu, rozgrywanym na brukselskim Heysel, na bramki musieliśmy czekać aż do 114. minuty, kiedy to Luis Aragones otworzył wynik spotkania i, jak się wówczas wydawało, w dużej części przeprowadził ekipę ze stolicy Hiszpanii przez bramy piłkarskiego raju. Pięć minut później marzenia popularnych „Los Rojiblancos” rozwiał jednak Hans-Georg Schwarzenbeck, który rzutem na taśmę doprowadził do remisu, a co za tym szło do rozegrania rewanżu dwa dni później. 17 maja 1974 roku na Heysel pojawiło się już dwa razy mniej kibiców, jednak ponad 20 tysięcy fanów, którzy zajęli wówczas swoje miejsce na trybunach, było świadkami pokazu umiejętności Bayernu, który w znakomitym stylu rozbił swoich rywali, wbijając im aż cztery bramki i nie tracąc przy tym żadnej. Strzeleckim łupem podzielili się Gerd Müller i Uli Hoeness, którzy zdobyli po dwie bramki i nie dali Hiszpanom złudzeń co do tego, kto zasługuje na miano najlepszej drużyny na Starym Kontynencie.










