Górnik Polkowice – łowca głów na czarnym koniu


Górnik Polkowice na przestrzeni debiutanckiego sezonu w 2. lidze przeobraził się z chłopca w mężczyznę. Dzisiaj całe klubowe podwórko patrzy na polkowiczan ze strachem

30 czerwca 2020 Górnik Polkowice – łowca głów na czarnym koniu
Mateusz Porzucek / PressFocus

Każdy beniaminek, który potrafi zachwycać neutralnego kibica, jest beniaminkiem wyjątkowym. Przy takich zapomina się, że dana drużyna dopiero wskoczyła na wyższy szczebel rozgrywkowy, a tym bardziej gdy w imponujący sposób poskramia nawet ścisłą czołówkę. Tą właśnie ekipą jest Górnik Polkowice, którego nazywanie "świeżakiem" staje się powoli kurtuazyjne. To jak sytuacja z rodzicami, którzy nieustannie powtarzają, że zawsze będziemy ich małymi dziećmi. Tylko że... już dawno wyrośliśmy na dorosłych mężczyzn. Mężczyzn, którzy czynami zdobywają sobie szacunek i biorą sprawy (ligę) w swoje ręce.


Udostępnij na Udostępnij na

Na różnych poziomach rozgrywkowych czasami pojawiają się takie ekipy, o których mówi się, że idą z kierunkiem fal. Są bierne, na ogół po prostu odpierają ataki innych i czekają na ostateczny rozwój wydarzeń z obawą o swój dalszy los. To tzw. jednostki skazane na pożarcie. W zupełnie innym kierunku, jeśli chodzi o sposób bycia, podążył Górnik Polkowice. Tam nikt nawet nie myśli o tym, żeby oddać się w ręce przypadku lub co kolejkę liczyć na słabość rywali i łut szczęścia. Tam myśli się tylko o jednym: wygrać z każdym. Credo, jakie wpoił trener Enkeleid Dobi swoim piłkarzom jeszcze w 3. lidze, dzisiaj zbiera owoce, bo starć z polkowiczanami prawdopodobnie boją się już wszyscy.

Jan Wierzbicki/KS Górnik Polkowice

„Pędzą konie po betonie w szarej mgle”

Cytat ze słynnego utworu braci Golec to o tyle trafne nawiązanie, że dokładnie odzwierciedla formę i skalę sportowych możliwości polkowiczan. Bo gdy patrzy się na poczynania tegorocznego beniaminka 2. ligi, można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie piłkarze trenera Dobiego rozpędzają się z meczu na mecz, a najlepsze chwile mają dopiero przed sobą. Okres po wznowieniu rozgrywek był w wykonaniu Górnika – nie ma co się czarować – mizerny (trzy mecze – jeden punkt), jednak widmo problemów z przygotowaniem fizycznym i tzw. dotarciem się na boisku zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Od dwóch tygodni Górnik Polkowice nie bierze jeńców.

– Mimo że wygraliśmy z Widzewem, naszym celem jest przede wszystkim utrzymanie. Celem było zagranie solidnego meczu, żeby zdobyć bardzo potrzebne trzy punkty. Z całym szacunkiem do Widzewa potrzebowaliśmy ich. Chłopcy dali dzisiaj z siebie wszystko. Nie tylko z serca czy wątroby, ale też z dupy. W tej lidze jest prawdziwy młyn, jeśli chodzi środek tabeli. Mamy plan, który chcemy realizować co każdy mecz, a on zakłada zostawienie dużo zdrowia na boisku – powiedział trener Enkeleid Dobi po meczu Górnika z Widzewem.

Co jest warte uwagi, po raz pierwszy w sezonie 2019/2020 ekipa trenera Dobiego dorobiła się serii trzech zwycięstw. Wśród ostatnio zdobytych głów znalazła się ta z Siedlec (3:1), Torunia (4:1) i Łodzi (4:3). Szczególną uwagę poza triumfem nad liderem 2. ligi zwraca tutaj liczba strzelanych goli, która robi ogromne wrażenie jak na fakt, że Górnik Polkowice jeszcze rok temu był drużyną o co najmniej klasę gorszą od swoich aktualnych rywali. To już jednak przeszłość, bo tu i teraz, na naszych oczach, „Zielono-czarni” stali się prawdziwą rewelacją. Nie dość, że strzelają ogrom bramek (druga najlepsza ofensywa w lidze!), to jeszcze ogółem w meczach polkowiczan pada ich najwięcej (89).

‼️‼️ KONIEC MECZU ‼️‼️ Lider rozgrywek POKONANY ‼️‼️ Brawo brawo brawoooooooooooo #ZielonoCzarni 💪👏 Dziękujemy kibicom…

Opublikowany przez KS Górnik Polkowice Niedziela, 28 czerwca 2020

 

Chciałoby się rzec: idealny klub dla neutralnego widza, który nigdy nie wie, czego może się spodziewać. Koncertu bramkowego, wyrównanej gonitwy po jeden punkt czy porażki po walce do ostatniego tchu… Czasami też zdarzają się totalnie bezbarwne mecze, jak te z Garbarnią (0:4) czy Bytovią (0:2), ale należą one do zdecydowanej mniejszości. Na ogół Górnik Polkowice rozgrywa na tyle przekonujące zawody, że potrafi urywać punkty nawet najlepszym zespołom w lidze. Pokazał to zresztą dwa dni temu, kiedy w Polkowicach zjawił się Widzew. Zaznaczmy: do 45. minuty spotkania Widzew absolutnie zdeklasowany (na tablicy wyników widniał wynik 4:1).

Górnik Polkowice – nieustraszony, waleczny beniaminek

Górnik Polkowice nie boi się nikogo, co oczywiście nie zawsze przekłada się na punkty, gdy ekipa trenera Dobiego po prostu odbija się od ściany. Świadczy o tym fakt, że na 39 możliwych punktów do zdobycia z lepszą połową stawki 2. ligi polkowiczanie zebrali tylko 11 oczek. Z jednej strony to dość niewielki dorobek, ale co ciekawe, niemal identyczny posiada pewien zespół pierwszoligowy, który walczy o awans – Miedź Legnica. Tak więc tę kwestię można pojmować dwojako, czego nie można już powiedzieć o starciach z drużynami na lokatach 9.-18. 72% – tyle wynosi część punktowego paliwa Górnika ze spotkań z drużynami pokroju Elany Toruń, Skry Częstochowy czy rezerw Lecha Poznań.

Dzięki wypunktowywaniu najsłabszych „Zielono-czarni”, zamiast oglądać się za siebie, dzisiaj mogą nieśmiało spoglądać na miejsca zajmowane przez czołówkę. Co prawda wizja awansu do Fortuna 1. Ligi to kwestia dość odległa, jednak jak zaznaczają sami zawodnicy, nie ma potrzeby, żeby mówić wyłącznie o utrzymaniu, skoro ewidentnie widać, że Górnik Polkowice w dobrej dyspozycji potrafi napsuć krwi dosłownie każdemu. Szczególnie gdy mowa o 2020 roku, w którym polkowiczanie punktują najlepiej w całej lidze.

– Jakbym chciał powiedzieć coś bezpiecznego, powiedziałbym, że jesteśmy beniaminkiem i walczymy o utrzymanie, ale nie o to chodzi. Po co patrzeć minimalistycznie? Uważam, że jesteśmy takim zespołem – a udowodniliśmy to niejednokrotnie – który może rywalizować o coś więcej. Mówią o tym otwarcie nawet Widzew Łódź czy GKS Katowice, którzy nie boją się powiedzieć, że gramy jedną z najlepszych ofensywnych piłek w lidze. Nie bunkrujemy się, tylko niezależnie od wyniku gramy do przodu, robimy pressing i to nam się podoba – powiedział w wywiadzie dla naszego portalu Michał Bednarski.

Jeśli najlepszy strzelec zespołu i główny kandydat do tytułu króla strzelców 2. ligi zdradza między wierszami, że Górnik Polkowice nie boi się gry o awans, trzeba tym słowom przyklasnąć. Ofensywny i poukładany styl gry trenera Dobiego nie dość, że pozwolił 24-latkowi w pełni odblokować swoje możliwości (21 goli w 24 występach), to jeszcze dał kibicom Górnika nadzieję, że jeśli nie teraz, to może za rok uda się powalczyć o awans z pozycji barażowej. Oczywiście o ile udałoby się zastąpić „Meche”, którym poważne zainteresowanie wykazują kluby 1. ligi i ekstraklasy z Dolnego Śląska. Pamiętajmy jednak, że „Zielono-czarni” to nie tylko jedno nazwisko. To grupa ludzi, która w sposób imponujący przypomina całej piłkarskiej Polsce o istnieniu miasta, które smak ekstraklasy czy 1. ligi poznało nie raz.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze