Michał Krzeszowski

„Źrebaki” z nieba w czeluści piekła. Mecz na dnie tabeli w mule

Podsumowanie wydarzeń 9. kolejki Bundesligi

ligadeportivahn.com
24 października 2017

Europejskie puchary powoli odbijają się czkawką niemieckim zespołom. W 9. kolejce przedstawiciele Bundesligi na Europę mocno męczyli się lub poważnie oszczędzali siły. Najciekawiej było w Moenchengladbach, gdzie miejscowa Borussia zamiast wygrać wysoko przegrała z kretesem. W ten weekend zmierzyły się również dwie ostatnie drużyny bez zwycięstwa na koncie. Kibice z obu stron liczyli na przełamanie swoich ulubieńców. Przeliczyli się.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą

Zaczniemy od najlepszego meczu kolejki Bundesligi. W Moenchengladbach miejscowa Borussia podejmowała Bayer Leverkusen. Do przerwy wszystko pięknie układało się dla gospodarzy. Szybkie prowadzenie za sprawą Fabiana Johnsona i kontrola przebiegu gry. W zasadzie „Źrebaki” powinny losy całego spotkania załatwić w ciągu pierwszej połowy. Okazje swoje zmarnowali m.in. Thorgan Hazard oraz Raffael.

Borussia na drugą połowę miała wyjść z założeniem dobicia rywala, którego nie udało się wykonać w pierwszej połowie. Jednak to, co się stało w drugiej odsłonie meczu, zapewne jeszcze do dzisiaj śni się piłkarzom i kibicom „Źrebaków”. W zasadzie fani gospodarzy dobrze nie wrócili na swoje miejsca z przerwy, a już Bayer wyrównał. W podopiecznych Heiko Herrlicha weszło nowe życie. Dodatkowo obrona Borussii tak się rozluźniła, że zaczęła popełniać masę błędów. Zamiast pewnego zwycięstwa gospodarzy fani Bundesligi zobaczyli pogrom w wykonaniu „Aptekarzy”. Z 0:1 na 5:1, aż takiego zwrotu akcji nie pamiętają nawet najstarsi górale kibice niemieckiej ligi.

Co ciekawe, w przeszłości ostatni raz u siebie Borussia Moenchengladbach aż tak wysoko przegrała w 1998 roku. Co prawda nie była to „remontada” od przerwy, ale równie bolesny mecz. Zgadnijcie, z kim wtedy „Źrebaki” rozgrywały spotkanie?

Na zwycięstwo trzeba poczekać

W pierwszym niedzielnym meczu 9. kolejki Bundesligi zmierzyły się 1. FC Koeln i Werder Brema. Obie ekipy w zeszłym sezonie grały bardzo dobrze. Kolończykom udało się awansować do europejskich pucharów pierwszy raz od ćwierćwiecza, a z kolei Bremeńczycy byli najlepiej punktującą drużyną w rundzie wiosennej. Następny sezon miał przynieść walkę o wyższe cele niż byt w lidze. Dodatkowym smaczkiem tej rywalizacji, a raczej bardziej postacią, był Claudio Pizarro.

Chilijczyk rozpoczął swoją przygodę z Bundesligą od Werderu Brema i najprawdopodobniej zakończy ją w Koeln. W niedzielę napastnik „Kozłów” miał pojawić się w wyjściowej jedenastce gospodarzy. Niestety kontuzja przed spotkaniem wyeliminowała go z udziału w meczu.
Obie drużyny w tym sezonie nie odniosły jeszcze zwycięstwa, obie liczyły na przełamanie w starciu z najbliższym przeciwnikiem i obie się przeliczyły. To był mecz z momentami, gdzie swoją robotę dobrze wykonywali tylko bramkarze. Najpierw ostro musiał się napocić Jiri Pavlenka, a pod koniec spotkania Timo Horn. Wynik 0:o był wielkim rozczarowaniem dla obu stron, a nadchodzący tydzień zapowiadał dalsze ciągnięcie plotek na temat dymisji Petera Stoegera lub Alexandra Nouriego.

W Kolonii już rozpoczęto sprzątanie i pierwszy poleciał nie trener, a dyrektor sportowy Joerg Schmadtke. Głównym powodem zwolnienia były rozbieżności co do przyszłości „Kozłów” pomiędzy byłym już dyrektorem a władzami klubu. Schmadtke był jednym z autorów powrotu Koeln do Bundesligi oraz stabilizacji zespołu w lidze. Wraz z awansem do europejskich pucharów pojawiły się większe wymagania, którym już nie sprostał. W kuluarach można go obarczać zmarnowaniem pieniędzy w ostatnim okienku transferowym. Wydano dużo pieniędzy na wzmocnienia, które nie zmieniły oblicza klubu. Dodatkowo mając przypływ gotówki po sprzedaniu Anthony’ego Modeste’a do Chin, nie potrafił odnaleźć dobrego zastępcy Francuza.

Czkawka czołówki

Jeżeli ktoś liczył na to, że dwie liderujące drużyny przejadą się po rywalach w obecnej kolejce, niestety się przeliczył. Borussia Dortmund złapała dołek formy po tak rewelacyjnym starcie. Najpierw katorga w Lidze Mistrzów (remis z APOEL-em), a potem wypuszczenie wygranej we Frankfurcie. Na ten moment Peter Bosz ma w czym wybierać w ataku, ale nie ma w czym w obronie. Lawina kontuzji sprawia, że niemal od 1. kolejki trener musi rotować zawodnikami linii defensywy. Mimo słabszego okresu kibice cały czas stoją za ukochanym zespołem i próbują podbudować swoich piłkarzy. Niekoniecznie z użyciem siły, jak ma to miejsce w pewnej części Europy.

Bayern z kolei wybrał się do Hamburga po łatwe zwycięstwo. Jupp Heynckes postanowił dać odpocząć kilku podstawowym zawodnikom i dał szansę rezerwowym. W pierwszej połowie grał m.in. James Rodriguez, który podobno czuje się coraz gorzej w Niemczech. Niestety Kolumbijczyk nie pokazał za wiele dobrego i po przerwie obserwował już kolegów z ławki. Dla „Bawarczyków” to był bardzo oporny mecz, ale w końcu udało się trafić do siatki rywala. Trochę pomocną dłoń dla mistrza Niemiec wyciągnął sędzia, który ukarał czerwoną kartką Gideona Junga jeszcze w pierwszej połowie. Być może gdyby HSV grało w pełnym składzie, to przetrwałoby z remisem do końca spotkania. Czerwona czy żółta?

Najlepsi

Wracamy jeszcze na chwilę do meczu z Moenchengladbach. W spotkaniu z Borussią kilku graczy Bayeru można było śmiało wyróżnić. Dużo ożywienia wniósł wprowadzony na drugą połowę Julian Brandt, na skrzydle szalał Leon Bailey, ale to Kai Havertz dał sygnał do odrabiania strat. Młody pomocnik „Aptekarzy” zaliczył asysty przy trzech pierwszych golach dla przyjezdnych.

Kolejne wyróżnienia przyznajemy Niclasowi Fuellkrugowi. Napastnik Hannoveru poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa nad Augsburgiem. Rywal do przerwy prowadził 1:0, ale na drugą odsłonę spotkania na ostatnie 30 min wszedł na boisko późniejszy bohater „Roten”. W ostatnim kwadransie Fuellkrug strzelił dwa gole, które zarazem były jego pierwszymi trafieniami w obecnym sezonie.

Bayern też potrzebował zmiennika, aby odmienić losy meczu. Wyróżnienie przyznajemy Thomasowi Muellerowi, choć zagrał tylko… dziewięć minut. Mimo to zawodnik „Bawarczyków” zrobił w tym czasie więcej niż James przez całą pierwszą połowę. Reprezentant Niemiec zaliczył asystę przy bramce Corentina Tolisso. Potem chcąc podać piętką, Mueller odniósł kontuzję i musiał opuścić boisko. Jak się okazało, doznał urazu mięśniowego eliminującego go na trzy tygodnie z gry. Fakt, że ucierpiały mięśnie Niemca, rozpoczął lawinę nabijających się wpisów na niemieckim i polskim Twitterze.

Nie możesz przegapić

Niewiele ładnych trafień było w obecnej kolejce, ale na pewno warto zobaczyć gola autorstwa Marcela Sabitzera. RB Lipsk dzięki trafieniu Austriaka pokonało VfB Stuttgart.

Czasem także warto zaglądnąć na zaplecze Bundesligi. W ten weekend niezłą bombą popisał się piłkarz Greuther Fuerth – Maximilian Wittek. Szkoda, że był to tylko gol na otarcie łez.

Otwarcie kolejki miało miejsce w Gelsenkirchen. To spotkanie sędziowała pani Bibiana Steinhaus. Pierwsza kobieta sędzia w historii Bundesligi otrzymała drugą nominację do gwizdania meczu w najwyższej lidze w Niemczech. Pani arbiter spisała się dobrze i nie popełniała poważnych błędów.

Polski raport

Polacy nie zaliczyli najlepszych spotkań w 9. kolejce Bundesligi. W meczu Bayernu Robert Lewandowski był mało widoczny. HSV dość głęboko broniło dostępu do bramki i parokrotnie Polak opuszczał pole karne, schodząc do boku. Sytuacji napastnik Bayernu za wiele nie miał, ale przy jednej w samej końcówce, jakby trochę lepiej trafił w piłkę, zaliczyłby ładną bramkę.

Całe spotkanie w barwach Wolfsburga rozegrał Jakub Błaszczykowski. Reprezentant Polski ostatnio był w gazie, ale w miniony weekend lekko przygasł i wyglądał przeciętnie. W wyjściowym składzie Koeln znalazł się także Paweł Olkowski, ale niestety zaliczył słabe spotkanie. W 82. min na boisku na Volkswagen-Arena zameldował się Eugen Polanski i wyprzedził Tomasza Wałdocha w klasyfikacji występów Polaków w Bundeslidze. Liderem jest Łukasz Piszczek, który cały czas leczy kontuzję.

  • Robert Lewandowski (Bayern) – 90 min
  • Jakub Błaszczykowski (Wolfsburg) – 90 min
  • Paweł Olkowski (Koeln) – 90 min
  • Eugen Polanski (Hoffenheim) – od 82. min
  • Rafał Gikiewicz (Freiburg) – ławka rezerwowych
  • Łukasz Piszczek (BVB) – kontuzjowany
  • Marcin Kamiński (Stuttgart) – kontuzjowany
  • Bartosz Kapustka (Freiburg) – poza składem

***

Wyniki 9. kolejki Bundesligi:
FC Schalke 04 – 1. FSV Mainz 05 2:0 (1:0)
FC Augsburg – Hannover 96 1:2 (1:0)
Eintracht Frankfurt – Borussia Dortmund 2:2 (0:1)
Borussia Moenchengladbach – Bayer Leverkusen 1:5 (1:0)
RB Lipsk – VfB Stuttgart 1:0 (1:0)
Hamburger SV – Bayern Monachium 0:1 (0:0)
1. FC Koeln – Werder Bream 0:0
SC Freiburg – Hertha BSC 1:1 (0:0)
VfL Wolfsburg – TSG 1899 Hoffenheim 1:1 (0:0)

Komentarze:
Przeczytaj także: