Łukasz Kaczmarek

United minimalnie lepszy w hicie, City w dalszym ciągu niepokonane

W weekend rozegrano 10. kolejkę Premier League

Twitter.com
31 października 2017

Zaczęło się jak u Hitchcocka, od trzęsienia ziemi. Na początek 10. kolejki obejrzeliśmy starcie Manchesteru United z Tottenhamem. Mecz może nie miał imponującego tempa i wielu sytuacji podbramkowych, ale i tak było na co popatrzeć. W pozostałych spotkaniach nie brakowało emocji i zwrotów akcji.

Niezdobyte Old Trafford

Wielu bało się, że mecz United ze „Spurs” będzie przypominał niedawną potyczkę „Czerwonych Diabłów” z Liverpoolem. Podejrzewano mocno defensywne nastawienie gospodarzy i długo odbijających się od tego muru gości. Tymczasem Tottenham przyjechał do Manchesteru bez swojej głównej armaty, Harry’ego Kane’a, a Mourinho postanowił tym razem nieco zaryzykować i zagrać ustawieniem 3-5-2 z Lukaku i Rashordem w ataku. Przez większość meczu utrzymywał się wynik bezbramkowy, jedni i drudzy ewidentnie czekali na błąd przeciwnika, jednocześnie wystrzegając się swoich. W drugiej połowie lepiej wyglądali podopieczni Mourinho, zaczęli częściej i śmielej atakować bramkę rywali. Znowu trochę szczęścia zabrakło Lukaku, który w jednej sytuacji po świetnym podaniu wzdłuż linii bramkowej od Mkhitaryana nie trafił w piłkę, a kilka minut później po jego strzale głową futbolówka odbiła się od słupka. Na szczęście zawsze jest Martial, superrezerwowy portugalskiego szkoleniowca, który niecałe dziesięć minut po wejściu na boisku, w 81. minucie, strzelił bramkę. Akcję od bramki rozpoczął De Gea długim wykopem, piłkę głową w pole karne zgrał Lukaku, Martial wyprzedził stoperów Tottenhamu i pokonał swojego rodaka Llorisa.

Tym samym United obronił drugą lokatę w tabeli i polepszy swoje statystyki, jeżeli chodzi o strzelanie goli w ostatnich dziesięciu minutach spotkań.

Niepokonane City

W niebieskiej części Manchesteru wciąż bez zmian. Podopieczni Guardioli kroczą przez sezon od zwycięstwa do zwycięstwa i powoli rodzi się pytanie: kto będzie w stanie ich pokonać? Tym razem „The Citizens” odprawili West Brom. Mimo iż nowa drużyna Krychowiaka strzeliła dwie bramki i w końcówce mogła nieco napędzić stracha liderowi, to statystyki pomeczowe są druzgoczące dla podopiecznych Tony’ego Pulisa. Przez trzy czwarte spotkania przy piłce byli gracze City, wymienili między sobą rekordowe 844 podania i oddali trzy razy więcej strzałów. Wszystko wskazuje na to, że Guardiola już na dobre zadomowił się w Anglii i jego piłkarze zaczynają grać to, co Hiszpan lubi najbardziej – dużo podań, długie utrzymywanie się przy piłce i gra kombinacyjna.

Debiuty na ławce trenerskiej

W niedzielę na King Power Stadium zmierzyły się ze sobą ekipy Leicester City i Evertonu. Obie drużyny ostatnio dokonały zmian na stanowiskach trenerskich. „Lisy” objął Francuz Claude Puel, który od czerwca, odkąd przestał prowadzić Southampton, pozostawał bez pracy. „The Toffees” po zwolnieniu Koemana po raz drugi jako tymczasowe rozwiązanie wybrali Davida Unswortha, który prowadził drużynę młodzieżową na Goodison Park. Co prawda Anglik zaliczył już jeden mecz jako trener z Chelsea w Pucharze Ligi, ale w rozgrywkach ligowych debiutował właśnie w niedzielę. I nie był to znów udany start. Everton wciąż przegrywa i grzęźnie w dole tabeli. Natomiast Leicester zawsze dobrze robią zmiany. Kiedy zwolniono Ranieriego, zespół nagle jakby się obudził. Teraz mamy podobną sytuację, po odejściu Shakespeare’a „Lisy” wygrały dwa kolejne spotkania. Ciekawe, jak długo tym razem potrwa ta radość i chęć do gry w Leicester po przyjściu Puela…

Pochwały

  1. Anthony Martial

Trzeba przyznać, że młody Francuz ma silny charakter. W niejednym topowym zespole miałby pewne miejsce w składzie. Jest piekielnie szybki, kreatywny i ma nietuzinkową technikę. Mimo to w większości meczów, jeżeli pojawia się na boisku, to jako wchodzący z ławki. Ale jak już jest na boisku, to robi, co do niego należy. Zdobywa bramki i asystuje. Mourinho z pewnością musiał odbyć niejedną rozmowę z Martialem, by przekonać go, że to najlepsze wyjście dla niego i zespołu. Jak na razie Francuz sprawdza się w roli dżokera.

  1. Raheem Sterling

W rubryce pochwał nie powinno zabraknąć piłkarza lidera. A Sterling w ostatnich kilku meczach wyróżnia się na tle kolegów. W tym sezonie Premier League strzelił już siedem bramek i jest pewnym punktem w drużynie Pepa Guardioli.

  1. Nick Pope

Młody golkiper Burnley po raz kolejny został przez nas wyróżniony, ale znowu zachwycił kilkukrotnie interwencjami w meczu przeciwko Newcastle, więc nie mogło być inaczej. Możliwe, że 25-latek na stałe wywalczy sobie miejsce między słupkami swojego zespołu.

Nagany

  1. Asmir Begović

Tak jak Pope w pochwałach, tak Begović w naganach widać dobrze się czuje. Bośniacki bramkarz znowu niepewnie bronił, mógł również lepiej zachować się przy bramce Edena Hazarda.

  1. Troy Denney

Piłkarz Watfordu w spotkaniu ze Stoke w pewnym momencie nie wytrzymał nerwowo i chwycił za szyję Joego Allena. Niby nic nie zrobił rywalowi, ale sam fakt wykonania gestu i intencje zasługują na naganę. Sprawę prawdopodobnie rozpatrzy organ dyscyplinarny FA i możliwe, że zawiesi piłkarza nawet na trzy mecze.

  1. Everton

„The Toffees” kompletnie nie idzie ten sezon. Nawet nie podjęli faktycznej walki z Leicester, nie wspominając już o poprzednich wpadkach. Zmiana trenera to za mało, trzeba odbudować zespół mentalnie. Ale jak to zrobić, kiedy jego gwiazda i legenda maluje ławki w parku w ramach kary za jazdę po alkoholu?

Bramka tygodnia

 

https://streamgoals.com/video/4501053cdd

Cytat tygodnia

To będzie interesujące 5 lat Sean Dyche

Komentarze:
Przeczytaj także: