Michał Krzeszowski

Legio, nie idź tą drogą

Przypomnienie polskich wiosennych dwumeczów w europejskich pucharach w XXI w.

Grzegorz Rutkowski
23 lutego 2017

23 lutego w Amsterdamie Legia zmierzy się z Ajaksem o miejsce w 1/8 finału Ligi Europy. Polskie kluby już od bardzo dawna nie potrafią wygrać pierwszej wiosennej potyczki w europejskich pucharach. W XXI w. takich prób było siedem, ale zarówno w Pucharze UEFA, jak i później w Lidze Europy kluby z ekstraklasy zatrzymywały się na pierwszej napotkanej przeszkodzie. Jak dwumecze wyglądały w przeszłości? Ile prób jest już za Legią? Przypomnijmy to sobie jeszcze raz.

W XXI w. tylko cztery drużyny z Polski grały na wiosnę w europejskich pucharach. Mimo że poziom ekstraklasy podnosi się – mamy nowoczesne stadiony, rozgrywki europejskie zostały zreformowane – to polskie drużyny cały czas mają problem z regularnym udziałem w Lidze Europy (nie wspominając o Lidze Mistrzów). Może teraz za sprawą Legii będziemy mieli stałego uczestnika walki o puchary w Europie. Wspaniale byłoby, gdyby inne drużyny poszły za przykładem warszawskiej ekipy. Ale teraz stop tej fantastyki i przejdźmy do rzeczywistości, bo jest ona brutalna dla polskiego futbolu.

Puchar UEFA

W tych rozgrywkach polskie drużyny miały trzy podejścia do dwumeczów na wiosnę. Dwukrotnie miało to miejsce w starej formie pucharowej rozgrywek (przegrywający odpada na każdym etapie), a raz po fazie grupowej.

Lazio Rzym – Wisła Kraków (2002/2003)

Odległe czasy, do których bardzo lubią wracać kibice krakowskiej drużyny. Jesień 2002 dla Wisły była wyśmienita, po drodze do 1/8 finału Pucharu UEFA polska drużyna wyeliminowała w dramatycznych okolicznościach Parmę oraz nie dała żadnych szans Schalke. Kolejnym rywalem na drodze po „nieśmiertelność” było włoskie Lazio. Pierwszy mecz odbył się w Rzymie i śmiało można mówić, że był to jeden z lepszych meczów polskiej drużyny w europejskich pucharach w XXI w. Wracając do samej rywalizacji, na Stadionie Olimpijskim w Rzymie Wisła stoczyła zacięty bój z Lazio. Po odrobieniu strat i strzeleniu gola na 3:2 brakło koncentracji wiślakom, a do wyrównania doprowadził Enrico Chiesa. Mecz rewanżowy miał odbyć się tydzień później, ale ze względu na stan murawy po apelacji Włochów przełożono spotkanie na inny termin. Przy okazji drugiego terminu Włosi też nie byli zbyt chętni do gry w Krakowie, ale nie mieli już wyjścia. Mecz rozpoczął się fantastycznie dla polskiej drużyny, bo już w 4. min Marcin Kuźba zdobył gola dla Wisły. Niestety potem już strzelali tylko przyjezdni. Fernando Couto wyrównał w 17. min, a potem w drugiej połowie znowu polskich kibiców uciszył Chiesa. Włoska drużyna zmagania w Pucharze UEFA zakończyła na półfinale.

Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski – Girondis Bordeaux (2003/2004)

 

Na kolejną wiosenną próbę polska drużyna nie musiała długo czekać. Tym razem to Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski po wspaniałej jesienni 2003 i wyeliminowaniu Herthy oraz Manchesteru City miał przystąpić do 1/16 finału Pucharu UEFA. Polakom za przeciwnika wylosowano Bordeaux, czyli drużynę wcale nie mocniejszą od drużyn wcześniej wyeliminowanych przez Groclin. Niestety dla Sebastiana Mili i spółki, forma z jesienni ulotniła się. W pierwszym spotkaniu na własnym boisku w ostatniej minucie Polacy stracili bramkę, a potem na wyjeździe Bordeaux nie dał żadnych szans Groclinowi, kończąc marzenia Polaków o 1/8 finału. Francuzi w tych rozgrywkach doszli do 1/4 finału.

Lech Poznań – Udinese Calcio (2008/2009)

Na kolejną i ostatnią próbę w rozgrywkach Pucharu UEFA polska drużyna musiała czekać pięć lat. Tym razem swoją pierwszą szansę miał Lech Poznań. W fazie grupowej „Kolejorz” zajął trzecie miejsce w pięciozespołowej grupie. Polska ekipa wyprzedziła Nancy i Feyenoord. Przed poznaniakami było CSKA Moskwa i Deportivo. W 1/16 finału Pucharu UEFA los skrzyżował Polaków z Udinese Calcio. W pierwszym spotkaniu lechici zaliczyli niesamowity comeback. Przegrywali na swoim boisku 0:2, ale nie zmroziło to piłkarzy Lecha, którzy odrobili straty, dając sobie nadzieję na awans. W rewanżu w Udine wszystko zaczęło się wyśmienicie. Już w 13. min Hernan Rengifo strzelił gola na 1:0. Druga połowa była gorsza i „Kolejorz” dał sobie wbić gola na 1:1. Ten wynik promował awansem Udinese, więc Lech musiał wyjść wyżej do ataku. Niestety na sam koniec Polaków dobiła legenda włoskiego klubu – Antonio Di Natale. Włosi doszli do ćwierćfinału.

Liga Europy

Po reformie rozgrywek „drugiego sortu” polskie drużyny miały znowu trzy podejścia do dwumeczów wiosennych (w tym jedno podwójne). Niestety do dziś nie możemy się cieszyć z wygranej rywalizacji o 1/8 finału.

Lech Poznań – SC Braga (2010/2011)

Lech podczas fazy grupowej miał trudnych rywali w postaci Manchesteru City, Juventusu oraz Salzburga. To nie były tak bardzo odległe czasy i nikomu nie trzeba przypominać choćby wspaniałego meczu z „Juve”. Po wyjściu z drugiego miejsca w grupie i wylosowaniu SC Braga nikt nie miał wątpliwości, że Polacy podołają wyzwaniu. Jak się później okazało, portugalska ekipa była mocno niewygodnym rywalem, nie tylko dla Lecha. W pierwszym starciu w Poznaniu, po dość nudnym spotkaniu, „Kolejorzowi” udało się wygrać 1:0 po golu Artjomsa Rudnevsa. Było to pierwsze zwycięstwo polskiej drużyny na wiosnę w europejskich pucharach w XXI w. Niestety w rewanżu zawodnicy Bragi wykorzystali swoje szanse, a poznaniacy otrząsnęli się dopiero w drugiej połowie. Gospodarze cofnęli się głębiej, broniąc wyniku, a sytuacja Rudnevsa i Stilicia z samej końcówki rewanżu może się śnić jeszcze niektórym kibicom po nocach. Przegrana 0:2 przekreśliła marzenia o awansie. SC Braga dotarła wtedy do samego finału.

Wisła Kraków – Standard Liege (2011/2012)

Najlepsze rozpoczęcie wiosny w europejskich pucharach w historii, bo mieliśmy wtedy dwójkę przedstawicieli w 1/16 finału Ligi Europy. Wisła dość szczęśliwie wyszła ze swojej grupy, dzięki Odense, które strzeliło w ostatniej minucie gola Fulhamowi. Los też był łaskawy dla wiślaków, bo mieli się zmierzyć ze Standardem. W pierwszym spotkaniu w Krakowie Polacy stracili gola z rzutu karnego, ale w samej końcówce udało się odrobić straty za sprawą Tsvetana Genkova. W rewanżu w Liege Belgowie nie musieli dyktować szaleńczego tempa gry, bo 0:0 dawało im awans. Wisła miała swoje okazje, ale ostatecznie spotkanie skończyło się bez goli i bez Wisły w następnej rundzie. Standard odpadł w 1/8 finału.

Legia Warszawa – Sporting Lizbona (2011/2012)

Pierwsze podejście drużyny z Warszawy w europejskich pucharach na wiosnę. Akurat Legia ma szczęście na tym etapie trafiać na znane marki w Europie. Z Portugalczykami dwumecz można porównać do tego z Wisłą i Lazio. W pierwszym spotkaniu w Warszawie gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale ostatecznie skończyło się to remisem. W 88. min na 2:2 strzelił Andre Santos. W Lizbonie Legia potrzebowała wygrać, bo trudno było liczyć na wysoki remis. Mecz był znowu zacięty, ale to ostatecznie gospodarz wygrał po trafieniu Matiasa Fernandeza w 84. min. Sporting skończył rywalizację na etapie półfinału. W obecnym sezonie Legia wyrównała rachunki, wyrzucając Portugalczyków z europejskich pucharów.

Ajax Amsterdam – Legia Warszawa (2014/2015)

Ostatni dwumecz miał miejsce dwa lata temu i podobnie jak obecnie zmierzyły się drużyny Ajaksu i Legii. Pierwszy mecz był rozgrywana na Amsterdam Arenie. Wtedy Legia była w stanie podjąć rękawice, ale to przeciwnik głównie operował piłką i za sprawą Arkadiusza Milika wygrał 1:0. Rewanż w Warszawie został niestety szybko rozstrzygnięty przez Ajax. Legia straciła w pierwszym kwadransie dwa gole, a przed przerwą goście dorzucili trzeciego. Holendrzy nie musieli forsować tempa gry i spokojnie czekali na koniec meczu, zaś Legii nie udało się strzelić honorowej bramki. Przegrała 0:3. Ajax odpadł w następnej rundzie.

Legia Warszawa – Ajax Amsterdam (2016/2017)

Powtórka z rozgrywki sprzed dwóch lat. Jak dobrze wiemy, w Warszawie skończyło się na bezbramkowym remisie. Teraz czas na rewanż w Amsterdamie. W obecnym sezonie Legia pokazywała, że dla niej niemożliwe nie istnieje. Pierwszy raz po ponad 20 latach polski zespół zagrał w Lidze Mistrzów. Po trzech przegranych zdołał zmienić swój styl gry i zająć trzecie miejsce w grupie. Mistrzowie Polski zemścili się na Sportingu za porażkę z 2012 roku, teraz stoją przed szansą na zemstę nad Ajaksem, który wyeliminował Legię dwa lata temu na tym samym etapie rozgrywek. Jedno jest pewne, Ajax to nie będzie łatwy przeciwnik, ale Legii też nie wolno lekceważyć.

Komentarze:
Przeczytaj także: