Paweł Łopienski

Wysokie zwycięstwo PSG, druga wpadka AS Monaco oraz mecz kolejki na Allianz Riviera

Sprawdzamy, co wydarzyło się w Ligue 1 przed rozpoczęciem przerwy reprezentacyjnej

03 października 2017

Ostatnia odsłona Ligue 1 przed październikową przerwą reprezentacyjną zapowiadała się naprawdę ciekawie. Po zmaganiach francuskich zespołów w ramach 2. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy przyszedł czas na udowodnienie swojej siły na krajowym podwórku. Zapraszamy na nasze podsumowanie weekendowych zmagań w najlepszej francuskiej lidze.

Pod względem zdobytych bramek miniona kolejka okazała się znacznie lepsza niż 7. odsłona, mimo że jeden mecz został przerwany i ostatecznie anulowany. Trzydzieści jeden goli sprawiło, że nie nudziliśmy się podczas oglądania ligowych rywalizacji. Co do odwołanego spotkania – na stadionie Amiens, podczas celebrowania przez kibiców Lille trafienia Ballo Toure, złamała się barierka, przez co wielu kibiców z dużej wysokości upadło na ziemię. Najbardziej pesymistyczne głosy mówiły o kilku ofiarach śmiertelnych, wszystko skończyło się znacznie lepiej. Początek Claudio Ranieriego budził wiele wątpliwości, jednak zdania na temat jego drużyny zaczynają się zmieniać wraz z kolejnymi meczami. Nantes nie przegrało od drugiej kolejki, w tym czasie bezbramkowo zremisowało z OL oraz pięć razy zwyciężyło (cztery razy rezultatem 1:0).

Imponującą passę notuje również SM Caen, które pod wodzą Patrice’a Garande’a odniosło w sobotę piątą wygraną w sześciu ostatnich spotkaniach. Tym samym zajmują wysokie piąte miejsce, mając zaledwie punkt straty do trzeciego OM. Bardzo ważne zwycięstwo odniosło w niedzielne popołudnie ESTAC Troyes. Piłkarze, mimo dominacji rywala na boisku, zdołali wygrać 2:1 z Saint-Etienne, które od 30. minuty grało w przewadze jednego zawodnika. Dla beniaminka jest to drugie ligowe zwycięstwo z rzędu, a za dwa tygodnie czeka ich spotkanie z Lille. Zaraz po tej rywalizacji doszło do potyczki Angers z OL, o której również warto wspomnieć. W pierwszej połowie widzieliśmy zdecydowaną drużynę Bruna Genesia, prowadziła już 3:1, ale na początku drugiej części widzieliśmy kuriozalną decyzję arbitra o wyrzuceniu Marcelo. Brazylijczyk w ramach protestu (po faulu przed polem karnym obejrzał żółtą kartkę) machnął ręką i przez przypadek wytrącił kartonik z ręki sędziego, który nie zawahał się pokazać defensorowi czerwonej kartki. Osłabiony Lyon nie dał rady utrzymać wyniku i spotkanie zakończyło się rezultatem 3:3.

Bezlitosne Paris Saint-Germain

Po wysokim zwycięstwie z Bayernem Monachium w ramach 2. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów przyszedł czas na mecz z drużyną, która w obecnych rozgrywkach Ligue 1 jeszcze nie przegrała. Unai Emery miał do dyspozycji wszystkich najlepszych piłkarzy, prócz kontuzjowanych Thiago Motty i Javiera Pastore. W sobotę paryżanie wyszli w ustawieniu 1–4–2–3–1 z Julianem Draxlerem jako ofensywnym pomocnikiem, który zagrał rewelacyjne zawody, zdecydowanie najlepsze w jego wykonaniu w obecnym sezonie.

Ale po kolei. Jak przekonuje Unai Emery, do pierwszej połowy jego podopieczni przystąpili z szacunkiem do rywala, jednak już w 5. minucie z rzutu wolnego precyzyjnym strzałem Neymar pokonał Benoita Costila. Nie minęło dwadzieścia minut, a było już 3:0. Najpierw Edinson Cavani wykorzystał świetne podanie Brazylijczyka, a potem Thomas Meunier mocno uderzył w światło bramki i pokonał golkipera rywala. Hiszpański szkoleniowiec po meczu był niezadowolony ze straty dwóch bramek i nie dziwimy się temu po obejrzeniu trafienia Younoussy Sankhare, który ośmieszył defensywę wicemistrza Francji.

Bordeaux było tylko tłem i nie miało absolutnie żadnych szans z PSG, które jeszcze w końcówce pierwszej części strzeliło dwie bramki. Najpierw Neymar wykorzystał rzut karny (obyło się bez kłótni z Edinsonem Cavanim), a kilka minut później Julian Draxler potwierdził wysoką dyspozycję dnia świetnym uderzeniem. Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym na boisku pojawił się Igor Lewczuk, zastępując w 34. minucie kontuzjowanego Youssoufa Sabaly’ego. Polak występował na prawej obronie, spisywał się poprawnie, nie popełnił rażących błędów w starciu z trio Neymar–Cavani–Mbappe.

Paris Saint-Germain 6:2 Girondins Bordeaux

Montpellier kolejny raz sprawia niespodziankę

Aktualny mistrz Francji, AS Monaco, po wysokiej porażce w środowym spotkaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów z FC Porto miał odkuć się w Ligue 1, tym bardziej że ich rywal znacznie lepiej spisuje się w spotkaniach na własnym stadionie. Nie trzeba przypominać, że to właśnie Montpellier w ubiegłym tygodniu zatrzymało rozpędzone PSG. Michel Del Zakarian za wszelką cenę chciał powtórzyć swój wyczyn w meczu z drużyną Leonarda Jardima. Chcieć znaczy móc, dlatego też druga strata punktów przez Monaco stała się w piątkowy wieczór faktem.

Gra gospodarzy pozostawała wiele do życzenia. Choć w 38. minucie na prowadzenie wyprowadził ich niezawodny i niezwykle skuteczny Radamel Falcao, dla którego było to dwunaste trafienie w sezonie, nie zdołali ostatecznie utrzymać prowadzenia. Zdecydowanie poniżej swoich możliwości prezentowali się Thomas Lemar oraz Djibril Sidibe. Jemerson również nie grzeszył pewnością na murawie, dlatego też Montpellier odważnie poczynało sobie w ofensywie.

W końcówce bramka dla gości wisiała w powietrzu i ostatecznie udało się ją zdobyć. Souleymane Camara uciekł defensorom mistrza Francji (w tym Glikowi, który rozgrywał poprawne spotkanie, lecz nie ustrzegł się błędu w tej akcji) i oddał strzał głową, który wylądował w siatce Danijela Subasicia.

AS Monaco 1:1 Montpellier Herault S.C.

Derby Lazurowego Wybrzeża dla OM

Na zakończenie 8. kolejki Ligue 1 zmierzyły się dwie drużyny, które reprezentują Francję na arenie międzynarodowej. Oba zespoły występują w fazie grupowej Ligi Europy, w czwartek Nicea odniosła wysokie zwycięstwo 3:0 przeciwko Vitesse Arnhem, a OM uległo 0:1 Red Bull Salzburg.

Spotkanie nie zawiodło. Już w 4. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lees Melou i uderzeniu główką Mario Balotellego. Steve Mandanda musiał skapitulować, podobnie jak dziesięć minut później, gdy z dystansu strzelił Jean Michael Seri. Kibice z OM z pewnością nie byli zadowoleni ze słabego początku, jednak ich nastroje zmieniały się z minuty na minutę. Jeszcze do przerwy goście wyszli na prowadzenie. Dwa gole Lucasa Ocamposa i jeden samobójczy Lees Melou sprawiły, że sytuacja na boisku wywróciła się do góry nogami. Trzy minuty po przerwie Yoana Cardinale’a pokonał Luiz Gustavo, który w 66. minucie po ostrym faulu ujrzał czerwony kartonik. Nicea atakowała, atakowała, jednak nawet nie potrafiła wykorzystać rzutu karnego, którego świetnie obronił Steve Mandanda.

Żeby tego było mało, kilka minut później doświadczony bramkarz wykonał świetną paradę, która tylko potwierdziła, że to on był jednym z najlepszych zawodników tego spotkania. Podobnie jak Lucas Ocampos – strzelec czterech goli w pięciu spotkaniach. Jeśli utrzyma obecną dyspozycję, Konstantinos Mitroglou będzie miał problemy z przedostaniem się do pierwszego składu drużyny prowadzonej przez Rudiego Garcię.

OGC Nice 2:4 Olympique de Marseille

***

Pozostałe wyniki 8. kolejki Ligue 1

Dijon FCO 1:1 RC Strasbourg Alsace

EA Guingamp 1:1 Toulouse FC

FC Nantes 1:0 FC Metz

Stade Rennais FC 0:1 SM Caen

ESTAC Troyes 2:1 AS Saint-Etienne

Angers SCO 3:3 Olympique Lyonnais

Komentarze:
Przeczytaj także: