Wojciech Anyszek

Na podbój Europy. Pasjonująca walka o puchary we Włoszech

Kto wyjdzie zwycięsko z tej emocjonującej batalii?

walka
06 maja 2017

Choć kwestia mistrzostwa Włoch jest praktycznie przesądzona, nadal trwa emocjonująca walka o uczestnictwo w europejskich pucharach. W tej części tabeli Serie A sytuacja jest bowiem bardzo ciekawa. Dzieje się tak przez walkę aż pięciu drużyn – Lazio, Atalanty, Milanu, Interu i Fiorentiny. 


Sytuacja we włoskiej Serie A wbrew pozorom ciągle jest daleka od stabilizacji. Wzięliśmy pod lupę czołówkę ligi włoskiej, do której w tym sezonie należy aż osiem drużyn. To sprawia, że walka o europejskie puchary jest niesamowita.

Roma czy Napoli

Juventus już po 35. kolejce, w której zmierzy się w derbowym spotkaniu z Torino, może świętować zdobycie tytułu mistrza Włoch. W zbliżeniu się do ligowego triumfu turyńczykom pomogła porażka Romy w Derby della Capitale z Lazio. Ten mecz pogrzebał szanse Romy na tytuł, ale nie na bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

„Giallorossi” cały czas walczą o te zaszczytne rozgrywki z drużyną Napoli, nad którą ekipa Luciano Spallettiego ma tylko punkt przewagi. Ten fakt zapowiada nam wspaniałą walkę o drugie miejsce. Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński i spółka na pewno tanio skóry nie sprzedadzą i zrobią wszystko, by drugi sezon z rzędu znaleźć się w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Piłkarze Spallettiego czekają na powrót do europejskiej elity tylko rok. Średnio udana przygoda w Lidze Europejskiej może ich tylko zmotywować do walki o drugie miejsce we Włoszech.

Walka o prestiż

Lazio i Atalanta zajmują obecnie czwarte i piąte miejsce w Serie A. Przed rozpoczęciem sezonu mało kto spodziewał się, że właśnie te zespoły na cztery kolejki przed końcem rozgrywek zapewnią sobie udział w fazie grupowej Ligi Europy. To jednak nie oznacza, że walka o pozycję tuż za podium jest zakończona.

Znacznie ciekawiej układa się rywalizacja o udział w kwalifikacjach do zaplecza europejskich pucharów. O ten zaszczyt biją się AC Milan z Interem, których dzielą ledwie trzy punkty. Podobnie jest w przypadku Lazio i Atalanty, między którymi różnica jest identyczna.

Nie bez szans na szóste miejsce jest też drużyna Fiorentiny, która traci „oczko” do Interu. To tylko podsyca i tak emocjonującą walkę o grę w Europie. Trzeba czekać do samego końca sezonu, ponieważ sytuacja w Serie A ciągle nie jest w 100% jasna.

Co sądzą eksperci?

Warto zapytać polskich dziennikarzy, co sądzą na temat walki o europejskie puchary w Serie A. Zapraszamy zatem do lektury bardzo ciekawych i tworzących opinię wypowiedzi dwóch młodych ekspertów od ligi włoskiej, Michała Borkowskiego i Dominika Muchy.

Michał Borkowski (redaktor Calcio.ovh, ekspert Serie A w stacji Eleven Sports Network):

Lazio: Zdecydowany faworyt do tego, by zająć czwarte miejsce w lidze. Piłkarze prowadzeni przez Simone Inzaghiego wchodzą w kluczowy etap sezonu w doskonałych nastrojach – dopiero co roznieśli Palermo 6:2 i pokonali w doskonałym stylu Romę 3:1. Przez moment wydawało się nawet, że będą mogli powalczyć z Napoli o eliminacje do Ligi Mistrzów, jednak drużyna Sarriego pokonała w ostatniej kolejce Inter i odskoczyła rzymianom na bezpieczne cztery punkty przewagi.

Pewnym problemem może okazać się tylko terminarz Lazio – przed nimi spotkania z Sampdorią, Fiorentiną oraz Interem, spacerek czeka ich tylko w ostatniej kolejce, kiedy zmierzą się z Crotone. Jednak biorąc pod uwagę doskonałą formę Keity Balde i Ciro Immobile, „Biancocelesti” powinni spokojnie utrzymać czwarte miejsce w tabeli.

Milan: Wiele można powiedzieć o Milanie z tego sezonu, ale na pewno nie to, że jest regularny. „Rossoneri” zaledwie dwa razy zdołali wygrać trzy spotkania z rzędu… choć trzeba im oddać, że tylko raz przegrali trzy następujace po sobie mecze. Cóż, Montella nie ma łatwej roboty – jeśli popatrzy się na to, kogo musi wystawiać w pomocy, to jest to naprawdę skład węgla i papy jak na taki klub o tak wielkich aspiracjach. W ostatnich pięciu spotkaniach wygrali zaledwie raz przeciwko Palermo, a w międzyczasie pogubili punkty z Crotone, Pescarą i Empoli.

Co prawda ich forma wygląda dramatycznie, jednak dzięki równie marnym wynikom Interu nadal mają spore szanse na to, by pograć w Europie. Kluczowe będzie spotkanie z Atalantą oraz ostatnie mecze sezonu przeciwko Bologni i Cagliari, bo trudno się spodziewać, by w niedzielę pokonali będącą w świetnej formie Romę. Atalanty raczej nie zdołają wyprzedzić, jednak utrzymanie szóstego miejsca jest spokojnie w ich zasięgu.

Inter: W pewnym momencie wydawało się, że Inter jest pewnym kandydatem do gry w LE, a niektórzy oczekiwali nawet, że mocno powalczą o zajęcie trzeciego miejsca i zagwarantowanie sobie eliminacji do Ligi Mistrzów. Od 11 grudnia do końca stycznia wygrali wszystkie siedem spotkań ligowych i generalnie wyglądali dobrze aż do marcowego meczu przeciwko Torino. Przed tym pojedynkiem wygrali 7:1 po genialnym występie przeciwko Atalancie i nagle… zapomnieli, jak grać w piłkę.

Sześć meczów, zero zwycięstw i aż cztery porażki – między innymi z Crotone i Sampdorią. To tragiczny bilans i w takiej też formie jest obecnie Inter. W ostatnim spotkaniu z Napoli zaprezentowali się po prostu katastrofalnie i trudno uwierzyć, by nagle na nowo zaczęli regularnie punktować. Nawet jeśli mają dość lekki terminarz, w którym najtrudniejszymi rywalami są Sassuolo oraz Lazio.

Atalanta: Atalanta Bergamo to największa i najpiękniejsza niespodzianka tego sezonu w Serie A, co do tego nie ma wątpliwości. Praca Gian Piero Gasperiniego sprawiła, że piłkarze mało lub średnio znani jak Roberto Gagliardini, Mattia Caldara, Andrea Conti czy Franck Kessie stali się obiektami westchnień kibiców klubów o znacznie większej renomie. Jeśli chodzi o to, ile potencjału z siebie wyciągnęli, z pewnością zasłużyli na to, by ładnie podsumować ten sezon i zapewnić sobie udział w LE.

Mają oni przed sobą chyba najłatwiejszy terminarz ze wszystkich drużyn walczących o udział w LE – przed nimi starcia z Udinese, Empoli i Chievo oraz mecz domowy z Milanem. W teorii mogliby tu myśleć nawet o komplecie punktów.

Fiorentina: Ekipę Sousy moim zdaniem można z góry skreślić. Dziewięć punktów straty do piątej Atalanty, cztery do szóstego Milanu. Powiedzmy, że nie jest to strata, której nie dałoby się odrobić, jednak jeśli spojrzymy na to, z kim zmierzy się „Viola” i jak radziła sobie w ostatnich tygodniach, to naprawdę nie widać powodów do optymizmu. Zaledwie jedno zwycięstwo w czterech kolejkach, do tego porażki z Palermo i Empoli, remis z Sampdorią.

Fiorentina miała w tym sezonie dobre momenty, na pewno na plus można Sousie zaliczyć dobre wkomponowanie do drużyny młodego Federico Chiesy czy wprowadzenie na wyższy poziom Bernardeschiego. Biorąc pod uwagę, że ma przed sobą m.in. mecze z Sassuolo, Lazio i Napoli – ewentualny awans do LE możliwy jest tylko w umysłach szalonych matematyków.

Dominik Mucha (dziennikarz, „Przegląd Sportowy”): Lazio i Atalanta na pewno zagrają w fazie grupowej LE, bo rzymianie i tak awansowali do finału Coppa Italia. Obecnie walka toczy się jedynie o drugie i szóste miejsce – by w ogóle dostać się do pucharów. Rywalizacja między Lazio i Atalantą toczy się jedynie o prestiż. Ligę Europy już mają, a Atalanta grająca sezon życia już jest zadowolona, Lazio także. Swoje najważniejsze mecze już wygrali. Nic poza tym. Emocje będą tylko w przypadku Romy rywalizującej z Napoli i Lombardczyków walczących o szóste miejsce.

Widać ewidentnie, kto ma jakie priorytety w końcówce sezonu. Milan zrobi absolutnie wszystko, by znaleźć się na szóstej pozycji; Lazio i Atalanta będą z zadowoleniem zdobywać kolejne punkty, natomiast Inter do końca będzie chciał wyprzedzić swojego odwiecznego rywala. Końcówka sezonu zapowiada się znakomicie.

Komentarze:
Przeczytaj także: