Patryk Domagała

West Brom nie pomógł Krychowiakowi. Polak musi szukać dalej

Alan Pardew chce przedwcześnie zakończyć wypożyczenie Krychowiaka do West Bromwich Albion

Grzegorz Rutkowski
02 stycznia 2018

Oczekiwano powrotu do formy, odbudowy marki i transferu do większego klubu. The Hawthorns dla Krychowiaka miało być zaledwie przystankiem do ponownego rozpoczęcia poważnej kariery. Tak jednak się nie stało. Owszem, Polak nie zostanie w Premier League zbyt długo. Nie jest to jednak efekt wytrwałej pracy i świetnej dyspozycji, lecz kompletnego rozczarowania, który niósł za sobą pobyt Krychowiaka w West Bromwich.

Uciec z Paryża

Przed sezonem niemal wszystkie osoby, które utożsamiają się z reprezentacją Polski, trzymały kciuki za transfer Krychowiaka. Polak nie poradził sobie w Paris Saint-Germain i w klubie z Ligue 1 nie mógł liczyć na krótkie występy, nie wspominając o jakiejkolwiek regularności. Przychylni byłemu pomocnikowi Sevilli nie byli również jego koledzy z zespołu, którzy twierdzili, iż Polak nie jest wystarczająco dobry, by reprezentować paryski klub. Mimo to Krychowiak – ku zdziwieniu wszystkich – zadeklarował chęć pozostania w PSG. Dopiero zdecydowane słowa trenera sprawiły, że Polak aktywnie zaczął rozglądać się za nowym pracodawcą. Emery nie chciał w swoim zespole Krychowiaka i publicznie sygnalizował, że lepiej dla wszystkich stron stanie się, jeśli Polak opuści klub. I tak też się stało.

Najlepszy możliwy wybór?

Wedle polskich mediów chętnych na Krychowiaka było wielu. Wspominano o ofertach z Mediolanu, Sevilli czy nawet Juventusu. W praktyce jednak pełną determinacją w próbach pozyskania Polaka wykazał się jedynie niewielki średniak Premier League – West Brom. Podopieczni wówczas jeszcze Tony’ego Pulisa charakteryzowali się niezwykłą organizacją gry oraz dobrym przygotowaniem taktycznym i motorycznym. W teorii miejsce wręcz wymarzone dla Krychowiaka, który na murawie uwielbiał walkę o piłkę i twarde starcia. West Bromwich Albion przywitało Polaka niczym bohatera – największy transfer w historii klubu. Kibice ze zniecierpliwieniem oczekiwali debiutu byłego gracza Sevilli, Tony Pulis zaś przyznał, że jest podekscytowany możliwością współpracy z tak jakościowym zawodnikiem. Wydawało się, że to musi wypalić.

Podwójne rozczarowanie

Przed nowym rokiem Krychowiak rozegrał 1011 minut w pasiastej koszulce West Bromu. W tym czasie zanotował jedną asystę, nie zdobył bramki i przez większość czasu kolosalnie rozczarowywał. Wystarczy powiedzieć, że po transferze Polaka West Brom nie wygrał ani jednego spotkania! Zarówno w pucharach, jak i lidze. Gdy Krychowiaka nie było jeszcze w zespole, w pierwszych trzech kolejkach podopieczni Tony’ego Pulisa zdobyli siedem punktów. W kolejnych 17 meczach – już z Krychowiakiem w składzie – West Brom zgromadził zaledwie dwa oczka więcej niż w pierwszych trzech kolejkach.

Co poszło nie tak?

Największy transfer okienka, ogromne nadzieje i wysoka tygodniówka, którą biedny klub decyduje się płacić, aby zwiększyć swoją jakość. West Brom okazał Krychowiakowi naprawdę ogromne zaufanie, którego Polak nie zdołał przekuć na dobrą formę. Innymi słowy, były pomocnik Sevilli nie odwdzięczył się klubowi i w efekcie już w styczniu znów będzie musiał poszukiwać nowego pracodawcy.

Powodów takiego stanu rzeczy można upatrywać w kilku czynnikach. Po pierwsze, angielski klimat z pewnością nie służył Krychowiakowi, który jest znany z uwielbienia mody i życia na wysokim poziomie – tego typu wymagania w West Bromwich raczej trudno spełnić. Polak trafił do klubu, w którym by grać, trzeba harować na treningach. Wedle informacji angielskich mediów z tym u Krychowiaka również różnie bywało. Ostatecznym końcem Polaka w West Bromwich była jednak zmiana trenera. Tony Pulis – choć były gracz Sevilli nie zachwycał – stawiał na Polaka bez chwili namysłu. Alan Pardew nie jest podobnym fanem talentu Krychowiaka i widzi w pierwszym składzie młodego Sama Fielda. Trudno mieć o to pretensje, Polak bowiem – poza efektowną fryzurą – na murawie nie dał żadnego argumentu przemawiającego za jego umiejętnościami.

Zmarnowana szansa

Grzegorz Krychowiak prędzej czy później zatęskni za szansą, którą otrzymał od Tony’ego Pulisa. Być może West Bromwich nie jest wymarzonym miejscem do życia, ale możliwość gry w Premier League jest gwarancją nie tylko wysokich zarobków, lecz także piłkarskiego spełnienia. Dobra forma na The Hawthorns gwarantowałaby możliwość transferu do większego klubu i wskrzeszenie własnej kariery. Krychowiak znów jednak odbił się jak od ściany i z podkulonym ogonem wróci do grona piłkarzy z Paryża. Jak zostanie tam przyjęty? Rzecz jasna jako piłkarz zbyt słaby na przeciętniaka Premier League. Taka sytuacja nie zadowala nikogo – PSG nie odzyska straconych na Polaku pieniędzy, Krychowiak zaś nie znajdzie klubu, który zagwarantuje mu takie wynagrodzenie, jakie otrzymuje obecnie w Paryżu.

Kluczowy wybór

Do mundialu w Rosji pozostało niespełna pół roku. Jeśli Krychowiak ma być użyteczną postacią w kadrze Nawałki, musi grywać regularnie. Polak w styczniu ponownie zmieni barwy klubowe, ale tym razem musi dać z siebie znacznie więcej. Kolejna postawa na pół gwizdka nie zapewni mu sukcesu nawet w Getafe, o którym w kontekście Polaka rozmawia się ostatnio najczęściej.

Kariera Grzegorza Krychowiaka stoi na rozdrożu. Do niedawna wydawało się, że pomocnik może grać nawet w najsilniejszych klubach świata. Złe decyzje i wątpliwa mentalność sprawiły, że dziś to Krychowiak musi walczyć o angaż w przeciętnych klubach. Wciąż jednak nie jest za późno, by odwrócić kartę i w wieku 28 lat powrócić na piłkarski szczyt. Do tego potrzebna jest jednak solidna podstawa, którą Polak musi znaleźć jeszcze w styczniowym oknie transferowym.

Komentarze:
Przeczytaj także: